Słowa nie mogły opisać stanu emocjonalnego, w jakim znalazł się Lulkowe Ziele po zobaczeniu stanu, do jakiego powódź doprowadziła klanowy ogród. Ich legowisko zniknęło w wodnych odmętach, pozostały po nim jedynie żałosne patyki, swoją obecnością przypominające o okropieństwach klęski. Powierzchnię całej wyspy pokrywało szlamowate błoto, kamienie i różne śmieci, naniesione przez fale. Ostało się tylko kilka najsilniejszych roślin, zdrewniałych, dobrze ukorzenionych. Całą resztę brutalnie porwał żywioł. Czarno-biały nie chciał nawet myśleć o tym, co mogły spowodować — część z nich mogła być odpowiedzialna za czyjąś śmierć, przygnieść kogoś, wepchnąć pod powierzchnię, przebić ciało... Wzdrygnął się na samą tę myśl. Okropieństwo.
Musieli odbudować cały ogród — zupełnie od nowa, a przecież zbliżała się Pora Nagich Drzew! Nie mogli sobie też pozwolić na zwłokę, klanowi wszak dramatycznie brakowało wszelkich medykamentów — no, może poza pajęczynami, te zachowały się całkiem dobrze w koronach drzew, dziuplach i innych miejscach, gdzie nie dotarła niszczycielska woda. Westchnął cicho, idąc w kierunku centrum wyspy. Wszystko było w opłakanym stanie, ale nie mógł teraz siedzieć tu i płakać nad rozwalonymi grządkami — nie po to tu przyszedł. Przyszedł tu dla świeżego mchu. Być może było to jego dziwactwo, ale uważał ten rosnący na wyspie za najlepszy. Być może bez konkretnego powodu, ale dalej. W jego oczach tak było i tyle. Przeszedł na koniec wyspy, do miejsca, gdzie na pniach drzew od jednej strony bujnie rosła kolonia owych małych, żywozielonych roślinek o krzaczkowatym pokroju. Zebrał ich pokaźną ilość i zabrał się w drogę powrotną do obozu. Obrał kurs przez miejsce, gdzie rzeka była najpłytsza, nawet, gdy nieco wydłużało to drogę. Bez krztyny gracji wypełzł na brzeg jak dżdżownica i otrzepał się z wody, czując się niekomfortowo, gdy charakterystyczna, chłodna wilgoć przytulała jego ciało. Następnie udał się do miejsca docelowego. Odłożył mech przy pieńku, po czym zrobił krótki obchód po okolicy, zbierając inne niezbędne surowce. Pozbierał drobne gałązki, powyrywał miękkie trawy, suche listki i części łodyg trzcin, i dołożył do zebranych już materiałów. Ostatecznie klapnął na ziemi obok swojej sterty. Ułożył się wygodnie i wykopał nieco plastycznej gliny, potrzebnej do sklejenia całego tego tałatajstwa. Zaczął schludnie, metodycznie uwijać ze swoich materiałów coś, co kształtem prawie przypominało legowisko. Nie był w tym wybitny, ale w końcu nie miał też z tym szczególnie do czynienia — produkt końcowy wyglądał więc niezbyt pięknie, ale był trwały i zdatny do użytku, a to liczyło się najbardziej. Jego przyszły właściciel mógł je w końcu upiększyć w dowolny sposób, prawda? Prawda, a przynajmniej tak stwierdził Lulkowe Ziele, dokładając do gniazdka ostatnią warstwę trzcinkowych łodyg, przyczepiając ją na glinę. W środku umieścił mech i miękkie trawy, dorzucił też kilka piórek, które przed chwilą bez słowa przyniosła Świteziankowe Jezioro (co nieco go zdziwiło, ale był wdzięczny za tę pomoc). Z uśmiechem spojrzał na wykonane przez siebie posłanie. Może powinien wziąć je dla siebie? Odłożył je na bok i rozejrzał się po obozie, prędko idąc w kierunku innych kotów, aby pomóc im z wykonywaniem ich zadań.
Wykonane czynności:
- zbieranie surowców na nowe posłania
- plecenie nowych posłań
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
28 lipca 2025
Od Lulkowego Ziela
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz