Kocur zastygł w bezruchu, słysząc słowa swojej wybranki. Ciąża. Cią-ża. Ciąąąąża. Cią-ża... to słowo w różnych odsłonach świdrowało w jego głowie. Wygrywało nieznane mu melodie i tańczyło zagadkowe tańce, przeskakując z komórki na komórkę. Czereśnia. Była. W. Ciąży. Z. Nim.
On coś spłodził.
I teraz to siedzi w niej.
A co, jeśli pierdołowatość tej istoty siedzącej w niej przełoży się na nią?!
W jego gardle zawrzała panika, której nijak umiał wydobyć. Całe jego ciało drżało. Niech to. Niech to! Teraz, przez niego, właśnie przez niego, w Czereśni pływa sobie coś, co ma jego okropne geny. Czy właśnie zniszczył życie kilku nienarodzonym kulką?!
— Laviku? — Czereśnia uroczo przechyliła swoją śliczną główkę — powiedz coś. Przerażasz mnie.
Lavik spuścił wzrok, zawstydzony swoim zachowaniem. Znowu to robił. Znowu milczał. Jaki niby był cel jego durnego milczenia? Chciał czemuś tym zapobiec?
— P-p-p-przepraszam, Cze-cze-cze-czereśnio — wyszeptał cicho — t-to mo-moja wi-wina.
Policzki jego ukochanej nadęły się, a ona sama uderzyła go łapką w pierś. Nie było to mocne uderzenie. Nawet nie prasnięcie. Bardziej takie, które matka dyskretnie daje dziecku, kiedy robi jej wstyd.
— Laviku! — zirytowała się — Przestań tak mówić! — Jej wzrok był bardzo poważny. Kocurek ponownie zastygł. — To bardzo wcześnie, na kocięta, fakt, ale cieszę się, że są właśnie twoje, wiesz? Nie wyobrażam sobie nikogo innego na tym miejscu.
Lavik westchnął ciężko, chociaż w jego serduszku zabuzowało przyjemne ciepełko, na słowa kocicy. Zawsze je czuł, kiedy mówiła w ten sposób. Jej głos zdawał się łagodzić jego zbolałe myśli za każdym razem, kiedy delikatnie wpełzał do jego uszu. To było dziwne. Nigdy nie czuł czegoś podobnego. Czegoś tak niezwykle przyjemnego w stosunku do drugiej osoby. Oczywiście, całym sercem kochał swoją dawną rodzinę, Ellie i Biełkę, jednak to nie był ten rodzaj miłości. Całe jego ciało podpowiadało mu, że Czereśnia jest inna.
— A-ale... T-ty m-mieszkasz t-t-tam, a-a j-ja... — Spojrzał na swoje łapy, ponownie zawstydzony. Czereśnia delikatnie potrąciła partnera główką.
— I co z tego? Będę im o tobie mówić, dobrze? Powiem im, jakiego mają czadowego ojca i jakie on ma fajne okno! A kiedy będą już same chodzić, poznam je z tobą, wiesz? Jestem pewna, że cię pokochają.
Lavik uśmiechnął się delikatnie.
— Zro-zrobię wszystko, aby tak by-było — obiecał, stykając ze sobą ich noski. Czereśnia uśmiechnęła się, słysząc te słowa. Nareszcie się wyluzował. Lavikowi jednak przeszła przez myśl jedna istotna rzecz. Skoro stało się coś, czego nigdy nie oczekiwał... skoro będzie miał dzieci... jest coś, czego by pragnął.
— A-ale Cze-czereśnio... — pociągnął, odsuwając się lekko — z u-uwagi n-na to... t-to chy-chyba od-odpowiednia po-pora, a-abym p-powiedział c-ci... n-no wiesz...
Czereśnia spojrzała na swojego partnera, potakując. Od dawna zastanawiała ją ta tajemnica, chociaż starała się nie naciskać na kocura. Od zawsze chciała poznać jego przeszłość.
~*~
Pewnie cię to zdziwi, ale urodziłem się w dziczy. (Poważnie?! Ale super! Mieliście stodołę?) Proszę, nie przerywaj mi. Boję się, że jak przerwę, nie wykrzesam z siebie tego do końca. (Czereśnia uśmiechnęła się ciepło i kiwnęła głową.) Moja rodzina... mieszkała na dziwnym terytorium. Wokół grasowały koty, które zjadały inne koty. Mama zawsze chciała się przenieść, jednak jej łapy... cóż, były w opłakanym stanie. Była za słaba, aby uciekać, a my nie umieliśmy jej zostawić. No właśnie - my. Miałem całkiem spore rodzeństwo, wiesz? Niestety, mama zawsze miała problem, aby nas wykarmić. Z mojego miotu byli Krecik i Wiewiórka. Mój brat zawsze pokonywał mnie w zabawach, a siostra była nieśmiała i urocza, acz kiedy się denerwowała, lepiej było do niej nie podchodzić. No, był też ktoś jeszcze. Ktoś najważniejszy. Moja idolka. Ważka była z poprzedniego miotu naszej mamy. Miała piękne, złociste futerko, a sama zawsze śmiała się i patrzyła w przód. Zawsze o nas dbała. Kiedyś wspominała o naszym zmarłym braciszku, Maku. Twierdziła, że porywał się na głęboką wodę. Było nam ciężko, ale bardzo się kochaliśmy. Czasami towarzyszyłem Ważce w polowaniach. To ona musiała wykarmić nas wszystkich i naszą mamę, niezdolną do polowań. Dlatego też jestem teraz taki mizerny, sama nie dawała sobie z tym rady. Miałem nadzieję, że kiedy podrosnę, będę mógł jej pomóc. Wybierałem się często na polowania razem z nią.
Tego dnia zresztą też.
Zaatakował nas jeden z nich. Ważka chwyciła mnie w zęby i zaczęła uciekać. Naszym jedynym ratunkiem była droga grzmotu, za którą moglibyśmy ją zgubić, to też właśnie tam brnęliśmy. Nie było czasu, aby się rozejrzeć. Usłyszeliśmy tylko ryk potwora, nim Ważka wyrzuciła mnie przed siebie. Kiedy się obróciłem, napastnik był po drugiej stronie, a ona już nie żyła. Nie wiem, jak długo kwiczałem w miejscu, niezdolny do ruchu. Po jakimś czasie dwunożni po prostu mnie stamtąd zabrali.
~*~
Oczywiście, cała ta historia wypowiedziana była z licznymi zacinkami, Czereśnia jednak cierpliwie słuchała. Już miała coś powiedzieć, kiedy jej partner otworzył usta.
— Dla-dlatego t-t-też... chciał-chciałbym cię po-pop-popprosić... je-jeśli u-urodzi nam się có-córeczka... na-nazwij ją W-ważką — powiedział, patrząc na swoje łapy — n-nigdy n-nie m-mogłem jej po-podziękować... — mruknął, uśmiechając się smutno. Nie było jednak tak, jak sobie to wyobrażał. Nie trząsł się. Nie płakał. Przeciwnie.
Czuł się bezpiecznie, dzieląc się tą historią z zaufaną mu osobą.
<Kochanie? :v>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz