On i Malinka dorośli. Wiedział, że to kwestia księżyców aż jego siostra zwiążę się z jakimś kocurem i doczeka kociąt. Dzień w którym powiedział jej, że jest w ciąży, zapamiętał do końca życia. Malinowy Pląs była szczęśliwa, więc on również miał powód do szczęścia. Kochał swoją siostrę i życzył jej jak najlepiej. Osobiście zajął się ciążą siostry, pilnując, żeby przebiegła bez komplikacji. Gdy nadszedł czas porodu, Kacze Pióro czuwał przy siostrze. Poród przebiegł dobrze. Malinowy Pląs urodziła dwa zdrowe kocięta. Ich rodzina się powiększyła.
Kociaki Malinki były najpiękniejszymi maluchami. Zdrowe, silne i budzące zachwyt. Kacze Pióro odwiedzał siostrę niemal codziennie, przynosząc jej ogórecznik, świeżą zwierzynę i zabawki dla kociąt. Maluchy głównie spały lub piły mleko, przytulone do brzucha matki. Kacze Pióro uwielbiał je obserwował. Sam nigdy nie pragnął założyć rodzinę. Żadne kociaki, a odbierał wiele porodów, nie były tak wspaniałe jak Bieg i Brokuł. Przypominali Kaczorkowi jego i Malinkę. Brat i siostra. Życzył im, żeby mieli równie silną więź.
Później obowiązki pochłonęły go za bardzo, żeby mógł często odwiedzać siostrę. Kacze Pióro chodził jeszcze bardziej niezadowolony. Codzienna rutyna wypełniła jego dni. Zajął się obowiązkami oraz Muchomorkiem. Pora Nagich Drzew nawiedziła leśne klany. Medyk musiał uważać, żeby nie zabrakło ziół. Zapasy były konieczne i chociaż z Muchomorkiem zajęli się już wcześniej zbieraniem medykamentów, należało je przeliczyć i posegregować jeszcze raz. Zlecił to swojemu uczniowi. Kacze Pióro był w trakcie wymieniania legowisk. Wolał mieć pewność, że będą wygodne dla pacjentów. Czasami zerkał na Muchomorka dla pewności, że ten wszystko robi dobrze, chociaż ufał swojemu uczniowi. Czarna Łapa, nieznośny pokurcz, wciąż był pod jego opieką. Kacze Pióro uczył go samych podstaw i zlecał mu najokropniejsze, najbardziej śmierdzące zadania. Wolał skupić się na szkoleniu Muchomorka, którego uważał za swojego jedynego ucznia i w oczach Klanu Gwiazdy tak właśnie było.
Zajmował się swoją robotą, gdy dostrzegł niewielki kształt. Kacze Pióro zmarszczył nos. Maluch bawił się w stosie cennych ziół. Teraz, gdy panowała tak surowa i nieprzyjemna pora roku. Kacze Pióro syknął z niezadowolenia. Zaczął do niego podchodzić. Kociak zdążył już rozsypać znaczną część ziół.
- Co tu robi kocię?
Kacze Pióro wywrócił oczami. Czarna Łapa dotarł do kociaka pierwszy i mierzył go zdegustowanym wzrokiem. Medyk trzepnął ogonem.
- Czarna Łapo, idź poszukać ziół - syknął w stronę Czarnej Łapy. Spiorunował wzrokiem kocura, gdy ten klnąc, skierował się do wyjścia. Kacze Pióro spojrzał na malucha. To musiało być jego pierwsze wyjście na zewnątrz.
- Cieść! - przywitał się.
Kacze Pióro miał odpowiedzieć, ale wtedy Malinowy Pląs weszła do legowiska. Odłożyła na mchową ziemię swoją córkę, zanim uśmiechnęła się do medyka. Kacze Pióro machnął jej ogonem na powitanie.
- Poznajcie swojego wujka. - wskazała ogonem na rudego.
Bieg otrzepał futerko z ziół i dopadł do jego łap.
- Cieść! - powtórzył po raz drugi. - Jak się lecy koty? Pokas, pokas! - miauczał, ciągnąc go ząbkami za futerko. - Psssokssaaassss. - odchylił się i niechcący, urwał kawałek futerka kocura, lecąc na grzbiet. Wypluł sierść z pyska, patrząc na nią zaskoczony.
- Ups... Zlób, aby ci wlóciło! - zażądał.
Kaczorek skrzywił się z bólu. Zerknął na siostrę pytającym wzrokiem. Nie znał charakterów swoich siostrzeńców. Bieg wydawał się energicznym maluchem, to u nich rodzinne.
- Bieg! Jeśli będziesz niegrzeczny, to wrócisz do żłobka. - miauknęła stanowczo, zanim polizała Kaczorka za uchem.
- Wdał się w ciebie. - szepnął medyk, poruszając z rozbawieniem wąsami, zanim jego błękitne ślepia ponownie przeniosły się na wnuka Jesionowej Gwiazdy. - Więc chcesz zobaczyć jak się leczy? Muszę się zasmucić, maluchu, ale nie znam lekarstwa na odrost futra. Znam za to wiele ziół na kaszel, gorączkę, ból stawów, a nawet ból brzucha. Chcecie z siostrą zobaczyć zioła? No, takie których nie rozwaliłeś. - westchnął, wskazując ogonem na stertę rozsypanych ziół.
Bieg i Brokuł ucieszyli się z takiej formy spędzenia czasu. Kacze Pióro chciał im pokazać, że praca medyka jest ciekawa, ale też zapewnić miłe wspomnienia. Pierwszy raz rozmawiali z wujkiem, w końcu nie byli już nowonarodzonymi kociakami. Musieli dobrze zapamiętać Kaczorka. Rudzielec cieszył się, że może spędzić trochę czasu z ukochanymi siostrzeńcami. Rola wujka mu się podobała. Mrugnął do Malinki porozumiewawczo. Siostra usiadła na jednym z posłań, korzystając z czasu dla siebie. Kacze Pióro zaprowadził kociaki do kolejnej sterty z ziołami. Pachniały ładnie. Zauważył, że Brokuł wdycha zapach medykamentów. Kaczorek pomyślał, że cudownie by było, gdyby któryś z siostrzeńców chciał pójść w jego ślady. Mógłby wtedy przekazać mu całą swoją wiedzę i uczynić swoim małym zastępcą. No i spędzaliby dużo czasu razem.
- Wiujek, a ciemu jesteś medykiem? - dobiegł do głos Biegu.
- Uznałem, że ta rola podoba mi się najbardziej. Kiedyś szkoliłem się na wojownika, tak jak ty i twoja siostra będziecie w przyszłości. Ale jednak bardziej mi pasowało zostanie medykiem i tak już kilka księżyców zajmuje tą rolę. Jak będziecie starsi, to mogę wam opowiedzieć trochę o ziołach i nawet nauczyć leczyć kilka mniejszych dolegliwości. A teraz.... - zrobił krótką przerwę, żeby pochylić się do odpowiedniej pozycji, na równi z kociakami. - Mama pokazywała wam, jak się poluje?
Brokuł i Bieg spojrzeli na siebie, zanim pokręcili główkami. Kacze Pióro uśmiechnął się rozbawiony. Przypomniał sobie wydarzenie z czasów, gdy sam był w ich wieku. Postanowił pokazać siostrzeńcom zabawę, którą poznał dzięki tacie.
- To macie okazję się nauczyć. Podkradniemy się do mamy. Spróbujecie zaatakować jej ogon? - miauknął szeptem, obserwując Malinowy Pląs. Dał jej dyskretny znak ogonem. Malinka nie zrozumiała sygnału, dopóki nie zauważyła pozycji, w jakiej ustawiły się kociaki. Wtedy się odwróciła, umożliwiając im zaatakowanie.
Kacze Pióro obserwował, jak Bieg i Brokuł skradają się do matki, żeby w pewnym momencie zaatakować jej ogon z głośnym piskiem. Wtedy Malinowy Pląs się odwróciła, chwytając swoje kociaki w mocnym, czułym uścisku.
- Iii zwierzyna wygrała. - zaśmiał się Kaczorek, podchodząc do rodzinki. Spojrzał na siostrę z radością. - Będą z nim dobrzy wojownicy. Ale na razie niech pozostaną kociakami.
Podsunął do siostrzeńców kawałek mchu.
- Proszę, to dla was. Możecie się pobawić. - miauknął, po czym zwrócił się szeptem do siostry. - Może kiedyś będą jeść z nami kocimiętkę.
Oberwał od siostry mocnym kuksańcem.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
04 września 2022
Od Kaczego Pióra CD. Biegu (Zdradzieckiej Rybki)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz