BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
04 września 2022
Od Zdradzieckiej Rybki cd Rudzikowego Śpiewu
Od Kaczego Pióra CD. Muchomorzego Jadu
Kacze Pióro przesunął językiem po swoim futrze. Ruda sierść lśniłaby z czystości, gdyby nie pojedyncze listki wplecione w futro. Ziewnął leniwie, odsłaniając różowy języczek, zanim niebieskie ślepia powędrowały po legowisku medyka. Odkąd Mglisty Sen zmarła, podobnie jak Smutna Cisza, upłynęło wiele sezonów. Nie mógł powiedzieć, że należały do spokojnych i wdzięcznych. Miał wrażenie, że wraz z rosnącą liczbą księżyców na karku, musiał mierzyć się z coraz nowszymi wyzwaniami. Być może właśnie na tym polegało życie - im było się młodszym, tym miało się mniej problemów do pokonania. Z wiekiem robiło się coraz trudniej. Kacze Pióro porównywał to do wspinaczki.
Medyk Klanu Nocy zatrzymał spojrzenie na posłaniach z mchu, dopiero były wymienione na świeże. Wstał ze swojego legowiska i udał się do składziku z ziołami. Lubił to miejsce. To właśnie tutaj trzymali zioła. Mglisty Sen pokazała mu medykamenty, gdy został jej uczniem i nauczyła wszystkiego, co powinien wiedzieć jako przyszły medyk. Wiedza Kaczego Pióra była ogromna i różnorodna. Znał wszystkie zioła, zastosowania, metody leczenia, miejsca występowania medykamentów. Ale posiadał również wojownicze umiejętności, zdobyte podczas szkolenia na wojownika. Odkąd został medykiem nie musiał ich używać, pochłonięty wyłącznie w obowiązkach medyka. Ranga medyka zdobiła jego życie. Kacze Pióro nigdy nie pożałował swojej decyzji o wybraniu tej ważnej, odpowiedzialnej ścieżki. Miał szczęście, że mógł zostać uczniem Mglistego Snu, a później z błogosławieństwem Klanu Gwiazdy, stał się medykiem Klanu Nocy. Od tamtej pory leczył swoich pobratymców, segregował i zdobywał zioła, miał kontakt z przodkami. Nie każdy mógł dostąpić takiego zaszczytu, dlatego był szczęściarzem. Szanował swoją pozycję, uwielbiał wykonywanie obowiązków. Życie medyka nie było rutyną, zawsze zdarzało się coś nowego. Trzeba było być gotowym na podjęcie każdego wyzwania. Należało być ostrożnym w tym, co się robiło. Kacze Pióro wspominał wszystkich pacjentów i kociaki, które przyszły na świat pod jego opieką. Życie medyka dało mu więcej niż mógł przypuszczać jako młodzik. Pomogło dorosnąć.
Westchnął, badając wzrokiem ułożone zioła. Medykamenty w idealnie posortowanych grupkach, odłożone na swoje miejsca. Ich intensywne wonie docierały do jego nosa. Potrafił je rozpoznać. Uśmiechnął się lekko, zanim opuścił składzik. Muchomorzy Jad wrócił ze zbierania ziół. Odłożył trzymany ogórecznik, gdy dawny mentor skierował się w jego kierunku. Kacze Pióro ułożył ogon na barku syna Króliczego Serca. Swojego jedynego ucznia. Nadal był z niego dumny i cieszył się, że Muchomorek ukończył pozytywnie szkolenie. Kacze Pióro oczywiście nie był ślepy i widział, że młodym kocurem targają różne demony przeszłości, mroczne i niepokojące. Obserwował go, starał się zapewnić wsparcie i pomóc, ale Muchomorzy Jad był jak zamknięta księga. Ciężko było wyciągnąć z niego, co czaiło się w jego myślach, więc przestał próbować. Miał jedynie nadzieję, że dawny uczeń poradzi sobie z wyzwaniami. Uśmiech karzełka nie schodził z jego pyska.
— No, na mnie czas. W legowisko starszyzny zrobiłem sobie przytulne gniazdko. Chociaż będzie mi brakować zapachu ziół i pacjentów. — starał się brzmieć swobodnie, ale Muchomorzy Jad mógł wyczuć smutek w jego głosie. Nie jest łatwo porzucić życie, które od wielu sezonów się pielęgnowało. — Odwiedzaj mnie czasami. Chciałbym usłyszeć jakieś ciekawe plotki. — zaśmiał się nerwowo. Spoważniał, wpatrując się w ślepia medyka. — Poradzisz sobie. Od wielu księżyców jesteś gotowy. Byłeś świetnym asystentem i będziesz równie świetnym medykiem. Nadal jestem z ciebie bardzo dumny. Będę tęsknić.
— Ja... postaram się ciebie nie zawieść. — odpowiedział bardzo nerwowo medyk.
Kacze Pióro skinął mu głową na pożegnanie. Opuścił legowisko medyka po raz ostatni, udając się na zasłużoną emeryturę. Każdego w końcu musiała dopaść starość.
Od Nastroszonego cd Mgiełki
- Mgiełko uważaj, bo zostaniesz mamą - ostrzegł ją, mało co wierząc w te bzdury, ale nic nie stało na przeszkodzie, by siostra mogła się tym przejąć i zrobić raban na cały żłobek, że nie chcę kociąt ze swoim "ojcem".
- O czym on mówi? - spytała Tulipan.
- Stroszek twierdzi, że modląc się zostanę mamą, bo tak nam powiedział Orzechowe Serce, gdy pytaliśmy się o naszego tatę. - wyjaśniła jej.
- Co za bzdury, Klan Gwiazdy nie wybiera każdego by nosił ich kocięta.
- A co niby w tobie takiego niezwykłego, że uważasz, że jesteśmy z gwiazdek, co? - prychnął.
Co za głupia mama. Naprawdę miała coś nie tak z głową. Ona wybrana przez duszki? Nie do pomyślenia.
Kotka posłała synowi mordercze spojrzenie. Tak samo z resztą postąpiła siostra.
- Bo tylko ja się do tego nadawałam? To oczywiste.
- Tak to prawda, ja nie widzę tu żadnej innej mamy. - przyznała.
- A co z kociakami Kruczej Gwiazdy? One też podobno pochodzą od Klanu Gwiazdy, a mają tatę! - wytknął im to.
- Oczywistym jest to, że ta kocica sobie to wymyśliła! - prychnęła surowo. - To WY zostaliście wybrani i nie będzie inaczej.
- Tak! - miauknęła wesoło Mgiełka. - My jesteśmy ci prawdziwi, a oni to jacyś podrabiańcy.
Przewrócił na to oczami. Nie mógł uwierzyć, że siostra te bujdy łyknęła z taką łatwością. I jeszcze się cieszyła! Mu te słowa nie podpadły do gustu, ale nie zamierzał się kłócić, bo wiedział, że i tak nie przemówi tym dwóm do rozsądku. Skoro chciały żyć w fikcyjnym świecie, to proszę bardzo. Owinął ogonkiem łapy, nie komentując tego wszystkiego, bo czuł, że atmosfera była już aż nazbyt napięta.
- Mamusiu, miałaś nam pokazać modlitwę. - mruknęła podekscytowana Mgiełka, przypominając o tym królowej.
Kotka przybliżyła swoje dzieci bliżej, by upewnić się, że słuchają z uwagą, po czym zaczęła:
- Klanie Gwiazdy nasz kochany.
Ślemy do ciebie podziękowania,
za dach nad głową, pełne brzuszki i życie, które nam dałeś.
Ty jesteś wielki i wspaniały.
Chwała ci, o chwała.
Nasza miłość od ciebie nie zna granic.
I jak my kochamy ciebie, tak i ty ukochaj nas.
Strzeż od zła, chorób i przeciwności losu.
I wybacz nam nasze winy, bo czasem zdarza nam się błądzić.
Obiecujemy poprawę, by głosić twe słowo należycie.
Chwała ci, o chwała tatusiu. - zakończyła, po czym spojrzała na maluchy.
Jego wyraz mordki skwaśniał. O nie... Będzie musiał teraz to wszystko powtórzyć? Już zrobiło mu się niedobrze.
Matka była jednak uparta jeżeli chodziło o te brednie, więc nic dziwnego, że pierwsze co zrobiła, to wbiła w niego twardy wzrok, chcąc by ten powtórzył to bezbłędnie. Słynął w końcu z bycia tym wyrodnym dzieckiem, które potrzebowało zachęty.
Zaczęła ponownie miauczeć wersy, by było im łatwiej po niej je wypowiedzieć. Chcąc nie chcąc, dukał to jak za karę, z kwaśną miną i takim samym samopoczuciem. Czuł taki ogromny wstyd! To nie było dla niego. Cierpiał. Chciał stamtąd nawiać i skryć się przed całym światem. Już słyszał oczami wyobraźni kpiny starszych kociąt, które mówiły, że z niego taki nie wierzący, a modli się do duszków!
Od Bzu CD. Lukrecji
Czasem przychodził odwiedzić tatę w starszyźnie. Był już bardzo stary. Zielone ślepia nie lśniły jak dawniej. Rysował mu ich kocięta. Starał się je przyprowadzić. Lecz te niechętnie się z kim wybierały gdziekolwiek.
Kremowy kocur był najgorszy. Brutalny. Zły na cały świat. Widział pogardę z jaką na niego patrzył. Jak niczym cień łaził za Wiatrem.
Bez także za nim nie przepadał. Jeśli wolał tamtego to sam zbłądził na tym świecie.
Dlatego też spotkawszy syna na swojej drodze, zjeżył się.
Czego chciał?
<Lukrecja?>
Od Srokoszowej Łapy Do Pierwszego Brzasku
— To ty masz coś z łbem, leśny potworze. — skrzywił się.
— Z moją głową wszystko w porządku, mysi bobku. — odparł tamten
Tylko tego mu brakowało. Starszego bez piątek klepki.
Srokosz wybałuszył ślepia. Kolejny wariat.
— Masz tu wodę. I nie mów do mnie. — syknął, jeżąc do mnie.
Buras pochylił się nad mchem.
— Dziękuję. To kochane z twojej strony. Dawno cię nie widziałem. Co tam u ciebie? — zapytał pogodnie.
— Spadaj, nie interesuj się mną, dziadzie stary. — prychnął, tupiąc łapą. — Mógłbyś się przejść do jakiegoś dołu i tam zdechnąć.
Cętkowany uśmiechnął się lekko, kiwając łbem.
— Chyba dorastasz, skoro taka wojownicza się zrobiłaś. — stwierdził, patrząc na kocurka. — Tylko uważaj na kocury w tym twoim wieku. Tylko jedno im w głowie.
Srokosz tupnął łapą zły. Kolejny beznadziejny przypadek, na który natrafił w tym klanie. Trzepnął ogonem, wbijając wzrok w róg.
Coś nie dawało mu spokoju
— Wyglądam aż tak kobieco? — zapytał starszego lekko załamany.
Od Kaczego Pióra CD. Biegu (Zdradzieckiej Rybki)
On i Malinka dorośli. Wiedział, że to kwestia księżyców aż jego siostra zwiążę się z jakimś kocurem i doczeka kociąt. Dzień w którym powiedział jej, że jest w ciąży, zapamiętał do końca życia. Malinowy Pląs była szczęśliwa, więc on również miał powód do szczęścia. Kochał swoją siostrę i życzył jej jak najlepiej. Osobiście zajął się ciążą siostry, pilnując, żeby przebiegła bez komplikacji. Gdy nadszedł czas porodu, Kacze Pióro czuwał przy siostrze. Poród przebiegł dobrze. Malinowy Pląs urodziła dwa zdrowe kocięta. Ich rodzina się powiększyła.
Kociaki Malinki były najpiękniejszymi maluchami. Zdrowe, silne i budzące zachwyt. Kacze Pióro odwiedzał siostrę niemal codziennie, przynosząc jej ogórecznik, świeżą zwierzynę i zabawki dla kociąt. Maluchy głównie spały lub piły mleko, przytulone do brzucha matki. Kacze Pióro uwielbiał je obserwował. Sam nigdy nie pragnął założyć rodzinę. Żadne kociaki, a odbierał wiele porodów, nie były tak wspaniałe jak Bieg i Brokuł. Przypominali Kaczorkowi jego i Malinkę. Brat i siostra. Życzył im, żeby mieli równie silną więź.
Później obowiązki pochłonęły go za bardzo, żeby mógł często odwiedzać siostrę. Kacze Pióro chodził jeszcze bardziej niezadowolony. Codzienna rutyna wypełniła jego dni. Zajął się obowiązkami oraz Muchomorkiem. Pora Nagich Drzew nawiedziła leśne klany. Medyk musiał uważać, żeby nie zabrakło ziół. Zapasy były konieczne i chociaż z Muchomorkiem zajęli się już wcześniej zbieraniem medykamentów, należało je przeliczyć i posegregować jeszcze raz. Zlecił to swojemu uczniowi. Kacze Pióro był w trakcie wymieniania legowisk. Wolał mieć pewność, że będą wygodne dla pacjentów. Czasami zerkał na Muchomorka dla pewności, że ten wszystko robi dobrze, chociaż ufał swojemu uczniowi. Czarna Łapa, nieznośny pokurcz, wciąż był pod jego opieką. Kacze Pióro uczył go samych podstaw i zlecał mu najokropniejsze, najbardziej śmierdzące zadania. Wolał skupić się na szkoleniu Muchomorka, którego uważał za swojego jedynego ucznia i w oczach Klanu Gwiazdy tak właśnie było.
Zajmował się swoją robotą, gdy dostrzegł niewielki kształt. Kacze Pióro zmarszczył nos. Maluch bawił się w stosie cennych ziół. Teraz, gdy panowała tak surowa i nieprzyjemna pora roku. Kacze Pióro syknął z niezadowolenia. Zaczął do niego podchodzić. Kociak zdążył już rozsypać znaczną część ziół.
- Co tu robi kocię?
Kacze Pióro wywrócił oczami. Czarna Łapa dotarł do kociaka pierwszy i mierzył go zdegustowanym wzrokiem. Medyk trzepnął ogonem.
- Czarna Łapo, idź poszukać ziół - syknął w stronę Czarnej Łapy. Spiorunował wzrokiem kocura, gdy ten klnąc, skierował się do wyjścia. Kacze Pióro spojrzał na malucha. To musiało być jego pierwsze wyjście na zewnątrz.
- Cieść! - przywitał się.
Kacze Pióro miał odpowiedzieć, ale wtedy Malinowy Pląs weszła do legowiska. Odłożyła na mchową ziemię swoją córkę, zanim uśmiechnęła się do medyka. Kacze Pióro machnął jej ogonem na powitanie.
- Poznajcie swojego wujka. - wskazała ogonem na rudego.
Bieg otrzepał futerko z ziół i dopadł do jego łap.
- Cieść! - powtórzył po raz drugi. - Jak się lecy koty? Pokas, pokas! - miauczał, ciągnąc go ząbkami za futerko. - Psssokssaaassss. - odchylił się i niechcący, urwał kawałek futerka kocura, lecąc na grzbiet. Wypluł sierść z pyska, patrząc na nią zaskoczony.
- Ups... Zlób, aby ci wlóciło! - zażądał.
Kaczorek skrzywił się z bólu. Zerknął na siostrę pytającym wzrokiem. Nie znał charakterów swoich siostrzeńców. Bieg wydawał się energicznym maluchem, to u nich rodzinne.
- Bieg! Jeśli będziesz niegrzeczny, to wrócisz do żłobka. - miauknęła stanowczo, zanim polizała Kaczorka za uchem.
- Wdał się w ciebie. - szepnął medyk, poruszając z rozbawieniem wąsami, zanim jego błękitne ślepia ponownie przeniosły się na wnuka Jesionowej Gwiazdy. - Więc chcesz zobaczyć jak się leczy? Muszę się zasmucić, maluchu, ale nie znam lekarstwa na odrost futra. Znam za to wiele ziół na kaszel, gorączkę, ból stawów, a nawet ból brzucha. Chcecie z siostrą zobaczyć zioła? No, takie których nie rozwaliłeś. - westchnął, wskazując ogonem na stertę rozsypanych ziół.
Bieg i Brokuł ucieszyli się z takiej formy spędzenia czasu. Kacze Pióro chciał im pokazać, że praca medyka jest ciekawa, ale też zapewnić miłe wspomnienia. Pierwszy raz rozmawiali z wujkiem, w końcu nie byli już nowonarodzonymi kociakami. Musieli dobrze zapamiętać Kaczorka. Rudzielec cieszył się, że może spędzić trochę czasu z ukochanymi siostrzeńcami. Rola wujka mu się podobała. Mrugnął do Malinki porozumiewawczo. Siostra usiadła na jednym z posłań, korzystając z czasu dla siebie. Kacze Pióro zaprowadził kociaki do kolejnej sterty z ziołami. Pachniały ładnie. Zauważył, że Brokuł wdycha zapach medykamentów. Kaczorek pomyślał, że cudownie by było, gdyby któryś z siostrzeńców chciał pójść w jego ślady. Mógłby wtedy przekazać mu całą swoją wiedzę i uczynić swoim małym zastępcą. No i spędzaliby dużo czasu razem.
- Wiujek, a ciemu jesteś medykiem? - dobiegł do głos Biegu.
- Uznałem, że ta rola podoba mi się najbardziej. Kiedyś szkoliłem się na wojownika, tak jak ty i twoja siostra będziecie w przyszłości. Ale jednak bardziej mi pasowało zostanie medykiem i tak już kilka księżyców zajmuje tą rolę. Jak będziecie starsi, to mogę wam opowiedzieć trochę o ziołach i nawet nauczyć leczyć kilka mniejszych dolegliwości. A teraz.... - zrobił krótką przerwę, żeby pochylić się do odpowiedniej pozycji, na równi z kociakami. - Mama pokazywała wam, jak się poluje?
Brokuł i Bieg spojrzeli na siebie, zanim pokręcili główkami. Kacze Pióro uśmiechnął się rozbawiony. Przypomniał sobie wydarzenie z czasów, gdy sam był w ich wieku. Postanowił pokazać siostrzeńcom zabawę, którą poznał dzięki tacie.
- To macie okazję się nauczyć. Podkradniemy się do mamy. Spróbujecie zaatakować jej ogon? - miauknął szeptem, obserwując Malinowy Pląs. Dał jej dyskretny znak ogonem. Malinka nie zrozumiała sygnału, dopóki nie zauważyła pozycji, w jakiej ustawiły się kociaki. Wtedy się odwróciła, umożliwiając im zaatakowanie.
Kacze Pióro obserwował, jak Bieg i Brokuł skradają się do matki, żeby w pewnym momencie zaatakować jej ogon z głośnym piskiem. Wtedy Malinowy Pląs się odwróciła, chwytając swoje kociaki w mocnym, czułym uścisku.
- Iii zwierzyna wygrała. - zaśmiał się Kaczorek, podchodząc do rodzinki. Spojrzał na siostrę z radością. - Będą z nim dobrzy wojownicy. Ale na razie niech pozostaną kociakami.
Podsunął do siostrzeńców kawałek mchu.
- Proszę, to dla was. Możecie się pobawić. - miauknął, po czym zwrócił się szeptem do siostry. - Może kiedyś będą jeść z nami kocimiętkę.
Oberwał od siostry mocnym kuksańcem.
Od Srokosza (Srokoszowej Łapy) CD. Aksamitki (Aksamitnej Łapy)
— Oh, coś się stało? — zapytała, widząc jego załamanie. — Jeśli coś cię martwi możesz mi powiedzieć. Chętnie pomogę. Możesz na mnie liczyć. — zaoferowała kotka.
Trzepnął ogonem. Ostatnie czego chciał to jej pomocy. Jej durnego wyrazu pysku. Idiotycznego uśmiechu. Morderczych morskich ślepi.
— Tak? — syknął nieco agresywnie. — To pomóż mi uciec z tego wariatkowa. — zażądał.
<Aksamitka?>
03 września 2022
Nowi Członkowie Pustki!
Od Niczego CD. Mleczyk
Nowy Członek Klanu Gwiazd!

