Doszliśmy do ognistych traw. Byłam w tym miejscu z Szepczącym Wiatrem chyba tylko dwa razy może nawet mniej, więc nie najlepiej orientowałam się w tym terenie.
Ogniste Trawy były polaną chyba jeszcze większą od Wielkiej Polany od jednej strony otoczone takimi grubymi, ale krótkimi i gładkimi gałęziami wbitymi w ziemię w rzędzie i związane ze sobą czymś w rodzaju pajęczej nici tylko, że szarej, sztywnej i trochę grubsze. Nie potrafiłam tego opisać inaczej. Po co dwunożnym coś tak dziwnego! Jeszcze dziwniejsze były stworzenia, które znajdowały się po drugiej stronie tego... jak to nazwała Szepczący Wiatr? Płotu? Futro miały takie, puszyste, białe przywodziły na myśl trochę chmurki, którym z niewiadomych powodów doczepiono łyse głowy (nie całkiem, ale jednak) i racice podobne do tych należących do dzika tyle że mniejsze. W duchu obiecałam, że kiedyś jeszcze odwiedzę to miejsce i postanowiłam się skupić na trwającej lekcji.
Mentorzy postanowili, że na chwilkę wymienimy się nimi. Przed walką pomiędzy sobą mieliśmy najpierw zapoznać się ze stylami walk i wybrać sobie ten pasujący.
Stanęłam więc zamiast przed Szepczącym Wiatrem przed Borsuczym Kłem.
- Dobra. Jedną z ważniejszych rzeczy w walce jest pozycja w której startujesz - zaczął wywód - ugnij się miękko na kolanach i zjeż grzbiet. Musisz być gotowa w każdej chwili w każdą stronę wyskoczyć, ale nie możesz być sztywna bo każdy cię od razu wywali. Musisz też okazać, że się nie boisz. Zdarza się, że niektórzy samotnicy atakują myśląc, że jesteś bezbronna ale kiedy szybko się przekonają że taka nie jesteś powinni ci dać spokój.
Słuchałam uważnie wywód buraska i wykonywałam wszystkie jego polecenia. Początkowo trochę niechętnie. W końcu doszliśmy do praktyki. Uważnie obserwowałam jego ruchy próbując wychwycić jego słabe i mocne strony równocześnie odkrywając swoje. Imponowała mi jego siła i zręczne uniki i chodź rzadko widziałam Szepczący Wiatr w walce to wiedziałam, że jej styl walki jest zupełnie odmienny i aż zżerało mnie z ciekawości jaki styl walki obrała moja siostra. Wiedziałam że każdy styl walki kota jest inny i często kształtuje się przez lata, ale i tak byłam ciekawa jak potoczy się walka z moją siostrą nawet jeśli nie będzie to jakiś pokaz najlepszych kocich talentów tylko pewnie prosta wymiana ataków i uników. Nie szło mi najgorzej w walce pomimo tego, że walczyłam z dwa razy silniejszym odemnie kocurem. Mojemu chwilowemu mentorowi udało mnie się wywalić z cztery razy, a mi go dwa. Za każdym razem gdy położył mnie na ziemi wytykał mi błędy i chwalił postępy lub jakiś wymyślny atak kiedy ja bezsilna leżałam pod jego łapami co nie było zbyt przyjemne, ale starałam się bardziej skupiać na słowach burego. W końcu mentorzy dali nam chwilę wytchnienia. Usiadłyśmy obok siebie i zaczęłyśmy gadać:
- Jak ci idzie na treningach? - wesoło zagadała niebieska.
- Dobrze. A tobie?
- Tak samo – odpowiedziała kotka wzruszając ramionami. Kotka chciała chyba jeszcze coś dodać, ale nie pozwoliłam jej dokończyć wskakując na nią. Nawet się jednak nie obejrzałam a już zostałam zepchnięta z grzbietu przez jego właścicielkę. Uśmiechnięta kotka skoczyła w moją stronę. Była bardzo szybka. Ledwo zdążyłam zrobić unik. Szybko pobiegłam w stronę drzew śmiejąc się. Siostra była oczywiście szybsza, ale uratowałam się ostrym skrętem. Niebieska gwałtownie zahamowała o mało nie zderzając się z drzewem. Nie mając zamiaru czekać aż Spopielona Łapa znowu rozpocznie pościg (w którym przyznajmy na dłuższą metę nie miałabym szans) zrobiłam pętle i skoczyłam na plecy siostrze. Mentorzy szybko do nas podbiegli, ale widząc nasze uśmiechy uspokoili się i zamiast nas rozdzielić siedli obok patrząc jak toczą się sprawy. Zeszłam z siostry i spojrzałam jej w oczy nie musiałam jej nawet pytać o zdanie. Bez słów stanęłyśmy naprzeciwko siebie w pozycji bojowej. Rewanż. Borsuczy Kieł uśmiechnięty dał sygnał.
< Spopielona Łapo? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz