BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

07 maja 2021

Od Mamrota (Sierpówkowej Łapy) cd Jeżowej Ścieżki

 Na widok uśmiechu Jeżowej Ścieżki, Mamrot poczuł miłe ciepło w sercu. Nie był aż tak miło przyjęty od kiedy rozstał się z właściwie jedynym przyjacielem, którego poznał podczas swojej wędrówki. Kiedyś, kiedy zawędrował bardziej na wschód, spotkał co prawda Nocne Pióro, która udzieliła mu schronienia na czas burzy, ale to nie było to samo...
Czekoladowy medyk dał krzywoszczękiemu znak, że pora już ruszać w stronę obozu. Młodzik posłusznie udał się za nim, starając się dotrzymać mu kroku. Z jednej strony niezmiernie go cieszyło, że być może nareszcie odnalazł miejsce, w którym zostanie na dłużej. Może i nawet na stałe? Ale mimo całej tej radości, w głębi duszy czuł lekkie zmartwienie. Niejednokrotnie widział, jak inne koty reagowały na jego nietypowy wygląd, obawiał się więc, że i tutaj, mimo starań Jeżowej Ścieżki, nie zostanie zaakceptowany przez swoje niepełnosprawności.
Dwa kocury szły w ciszy, ale o dziwo żaden z nich się nią nie krępował. Wyglądało to, jakby znali się od dawna, a nie zaledwie pięciu minut. Kremowy pręgus próbował ułożyć w głowie jakieś pytania, jakie mógłby zadać niebieskookiemu, ale był zbyt przejęty, aby się skupić. Dlatego wszystkie swoje myśli skierował do... no właśnie. Nie miał jeszcze imienia dla tego tajemniczego kota ze swoich snów, który nie raz, nie dwa ocalił mu życie. Co prawda tajemniczy kocur nigdy nie prosił Mamrota o imię, ale złotooki sam postawił sobie taki cel, aby móc jakkolwiek się odwdzięczyć nieznajomemu. A nadanie imienia wydało się krzywoszczękiemu najwłaściwsze...
Nieznacznie zmarszczył pyszczek. "Tajemniczy" pokazywał się mu jako cały czarny kocur... "A może właśnie Tajemniczy?" zastanowił się kocurek. "Niewiele o tobie wiem... Nie, właściwie to nic nie wiem! Pasowałoby ci?" "powiedział" do nieznajomego w myślach. Jednak po chwili namysłu porzucił ten pomysł. "Nie, przecież może - nie mówię, że na pewno, ale może - kiedyś powiesz mi, kim jesteś... Imię powinno być stałe, oddające całą naturę albo cechę niezmienną..."
Jego myśli przerwało delikatne muśnięcie czekoladowego ogona na swoim boku. Natychmiast oderwał się od przemyśleń, żeby zorientować się, gdzie się obecnie znajdują.
Przed nimi malowało się coś w rodzaju niewielkiej ścieżki, wijącej się między kamieniami. Z niemałym zaskoczeniem Mamrot zdał sobie sprawę, że wyczuwa wonie innych kotów. I to aż tak intensywne, że zaczął się zastanawiać, czemu wcześniej nie zwrócił na nie uwagi. "Czyli jesteśmy już blisko... obozu? Tak, obozu. Blisko obozu Klanu Burzy..." pomyślał, przełykając cicho ślinę. W głębi duszy prosił, nie, on błagał nieznajomego o odwagę, aby nie spanikował na widok tylu kotów. No bo wiecie, nie widział tylu kotów naraz odkąd uciekł z Gniazda...
...i wtedy je zobaczył.
Było ich mnóstwo, każdy innego umaszczenia i budowy. Nie były jednak opasłe jak piecuchy, które kremowy pręgus widział u siebie w Gnieździe, lecz smukłe i silne. Niektóre wyglądały jak nieco wygłodzone.
"To one... Klanowe koty."
Mamrotowi głos uwiązł w gardle. Oczami, w których krył się strach, rzucał spojrzenia na wszystkie strony. Napotykał na inne pary oczu, nie patrzące na niego tak przyjaźnie, jak Jeżowa Ścieżka. Dla nich był tu intruzem.
Kątem oka zauważył przed sobą poruszenie czekoladowego ogona. Tak, najpierw opatrzyć łapę. Odpuścił sobie patrzenia na inne koty, bo tylko bardziej go to stresowało. Razem z medykiem kierowali się w stronę norki, z której wydobywał się mocny zapach różnorakich ziół. Krzywoszczęki domyślił się, że to tutaj sypia Jeżowa Ścieżka. Bez słów weszli do środka.
Intensywność zebranej roślinności leczniczej uderzyła w nos kocurka jak gałąź. Łoo... To było mocne. Musiał pooddychać przez dłuższą chwilę nowym powietrzem, dopóki nie przyzwyczaił się choć trochę do unoszących się w powietrzu różnorakich woni.
- Pachnie tu - mruknął bardziej do siebie z lekkim zaskoczeniem. Wtem poczuł na sobie łagodne spojrzenie medyka. Młodzik zerknął na niego, a tamten podniósł uszy i przyjaźnie się uśmiechnął. Mamrot ponownie poczuł, jak robi mu się ciepło na serduszku. Tak, ten kocur bez wątpienia zawsze będzie w jego oczach przyjacielem.
- Usiądź tu - miauknął czekoladowy, wskazując ogonem na mchowe posłanie. Z tego, co zauważył nasz krzywoszczęki, było ich tu kilka. Posłusznie poszedł we wskazanym kierunku, aby zaraz potem wygodnie sobie usiąść na zielonej kępce. Jeżowa Ścieżka wyszedł do pomieszczenia obok, aby po chwili wrócić z jakimś dziwnym, żółtym kwiatem w pysku. "Czyli tak wygląda podbiał?" pomyślał Mamrot, wystawiając przed siebie łapkę, żeby czekoladowemu było łatwiej ją opatrzyć.
Wtedy przypomniał sobie, że próbował w trakcie drogi ułożyć jakieś pytanie do Jeżowej Ścieżki. Planował powiedzieć to tak, aby zabrzmiał mądrze czy coś... A teraz słowa same wyskoczyły mu z pyszczka.
- Opofie mi pan tlochę o Klanie?
Starszy kocur jednak nie odpowiedział od razu. Najpierw dokończył opatrywać zranioną łapkę pręguska i dopiero wtedy usiadł naprzeciwko niego i z łagodnym uśmiechem na pysku zaczął opowiadać:
- W lesie istnieją cztery klany - Klan Burzy, w którym teraz się znajdujesz; Klan Klifu, Klan Wilka i Klan Nocy - Mamrot chłonął każde jego słowo, jak mech wodę. - Był jeszcze Klan Lisa, ale nie wiadomo, co się z nimi stało. Klan Burzy słynie ze swojej szybkości i zamiłowania do królików. Przywódcą jest Mokra Gwiazda, a zastępczynią Chabrowa Bryza.
"Te nazwy i imiona... Są tak dostojne!" pomyślał z zachwytem.
- A pan medykfiem?
- Tak, medykiem - tutaj Mamrotowi wydało się, że widzi w niebieskich oczach dwie niewyjaśnione iskierki. Może szczęścia? - W moim obowiązku leży leczenie potrzebujących, rannych, chorych, ale również odbieranie porodów, odczytywanie znaków zesłanych przez Klan Gwiazdy i uzupełnianie zapasów ziół.
Uwagę Kremowego kocurka szczególnie przykuła nazwa innego klanu, o którym Jeżowa Ścieżka wcześniej nie wspomniał.
- Klan Gfiażdy?
- To przodkowie - wyjaśnił medyk. - Po śmierci dobry kot trafia na Srebrną Skórę, znajdując się w szeregach Klanu Gwiazdy. To oni odpowiadają za nadanie żyć przywódcy, zsyłanie znaków i czuwanie nad klanami. Złe koty trafiają do Mrocznej Puszczy.
Tutaj niebieskooki zamilkł. Mamrot liczył na dalszą opowieść, lecz starszy kocur milczał, jakby się nad czymś zastanawiał. Pręgusek zadumał się przez chwilę. Czy to możliwe, że ten tajemniczy kot, który nad nim czuwał, był z Klanu Gwiazdy? "Czy to było moje przeznaczenie?" pomyślał, bardziej kierując to pytanie do nieznajomego, niż do siebie. "To był cel mojej tułaczki?"
Lecz nie otrzymał odpowiedzi. Za to wpadł wreszcie na to, jakie imię nadać swemu przyjacielowi (prawdopodobnie) nie z tego świata. "Będę nazywał cię Duch! Nikt inny, oprócz mnie, cię nie widzi, i pojawiasz się nagle... Podoba ci się?" Oczywiście nie wiedział, czy otrzyma jakąś odpowiedź, ale czuł, że to jest to.
W pewnej chwili, panującą w legowisku ciszę przerwało pytanie Jeżowej Ścieżki, skierowane do złotookiego.
- Chcesz mi pomóc?
- W cym? - odparł Mamrot pytaniem na pytanie, podnosząc uszy do góry.
W odpowiedzi otrzymał od czekoladowego medyka tylko tajemniczy uśmiech. Machnął ogonem, dając znak młodszemu, żeby podążył za nim.
Udali się do pomieszczenia, skąd wcześniej niebieskooki przyniósł żółte kwiaty podbiału. Kremowy pręgusek rozejrzał się z zaciekawieniem. Wszędzie były poukładane wszelakie rośliny zielne i nie tylko. Niektóre z nich młodzik widział pierwszy raz na oczy! Błądził wzrokiem po posortowanych ziołach, gdy wtem jego uwagę przykuła niewielka sterta, leżąca niemal na środku składziku. Ku jego zdziwieniu, były to wymieszane mlecze i stokrotki, które akurta dobrze znał - w Gnieździe, podczas Ciepłych Dni, dużo ich rosło w parku, gdzie się przechadzał. Jeżowa Ścieżka podszedł do tej mieszanki i zaczął oddzielać łapą żółte, bujne mniszki od białych stokrotek o delikatnych płatkach. Złotooki z uwagą i nieukrywaną fascynacją obserwował pracującego medyka, dopóki ten nie zaprzestał czynności ("Wydaje mi się czy zrobił to z trudem?") i spojrzał na krzywoszczękiego.
- Śmiało, oddziel stokrotki od mniszku - miauknął zachęcająco, robiąc mu miejsce przy stercie. Mamrot bez wahania podszedł i zaczął zdrową łapą przesuwać białe kwiatuszki na prawo, a żółte kwiaty na lewo. Robił to z niemal największym skupieniem, zupełnie jakby od posortowania tych roślinek miało zależeć jego życie. Ledwie dotarł do niego komentarz niebieskookiego:
- Dobrze sobie radzisz.

***

Od momentu przyjęcia do Klanu Burzy i otrzymania nowego imienia (z którego pręgusek był bardzo dumny, bo nie było już imieniem jakiegośtam zbłąkanego kota, a samego ucznia medyka), Sierpówkowa Łapa zaczął poszerzać swoją wiedzę pod czujnym okiem Jeżowej Ścieżki, który był cierpliwym i ciepłym mentorem. Najpierw pokazał złotookiemu terytoria Klanu Burzy, opowiadając po drodze historie wszystkich klanów. Później było pierwsze zebranie medyków, na które został wzięty. Wtedy też poznał Potrójny Krok - surowego kocura, który uwielbiał narzekać na wszystko wokół i powtarzać swoją sentencję o "piorunach z Klanu Gwiazdy". Nie wspominał tego jakoś specjalnie miło...
Dzisiaj miał poszerzyć swoją wiedzę w kierunku bardziej zielnym, lecz póki co leżał jeszcze na swoim posłaniu i drzemał, śniąc o wrzosowej polanie. Biegł po niej, właściwie nie wiedząc po co, lecz czuł, że musi gdzieś dotrzeć. Musi, zanim-
...gwałtownie zahamował.
W odległości zajęczego skoku od miejsca, w którym zatrzymał się świeżo upieczony uczeń, stał czarny kocur. Tym razem złotooki widział go wyraźnie. Nie był to Joey, choć umaszczenie miał podobne. Ten kocur był cały spowity czernią, która jakby emanowała z jego futra. Jego blade, srebrne oczy, iskrzące niczym gwiazda, wyglądały pięknie, lecz coś podpowiadało Sierpówkowej Łapie, że są one martwe. Wyraz jego pyska nie wyrażał żadnych emocji, lecz nie był też chłodny.
- W i t a j , S i e r p ó w k o w a  Ł a p o . - odezwał się aksamitnym basem. Wspomnianego kocurka przeszły ciarki. - D z i ę k u j ę ,  ż e  m n i e  n a z w a ł e ś .  O d  m n ó s t w a  k s i ę ż y c ó w  n i e  s ł y s z a ł e m ,  j a k  k t o ś  m ó w i  m i  p o  i m i e n i u . . .
- K-kim ty jesztesz? - pisnął zszokowany pręgusek. Duch uśmiechnął się lekko.
- M ó g ł b y m  c i  r z e c ,  ż e  n a z y w a m  s i ę  D u c h ,  l e c z  t o  i m i ę  j u ż  z n a s z . . .  J e s t e m  N e d j e m ,  t w ó j  p r z o d e k ,  p r a p r z o d e k  d z i a d a  t w e g o  p r a d z i a d a . . .
Tutaj sen Sierpówkowej Łapy się urwał.
Uchylił niepewnie oczy, nie wiedząc, co go wyrwało z tak bardzo nieziemskiego snu. Potrzebował chwili, żeby zrozumieć, iż z posłania jego mentora dochodzi postękiwanie bólu. Zerwał się na równe łapy i przeciągnął się naprędce, żeby zaraz potem podejść do śpiącego czekoladowego kocura. Ten stęknął jeszcze raz i powoli otworzył zaspane jeszcze, niebieskie oczy. Zdawało się, że nie zauważył stojącego obok ucznia. Krzywoszczęki widział, jak czekoladowy medyk próbował wstać, ale bez skutku - tylko sprawił sobie więcej bólu, co widać było po jego pysku. Sierpówkowa Łapa przełknął cicho ślinę.
- Jeżowa Szczieżko? - miauknął ze zmartwieniem. Wspomniany kocur spojrzał na młodzika. Po dłuższej chwili powoli podniósł się do pozycji siedzącej, cierpiąc niewymowne męki.
- Będziesz musiał mi pomóc, Sierpówkowa Łapo - stęknął, posyłając swemu uczniowi poważne spojrzenie. Ten poczuł ścisk w żołądku. - Musisz mi nastawić bark. Pomogę ci.
Och... Kremowy pręgusek zesztywniał. Jeszcze tego nie przerabiali, a już będzie musiał wykonać prawdziwy zabieg na kocie, którym jest w dodatku jego własny mentor! Wyobrażacie sobie, jaki to był dla niego stres? Przez długi moment się wahał. Jeśli pójdzie mu dobrze, to zdobędzie nowe doświadczenie, lecz gdyby stało się coś złego...
Nie. Nie mógł odmówić. Przyrzekł pomagać każdemu kotu w potrzebie, bez względu na wszystko. Poza tym Jeżowa Ścieżka zapewnił, że mu pomoże... Poczuł, jak panika zostaje zastąpiona opanowaniem. Kiwnął łebkiem na "tak" i podszedł bliżej obolałego kocura, czekając na instrukcje z jego strony.

***

Trochę czasu później siedzieli już obok siebie, swoje spojrzenia skupiając na ziołach. Kocurek powtarzał zdobytą dzisiaj wiedzę, żeby łatwiej mu było wszystko zapamiętać. Jego mentor podsunął mu ogonem kolejną roślinę do zidentyfikowania. Pręgusek przyglądał się jej przez chwilę. Duże, sercowate liście, żółte kwiaty... Wiedział już, co to.
- To podbiał - miauknął z nutką dumy w głosie, że sprawnie poradził sobie z kolejną rośliną.
- Dobrze. A jakie ma właściwości?
- Ułafia oddychanie, żwalcza koczięczy kaszel, leczy szpękane poduszky łap - odpowiedział bez cienia wahania. Sam przecież kiedyś był tym leczony! Niebieskooki potaknął z zadowoleniem wymalowanym na pysku. Zaraz potem pod łapy ucznia przytoczyła się kolejna roślinka. Poczuł od niej ostry zapach, choć od ciągłego przebywania wśród intensywnych woni nie pachniała dla niego już tak drażniąco. Po uważnej obserwacji stwierdził, że miała dość duże liście i kontrastujące z nimi małe, białe kwiatki, które przypominały mu stokrotki... Znał już odpowiedź.
- To jeszt wrotycz - oznajmił i dodał: - Żmniejsza temperaturę kota przy gorączcze i dreszczach oraż dżiała na bóle.
Spojrzał na Jeżową Ścieżkę, oczekując jego reakcji. Czy go pochwali, czy też może o czymś zapomniał?


<Jeżowa Ścieżko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz