— A teraz spróbuj powtórzyć — miauknęła ciepło Wschodząca Fala, spoglądając na swoją uczennicę.
Próbowały wykonać dobrą myśliwską pozę już od jakiegoś czasu, ale Gronostajowa Łapa jakby nie potrafiła sobie z tym poradzić.
Jej
postawa się chwiała, ogon stał w górze, a tylne nogi trzęsły się
dziwnie. Wojowniczka nie wiedziała, czy ze stresu, czy może po prostu
jej uczennica ma problemy z równowagą.
Tęskniła za tymi beztroskimi
chwilami, kiedy wychodziła razem z Czarnym Potokiem na polowania.
Ostatnimi czasy kocur zrobił się strasznie zapracowany, latał
praktycznie wszędzie. Szylkretka
nie miała mu za złe, wręcz dopingowała go i nie zawracała niepotrzebnie
ogona. Nie powinna prosić się o to, by być w centrum uwagi. Nie może
być przecież taka samolubna!
— Wschodząca Falo, tak jest dobrze? — pytanie uczennicy ściągnęło kotkę na ziemię.
Ton jej głosu nie wskazywał na to, że czuję się z tą pozycją najlepiej. Była to chyba najbliższa prawidłowej poza dlatego szylkretka skinęła głową.
— Bardzo dobrze, prawie ci wyszło! — miauknęła wesoło — Spróbujemy jej w praktyce, co?
Gronostajowa Łapa spojrzała na nią niepewnie, jednak kiwnęła głową.
Wschodzik
całą swoją siłą woli powstrzymywała się od tego, by nie uciec, gdzie
pieprz rośnie. Miała wrażenie, że przy jej nauczaniu Gronostajowa Łapa
nie robi żadnych postępów. Robi coś nie tak? Może tłumaczy tak, że
koteczka nic nie rozumie? Tylko jeśli nic nie rozumiała, na pewno
powiedziałaby jej to od razu. Prawda?
Chciała być dobrą mentorką.
Nawet wręcz najlepsza, na jaką mogła zasłużyć Gronostaj. Była dla niej
wyrozumiała, czasem nawet widząc, jak bardzo koteczka jest zmęczona,
nakazywała przerwę. Próbowała zamienić trenowanie w zabawę, bo przecież
na tym to polegało, co nie?
Minęło już troszkę czasu od mianowania na ucznia, Gronostaj powinna mieć już całkiem dobre umiejętności.
— Posłuchaj kochanie — miauknęła ciepło, zbliżając się do uczennicy i liżąc ją w ucho. Calico zamruczała cicho, spoglądając uważnie na mentorkę — Jeśli będziemy to robić tylko na sucho, to nie będziemy potrafiły iść przed siebie. Popełnianie błędów to nic złego, na czymś musimy się uczyć.
Oczy niebieskiej szylkretki zaświeciły lekko.
— No to dalej, na co czekamy?! — zawołała głośno.
— Szzz! — syknęła wojowniczka, rozglądając się dookoła — Bo wypłoszysz zwierzynę.
— Pfff,
nic nie umknie przed moimi łapami! — miauknęła pewna siebie koteczka,
po czym wyciągnęła powietrze do nosa — Nie uciekniesz mi, wróbelku!
Koteczka
odwróciła się na pięcie, po czym pobiegła w kierunku zapachu.
Wschodząca Fala zwęszyła, otwierając pyszczek, po chwili wzdychając
pokonana.
— To była wiewiórka, kupo futra… — miauknęła do siebie, po
czym ruszyła w stronę, z której po chwili dało się słyszeć okrzyk bólu.
Koteczka przyśpieszyła, wskakując na otoczenie wolne od wyższych
krzaków. To, co tam zobaczyła, sprawiło, że usiadła oszołomiona na
ziemi.
— Wschodząca Falo! Ona na mnie skoczyła, aaaa! Ała, nie drap kupo rudego futra!
Niebiesko-kremowa
uczennica biegała w tę i z powrotem, uciekając przed gryzoniem.
Wiewiórka rzucała się na niewielką kotkę, drapiąc i skacząc na nią.
Wojowniczka nigdy jeszcze nie widziała, by zwierzaki takie jak ona
rzucały się na koty, a co lepsze atakowały! Nie potrafiła się ruszyć,
widząc absurdalną scenę przed sobą.
Wiewiórka biegała za Gronostajową
Łapą jeszcze dobre kilka bić serca, po czym chyba uznała, że to
wystarczająca kara za to, że chciano przeznaczyć ją na pokarm dla
starszych. Zostawiła roztrzęsioną uczennicę, machnęła rudą kitą, po czym
skoczyła na najbliższe drzewo, chowając się w koronach drzew.
Wschodzikowi
zajęło chwilę czasu zrozumienie, co przed momentem zobaczyła. Zatrzęsła
się lekko, po czym wybuchnęła głośnym śmiechem, kładąc się w jagodowych
krzaczkach, które rosły dookoła.
— I z czego rżysz! — wrzasnęła trzęsąca się Gronostaj — Ona mogła mi wydrapać oczy czy coś!
Wschodząca Fala nie potrafiła jednak się opanować. Po kilkunastu uderzeniach serca później obie nie potrafiły nie podśmiechiwać się jeszcze przez resztę treningu.
Bycie
mentorem takiej uczennicy, jak Gronostajowa Łapa, wiążę się z nie lada
przygodami. Szkoda tylko, że nie będzie mogło to trwać wiecznie.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz