Tego dnia niebo było raczej zachmurzone, ciemne obłoki wirowały tu i tam co jakiś czas odsłaniając błękitne połacie nieba. Czasem w tych szczelinach dostrzec można było promyczki słońca, które zaraz szybko chowało się jak gdyby zawstydzone spojrzeniami kotów. Dziś wszystko zdawało się dosyć leniwe, wiatr muskał czubki drzew bez większego zainteresowania, a zwierzyna chowała w norkach, szukając ciepłego miejsca. Z polowania kotka wróciła z pustymi łapami, jedynie starsi wojownicy dali radę upolować cokolwiek. Zielonooka, jak zawsze zresztą, zajęła swoje miejsce pod legowiskiem uczniów. Często plotkowała tu razem ze Śnieżką, jednak dziś kotki minęły się — gdy szylkretka wróciła z treningu, zastała srebrną opuszczającą obóz, zdarzyły tylko powiedzieć sobie cześć i pa. Teraz jak zwykle młoda miała czas, aby się odprężyć, a najbardziej relaksowała się, układając swoje futro, to też zaczęła ubijać łapami grzywę. Chciała nadać jej kształt serca, najbardziej lubiła, gdy tak właśnie się układała.
— Witaj Wężyno — Do uszu uczennicy dotarły słowa jakiegoś kota — Miło Cię widzieć!
Juniorka już otwierała pyszczek, aby odgonić od siebie niechcianego rozmówcę, jednak uprzedził ją drugi głos:
— Ohh... Dobrze wyglądasz Mandarynkowe Pióro — bez wątpienia powiedziała to jej matka!
Młoda odwróciła z zainteresowaniem łebek w stronę źródła dźwięku, słyszała od Śnieżnej Łapy ploteczki o tym, że rzekomo jej mama oraz zastępczyni liderki mają między sobą bliższą relację! Była ciekawa czy jest ona czysto przyjacielska, czy tak jak mówią koty, kryje się za tym drugie dno… Nadstawiła uszu, gotowa na podsłuchiwanie rozmowy dwóch kocic. Srebrna usiadła obok matki młodej uczennicy, położyła łapę na łapę i chętnie zaczęła rozmowę.
— Co dzisiaj robiłaś? — jej głos był spokojny i dostojny, cierpliwie wpatrywała się w Wężynę.
— Ahh, no wiesz, jak zwykle byłam na treningu — W tym momencie nastąpiła pauza na długie westchnienie — Jak ja tego nie lubię! Cóż więc mogę począć? Nie mniej słyszałam, że Wężynka robi duże postępy, jestem z niej dumna.
Wąsy Juniorki zadrżały z podekscytowania na słowa mamy, była z niej dumna! Na pewno jest ulubienicą matki!
— Tak, słyszałam od Dryfującej Bulwy, że jest całkiem uzdolniona, ale ma ciężki charakter, mówił, że powoli zaczyna go to męczyć, na szczęście twoja córka niedługo zostanie wojowniczką i wszelkie problemy się skończą — Mandarynka zaśmiała się cicho, kręcąc przy tym głową.
— To żałosne — warknęła powoli młodsza z kocic — Wężynka mi o tym opowiadała, ten kocur nigdy nie powinien zostać dopuszczonym do roli mentora!
Młoda kotka była bardzo ciekawa dalszej rozmowy kotek, zdążyła dowiedzieć się już wielu ciekawostek, niedługo zostanie wojowniczką! Mandarynkowe Pióro tylko przytaknęła matce uczennicy. Pomarańczowe ślepia zastępczyni liderki błyszczały nadzwyczaj mocno na kolejne słowa Wężyny, było to całkiem podejrzane dla Juniorki…
— O i jeszcze usłyszałam, że ponoć Algowa Struga ma coś do Mżącego Przelotu — ton głosu zielonookiej świadczył, że raczej relacja kotek, o których mówiła, nie jest przyjacielska — wiesz coś o tym?
Mandarynka skrzywiła się delikatnie, po czym odchrząknęła.
— Wątpię, aby ta plotka była czymś więcej niż tylko plotką! Nie sądzę, aby Mżawka lubiła kogoś takiego jak moja siostra, można nawet bardziej niż tylko wątpię — Zastępczyni rozejrzała się po obozie, jakby szukała wzrokiem ów kotek.
— Hmm, przyjrzałabym się im dokładniej, nie mamy pewności, jaka jest prawda. No cóż, przyjemnie się rozmawiało, jednak muszę już iść — Mama Wężynowej Łapy przewróciła oczyma, trochę jakby komentując własne słowa — zostałam wyznaczona do patrolu.
Obie kotki objęły się na pożegnanie, Wężyna powoli ruszyła w stronę wyjścia z obozu, natomiast Mandarynkowe Pióro została na swoim miejscu. Serducho Juniorki zabiło dwa razy szybciej, miała teraz możliwość skonfrontowania wojowniczki! Pytanie tylko jak ją zagadać… Szylkretka podniosła się i nie myśląc więcej, podreptała do starszej.
— Dzień dobry, pani jest przyjaciółką mojej mamy? — zapytała powoli koteczka, chociaż dobrze znała już odpowiedź.
— Tak — mruknęła, skanując wzrokiem uczennice.
— Pani jest też odpowiedzialna za treningi, prawda? — Juniorka podeszła bliżej Mandarynkowego Pióra, ciekawa kolejnych słów kotki.
— Zgadza się, co chciałaś wiedzieć? Usiądź.
Koteczka spełniła polecenie zastępczyni i zajęła miejsce tuż obok niej. Ogon uczennicy drgnął ze zdenerwowania, to była ta sama osoba, która na zgromadzeniu oddzielała Wężynkę od Lulka. Może nadal jest zła na Juniorkę za jej wybryki?
— Chciałam usłyszeć opinię doświadczonej osoby na temat moich postępów w nauce — zielonooka dokładnie dobierała słowa tak, aby brzmieć elokwentnie i elegancko.
— Myślę, że jesteś obiecująca, przyszłą wojowniczką — odparła szybko.
— A jak radzi sobie moja mama? — Wężynka zaryzykowała, jeśli ma się dowiedzieć co dzieje się między Wężyną a Mandarynką, musi przecież zapytać się zainteresowanych!
Mandarynkowe Pióro zmarszczyła brwi, a jej spojrzenie wlepiło się w Wężynkę, chyba zaczęła coś podejrzewać!
— Dlaczego tak interesuje cię, co myślę o twojej matce, hm? — zapytała, mrużąc oczy.
O nie! Skapnęła się! Czas improwizować. Sam koniec ogona Juniorki zaczął drgać nerwowo.
— No wie pani… Ptaszki ćwierkają różne rzeczy i jestem ciekawa, jak jest naprawdę. Dlaczego mam wierzyć jakimś kotom skoro mogę zapytać się pani o prawdę? Cenię sobie szczerość i nie chce wierzyć w kłamstwa rozsyłane przez znudzonych własnym życiem wojowników! Więc… Co łączy panią i Wężynę?
<Mandarynkowe Pióro?>
[800 słów powoli do celu]
[przyznano 16%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz