Mała trzymała łapami puszysty ogon ślepego ucznia. Chichotała pod nosem, a złość kocura tylko bardziej ją nakręcała. Teraz była jak rozpędzony pociąg, który, mimo kotów stojących na torach, nie zamierzał się zatrzymać nawet na chwilę!
— Czemu masz dwa imiona? Zabłąkana Łapa i Omen? Czy Omen to twoje imię z czasów kociaka? Skoro tak, to nie powinieneś nazywać się Omenowa Łapa? — dopytywała dalej, wciąż kurczowo trzymając ogon ucznia.
Srebrny kocur na granicach zapewne już dawno by na nią nakrzyczał, ale teraz znajdowali się w obozie, a każdy ich obserwował. Syknięcie na młodego klanu mogło skończyć się nieprzyjemnościami.
— Nazywam się Zabłąkana Łapa, ale Omen to moje przezwisko. Chociaż tak, jako kociak miałem na imię Omen — mruknął i uniósł ogon, sprawiając, że szylkretowa kotka potoczyła się kilka kroków dalej.
Uczeń dostrzegł w tym swoją szansę! Natychmiast ruszył do przodu, jednak znów został zatrzymany. Jarzębina leżała na jego przednich łapach. Jakim cudem tak szybko się tu znalazła? Sama tego nie wiedziała.
— To dlaczego nazywasz się Zabłąkana Łapa, a nie Omenowa Łapa? — pytała dalej, nie mogąc tego pojąć. Wydawało jej się, że każdy uczeń zachowuje imię, które miał jako kociak.
— Niektórzy też tak mają! Ty też możesz dostać inne imię — westchnął. — Na przykład Denerwująca Łapa — dodał pod nosem tak cicho, by kotka nie usłyszała.
— Nie! Ja dostanę Jarzębinowa Łapa! — prychnęła, lekko przerażona myślą, że mogłaby nie być już Jarzębiną. — A co się stało z twoim imieniem kociaka? — dopytywała, stając łapami na łapach kocura.
— Pewnie dostanę je jako drugi człon, Zabłąkany Omen, albo już go nie dostanę — mruknął, po czym usiadł na ziemi, czując, że raczej nie uwolni się od kotki, dopóki nie odpowie na jej pytania.
— Głupie to jest! — stwierdziła. — W ogóle wiesz, jak wyglądasz? Albo jak ja wyglądam? Bo skoro nie widzisz, to nie możesz wiedzieć, jak wyglądasz! Powiedzieć ci, jak wyglądasz? — zrobiła pauzę, nie czekając na odpowiedź kocura. — Tak? Okej! Masz jasne futerko z ciemnymi, prawie czarnymi prążkami! Masz jaśniejsze łapki, ogon, brzuszek, klatkę piersiową i pyszczek, ale to nie jest biel! A nosek masz jasnoróżowy, jak kociak! — zamiauczała i dotknęła jego noska łapką, śmiejąc się tak bardzo, że aż przechyliła się do tyłu i spadła na ziemię, uderzając mocno głową.
<Zabłąkana Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz