Łzawa Łapa wymruczała jakieś dziwne przekleństwa pod nosem, wpatrując się z niezadowoleniem w swoje "dzieło". Zdawało się, że jeszcze chwila, a kotka się załamie. Czemu ten okropny Dryfek nigdy jej nic nie tłumaczył? Powędrowała wzrokiem do swojego przyjaciela, który to przed chwilą zaproponował jej pomoc.
— Chciałabym powiedzieć, że tak — mruknęła zrezygnowana — ale nie jestem nawet w stanie poinstruować cię, co robić.
Gołębia Łapa podszedł bliżej, pochylając się nad ziołami. Wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał.
— No dobrze — spojrzał na nie badawczo — nie wiemy, co to, ale możemy je poukładać względem podobieństwa, prawda? — zaproponował. Łezka westchnęła cicho, spoglądając na niego.
— Dryfek będzie narzekał — stwierdziła, pokładając po sobie uszy. Gołąbek pokiwał niechętnie głową. To nie tak, że Łzawa nie doceniała jego pomocy. Nawet ją to ucieszyło, gdy jej ją zaproponował. Nareszcie ktoś tutaj był, ktoś miły, z kim mogła porozmawiać nie czując się nieswojo. Jednak była tak sfrustrowana faktem, że jej mentor znowu będzie niezadowolony, że niespecjalnie umiała pokazać, że cieszy się z obecności kocura. Spojrzała na cały ten bałagan wokół niej, aby dojść do wniosku, że ma przerąbane. Gołąb chyba wyczuł jej myśli, gdyż sam z siebie zaczął coś układać. Łzawa Łapa przez moment obserwowała kocura, nie wiedząc, jak powinna na to zareagować. Zaraz potem sama podniosła swój tyłek, aby zająć się dokładnie tym samym, co on. Dryfujący Obłok może i nie będzie w niebo wzięty, ale będzie tutaj ładniej, niż rano. Chociaż tyle.
~*~
Sprężystym krokiem wniosła pokarm do legowiska starszyzny. Rybi Ogon poleciła jej, aby wymienić posłanie kocicom i pomóc im, gdyby czegoś potrzebowały. Nie była to najwdzięczniejsza robota, jednak Łzawa Łapa wiedziała, że kiedy to zrobi jej mentorka uśmiechnie się do niej, czy powie miłe słowo. Między nią a Dryfującym Obłokiem była tak ogromna przepaść... Łezka musiała przyznać, że bardzo polubiła Rybkę. Była niemalże tak wygadana, jak ona, a w dodatku zawsze tłumaczyła jej, co i jak! To sprawiało, że Łezka o wiele rzadziej wpadała w ten wielki, egzystencjonalny dół, kiedy tylko coś poszło nie po jej myśli.
— Łzawa Łapo — odezwała się do niej Świetlikowa Ścieżka — mogłabyś poprosić Dryfujący Obłok o coś na obolałe kości? Coraz bardziej mi to dolega — westchnęła.
Łzawa Łapa zamarła w miejscu, słysząc to. Chwila, moment, cofnij, cofnij! Dobrze, a teraz w zwolnionym tempie.
Poprosić. O. Coś. Dryfa.
Jej futro stanęło dęba. Nie chciała mieć już nic do czynienia z tym kocurem! Łzawa Łapa zdecydowanie nie była typem kotki, która by łatwo coś wybaczyła, a ta kupa futra zmarnowała sześć księżyców jej życia na układanie jakiś ziółek! Ona sama także nie była dla niego nigdy specjalnie miła, ale w ogóle nie brała tego pod uwagę, przecież to nie ważne!
Wiedziała jedno.
Nie zamierza z nim rozmawiać.
— Łzawa Łapo? — zapytała Świetlikowa Ścieżka.
— Nie... — Łezka spojrzała na zdziwione oblicze szylkretki, aby szybko dodać — nie ma problemu!
Nie chciała niszczyć sobie reputacji już w pierwszych dniach jej nowego życia! Zresztą, gdyby Świetlik powiedziała Rybce, Łezka mogłaby się z nią pokłócić, a to by na pewno nie było zbyt fajne. Kotka wyszła z obozu.
Nie zrobi tego. Na pewno nie pójdzie do Dryfa.
Może sama poszuka czegoś Świetlkowi?
Albo powie, że kocur nic nie miał?
Rozejrzała się po obozie, gdy nagle ujrzała czarnego kocura, kroczącego obok krótkołapej szylkretki.
Cholerna Szron.
Ale to teraz nie ważne. Łezka szybko podbiegła do swojego przyjaciela.
— Gołąbku! — zawołała, stając przed dwójką terminatorów — musisz mi pomóc!
Gołębia Łapa spojrzał na Łezkę zdziwiony.
— Coś się stało?
Łzawa uśmiechnęła się niepewnie. To fakt, nauczyła się już, że może samodzielnie rozwiązywać swoje problemy, ale im mniej widziała medyka, tym lepiej. Gołąb na pewno nie będzie miał jej tego za złe!
— No... bo wiesz, Świetlik poprosiła mnie, abym poprosiła Dryfka o coś na bolące kości, ale... no wiesz... — zachichotała nerwowo. — Nie chcesz może... wejść tam do niego... i poprosić?
I o ile kot umie zrobić szczenięce oczka, o tyle właśnie Łzawa Łapa je zrobiła. Oszroniona westchnęła głęboko, patrząc na swojego przyjaciela.
<Gołąbku? uvu>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz