Szylkretowa wciąż płakała, skulona obok taty, nawet nie patrząc na brata.
— Ja tylko chciałam się bawić! Nic mu nie zrobiłam! A on mnie ugryzł w ucho, więc go uderzyłam, bo mnie bolało! A potem znowu mnie pogryzł, więc się broniłam! — piszczała z żalem w głosie, trzęsąc się lekko, by wyglądać na niewinną. W głębi serca jednak nie rozumiała, dlaczego brat ją zaatakował. Ona przecież tylko chciała się pobawić.
Prążkowana Kita westchnął.
— Oboje jesteście winni. Oddawanie ataku tylko pogłębia konflikt — zaczął tłumaczyć. — Wracajcie na legowisko i się uspokójcie. Wasza mama jest zmęczona — dodał, spoglądając na śpiącą partnerkę.
Jarzębina od razu posłusznie weszła na posłanie i przytuliła się bliżej pyszczka mamy.
Kosaciec wymamrotał coś pod nosem, ale Jarzębina nie zrozumiała jego słów. Dopiero po chwili brat odezwał się głośniej:
— Przyjdziesz do nas, tatusiu?
Ojciec spojrzał na syna i kiwnął głową.
— No jasne, Kosaćcu — odparł ciepło.
Ostrożnie ułożył się obok partnerki, spoglądając na swoje pociechy. Kosaciec skulony położył się jak najdalej od siostry, ale Jarzębina w ogóle się tym nie przejęła.
Gdy tylko tata wyraźnie zasnął, szylkretowa podeszła bliżej brata i trąciła go nosem.
— Dlaczego mnie zaatakowałeś?! Ja tylko chciałam się bawić! — prychnęła mu do ucha i pacnęła go w łapę z oburzeniem. — Jesteś niemiły! — dodała, odwracając głowę.
Kocur przez chwilę patrzył na siostrę, ale zamiast odpowiedzi nagle rzucił się na jej szyję, próbując przewrócić ją na plecy. Delikatnie podgryzał jej ucho, zachęcając do zabawy.
Była zaskoczona jego milczeniem, ale widząc, że chce się bawić, od razu dała się w to wciągnąć. Nie dała się przewrócić — zgrabnie wywinęła się z uścisku i tym razem to ona próbowała powalić brata. Zupełnie nie zważała na śpiącą obok mamę, liczyła się tylko zabawa!
Kosaciec wił się pod nią i szybko wyrwał się z jej uścisku. Skoczył na jej plecy i rozbawiony zaczął bawić się jej grzywką.
— Bardzo śmieszna grzywka! — zachichotał, klepiąc ją po głowie.
Leżała pod nim, udając, że nie jest w stanie się wydostać.
— Zostaw ją! — zapiszczała rozbawiona, próbując się uwolnić. W końcu wysunęła się spod niego i usiadła, już wyraźnie zmęczona.
Kosaciec odskoczył od niej natychmiast.
— Co ty, Jarzębino, zmęczona? — zapytał z rozbawieniem. — Przecież zabawa dopiero się zaczyna!
Zbliżył się do mamy i z udawaną obojętnością mruknął:
— Skoro nie chcesz się bawić, to idę do mamusi.
Po czym ułożył się przy niej i udawał, że zasypia.
Jarzębina ziewnęła przeciągle i podrapała się za uchem.
— Tak, chcę już spać. Długo się dzisiaj bawiłam, i to nawet bez ciebie — wyjaśniła, po czym skuliła się obok łapy mamy.
Powoli odpływała w sen, choć co jakiś czas nadal kopała łapkami lub cicho piszczała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz