— Daleko jeszcze? Łapy mi zaraz odpadną! — mruknął uczeń, krzywiąc pysk za każdym razem, gdy krzywo postawił łapę. Znana mu wojowniczka tylko przewróciła oczami, podchodząc do niego od tyłu oraz dając mu delikatne pchnięcie w przód.
— Łapy masz całe, nic ciebie nie boli, więc możesz iść! Ruchy, nie mamy całego dnia. Muszę jeszcze iść na patrol wieczorny, którego nie mogę przegapić — odpowiedziała wojowniczka.
— Życie mnie boli! Po co mnie ciągniesz do tego lasu? Pewnie chcesz rzucić mnie gdzieś w krzaki, całego połamanego, biednego ślepca… — powiedział sarkastycznie uczeń.
— Och, nie narzekaj. Niby jesteś ślepy, a radzisz sobie lepiej niż inni uczniowie! To ty byś mnie prędzej połamał, niż ja ciebie. Swoją drogą, niestety nie mogę cię przypadkiem zgubić w tym lesie. Jadowita Żmija wyjątkowo bardzo się tobą zainteresowała, a gdyby odkryła to, że z mojej winy przepadłeś, to by mnie pogoniła w jeżyny — zaśmiała się wojowniczka. Oczywiście, że Jadowita Żmija by nie skrzywdziła członka klanu, tylko przez jego zniknięcie, czyż nie? Chyba kotka była na tyle stabilna, aby takiej głupoty nie robić. Omen cicho coś wymruczał pod nosem, a następnie przyśpieszył kroku.
ʚ ⚝ ɞ
Wędrówka wojowniczki z uczniem długo nie trwała, gdy nagle znaleźli się oni przed… Tunelami? Co to miało być?
— Gdzie jesteśmy? — zapytał uczeń, kierując wzrok na wojowniczkę, która dumnie spojrzała w stronę otworów w ziemi.
— Jesteśmy przed tunelami. Rysi Trop poprosiła mnie, abym przytargała cię tutaj, oraz nauczyła nawigacji w tunelach. Z twoją ślepotą nie powinno być ciężko, w końcu masz lepszy słuch przez to, czyż nie? — zapytała, a Omen odpowiedział skinięciem głowy. — Wspaniale! W tunelach jest echo, jak każdy dobrze o tym wie. Bez wzroku ciężko będzie ci ocenić to, czy tunel to ślepy koniec, dlatego będziesz musiał korzystać z dźwięków. Jeśli twoje echo się odbije i wróci do ciebie, oznacza to, że w głąb tunelu będzie ściana. Jeśli jednak twój głos zaniknie oraz nigdy nie wróci do ciebie w postaci echa, znaczy to, że tunel ciągnie się dalej — wytłumaczyła energicznie mu kotka, a Omen tylko zrobił minę, jakby ta kazała mu latać.
— Czyli… Mam się drzeć w tunelu? — powiedział, odrobinę oceniając metody wojowniczki.
— Cóż, jak tak to obierasz w słowa to faktycznie, dziwnie to brzmi, ale jest to bardzo skuteczna metoda! Przynajmniej dla ślepych… — odpowiedziała.
— Ach, nie musisz podkreślać tego, że jestem ślepy, co przeklęte drugie zdanie! — mruknął, uderzając łapą w ziemię.
— Dobrze, dobrze! Bez nerwów. Twoim zadaniem na dzisiaj będzie przejście przez cały tunel na drugi koniec, oczywiście bez łamania sobie kończyn po drodze. Będę czekać po tobie na jego drugiej stronie, więc przebiegnę nad nim. Dam Ci trochę czasu na odszukanie wyjścia, jednak gdy przez długi czas nie będę słyszała od ciebie ani słowa, to wejdę do tunelu i odszukam cię — wytłumaczyła wojowniczka. Zabłąkana Łapa skinął głową ze zrozumieniem, a następnie pomaszerował do tunelu, który znajdował się przed nim.
— Nie ma tu jakiś nagłych spadów w dół, mam nadzieję? — zapytał wojowniczkę, jednak tym razem odpowiedziała mu cisza. Świetnie, tylko tego pragnął. Najwidoczniej ta już pobiegła, zostawiając go tu samego. — Świetnie! Dzięki wielkie! — wykrzyczał w tunel, nie żałując sobie sarkazmu w tonie jego głosu. Nie pozostało mu teraz nic innego, jak ruszyć w drogę.
ʚ ⚝ ɞ
Ach… Głównym plusem przebywania w tunelu był fakt, że nikt go nie mógł obserwować. Nic, tylko on i jego własne myśli, które niemiłosiernie darły mu się do ucha, zachęcając go do rzucenia się w pierwszą przepaść, którą jego ślepe oczy zobaczą. Ten przeklęty tunel ciągnął się w nieskończoność, jednak znalazł sobie rozwiązanie na jego nudę… Powoli zbliżał się do następnego rozwidlenia tunelów, na co wychylił pysk do tego, który kierował się na prawo.
— Lisie łajno! — kocur wydarł się do tunelu, nie oszczędzając głosu. Gdy dźwięk do niego nie wrócił, ten się uśmiechnął dumnie, a następnie ruszył w głąb. Czy Omen cały ten czas wykrzykiwał przekleństwa, obelgi, lub słowa, których nie powinno się wypowiadać przy kociakach? Oczywiście, że tak! Liczył tylko, że Lodowa Sałata nie znajdowała się po drugiej stronie.
Kocur powędrował kilka kroków do przodu, gdy nagle natrafił na kolejne rozwidlenie tunelu, tym razem na trzy różne drogi. Och, dopiero będzie zabawa. Uczeń wsadził łeb do pierwszego z nich, wziął duży wdech, a następnie…
— Zapchlony szczur! — ponownie krzyknął, zmieniając tym razem przekleństwo. Widać było, że kreatywności mu nie brakowało… Kocur nastawił ucho, nasłuchując, czy echo do niego wróci. Jedno uderzenie serca, drugie, trzecie… “Zapchlony szczur!” usłyszał swój własny głos, który tak jak Lodowa Sałata powiedziała — wrócił. Cóż, tym razem nie trafił, ale to oznacza tylko więcej zabawy.
Kocur nastawił się do środkowego tunelu, wydzierając się kolejny raz tego dnia. Definitywnie będzie musiał zajść do jednego z medyków po odrobinę ziół na jego biedne gardło.
— Lisia morda! — głos ucznia ponownie odbił się echem przez korytarze w tunelu, tym razem nie wracając do niego jak poprzednio. Uczeń ruszył powoli przez tunel, a do jego uszu powoli docierały dźwięki z zewnątrz. Musiał być blisko wyjścia! Został mu może ostatni tunel…
Kocur zerknął na pozostałe dwa rozwidlenia, jedno kierujące się w lewo, a drugie w prawo. Najpierw wsunął łeb do tego skierowanego w lewo, licząc, że będzie to ten tunel.
— Żabie truchło! — krzyknął, nasłuchując tak jak wcześniej. Po paru uderzeniach serca głos kocura niestety wrócił, a ten zniesmaczony spojrzał na drugi tunel. Co za szkoda! Chciałby jeszcze pokrzyczeć bez ponoszenia konsekwencji… Cóż, został mu jeszcze ostatni raz. Chociaż czy Lodowa Sałata tego nie usłyszy? Ach! Co ona mu może zrobić…
Uczeń wojownika ustawił się w otworze drugiego tunelu, biorąc głęboki wdech, a następnie wykrzyczał tak głośno, jak tylko potrafił.
— Zasraniec! — krzyknął ostatni raz w tunel, słuchając, jak echo powoli odbija się od kamiennych ścian wąskiego przejścia. Gdy głos jego nie wrócił, ten mruknął pod nosem niezrozumiały ciąg słów, a następnie wygrzebał się z tunelu.
ʚ ⚝ ɞ
Słońce boleśnie uderzyło go w oczy, gdy ten postawił łapy na ziemi. Wkrótce ujrzał Lodową Sałatę, która obserwowała go z wielkimi oczami, jakby sama wątpiła w to co widzi, lub w tym przypadku, słyszy.
— Czy… Rysi Trop wie, że stosujesz takie słownictwo na treningach..? — zapytała niepewnie wojowniczka, ostrożnie dobierając słowa. Och, Ci uczniowie! Zero wychowania… Skąd on się urwał?
— Oczywiście, że wie! Co ja jestem, kociak? Będę mówić, jak mi się podoba, a przynajmniej w taki sposób miałem więcej zabawy. Krzywdy nikomu tym nie robię — mruknął Zabłąkana Łapa, na co wojowniczka łapą go pacnęła w głowę.
— Zero szacunku! Zachowuj się trochę na treningach. Może i Rysi Trop na to pozwala, ale ja nią nie jestem. Jeśli wychodzisz ze mną na trening, musisz się zachowywać! — skarciła go kotka, podczas gdy uczeń wyglądał, jakby bardzo brzydka myśl powoli gotowała mu się w głowie. Wojowniczka była w stanie zobaczyć jak lampka zapala się w głowie kocura, a na jego pysku pojawił się uśmiech. Nie uśmiech, który wskazuje na szczęście, a taki, który mówi, że ten zaraz robi coś bardzo głupiego.
— Psiakrew! — krzyknął, a Lodowa Sałata tylko go uderzyła łapą w głowę… Drugi raz tego samego dnia, w tak krótkim czasie! Nowy rekord?
Wojowniczka pokręciła głową zrezygnowana, głośno wzdychając.
— Ci uczniowie… Jakim cudem to ma tyle energii? — mruknęła, a Omen się tylko zaśmiał. — Wracajmy już do obozu, ciesz się, że nie mam pozwolenia na oddaniu ciebie w łapy samotników. Potraktuj to jako swój szczęśliwy dzień… — zażartowała, a następnie ruszyła z miejsca w stronę obozu. Omen oczywiście ruszył tuż za nią, przez całą drogę nie dając jej ani chwili spokoju. Co za dzieciak…
[Trening wojownika; 1230 słów]
[Nauka nawigacji w tunelach]
[przyznano 25% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz