Nie widział wtedy jeszcze, że oprócz mamy miał jeszcze jedną mamusię, która znajdowała się tuż obok niego wraz z przybraną siostrą, Wodnik, która narodziła się w podobnym czasie, co Aronia, Agrest i sam Smuklik. Nie widział, że jego tatą był rudy kocur o imieniu Tygrysia Noc, który niekoniecznie miał być obecny w jego życiu. Nie wiedział co to dobro, jak i zło oraz Klan Gwiazdy czy Mroczna Puszcza, o których miało przyjść mu usłyszeć, gdy przestanie być wielkości nornicy i będzie w stanie pojąć sens słów wypowiadanych przez starsze koty. Jedno było pewne! Lada moment, gdy tylko będzie w stanie komunikować się z innymi, zasypie starszych i młodszych listą pytań na przeróżne tematy, zarówno od tych przyziemnych, jak i fantastycznych, aby lepiej zrozumieć otaczający go świat, czy właściwe miejsce, w którym przyszło mu się narodzić.
~~~
– Ognikowa Słoto... Pani Ognikowa Słoto... – poprawił się, nie decydując się spoufalać z córką Zalotnej Gwiazdy, która chyba była w podobnym wieku, co jego obie mamy. – A czy był kiedyś w klanie jakiś niedoszły uczeń, który poległ nocą, tuż przed swoim mianowaniem? – zagaił zaciekawiony poruszonym tematem.
Wiedział, że w Klanie Wilka były najszybsze i najsilniejsze koty. Jego mamy również takie były! Jednak musiał się chociaż raz trafić w historii Klanu Wilka jakiś słaby uczeń, chory lub opóźniony, jak Garbata Łapa, który był od niego jeszcze słabszy i finalnie mimo chęci, nie udało mu się zdobyć członu "łapa".
Ognikowa Słota przeniosła spojrzenie z kociąt na sufit legowiska, oddając się przerysowanej zadumie.
– Od ponad dwustu, a może i nawet trzystu księżyców każde z kociąt zamieszkujące Klan Wilka przeżywa noc i zostaje uczeniem. Nasz klan może poszczycić się zdrowymi i zdeterminowanymi kociętami, które nim złożą przysięgi podczas ceremonii przed liderem, wojownikami i przodkami, mają okazję zaprezentować swoje umiejętności, kreatywność oraz indywidualny styl. W Klanie Wilka nie ma miejsca na słabe jednostki, które nie potrafią sprostać czemuś tak prostemu, jak spędzenie nocy w lesie. Ten test to pikuś w porównaniu do tego, czego będą oczekiwać od was wasi mentorzy oraz pozostali członkowie klanu, gdy już zostaniecie mianowani na uczniów. Dlatego wierzę, że wy również sprostacie temu zadaniu i nie zawiedziecie swojego klanu, a przede wszystkim waszych rodziców. – Uniosła brodę, lustrując spojrzeniem młodych słuchaczy. W końcu jej wzrok zatrzymał się na dłużej na niebieskofutrym kocurku. – Jeśli się nie postarasz, Smukliku i nie podołasz temu prostemu zadaniu, będziesz pierwszym kociakiem od dłuższego czasu, który nie przeżył nocy w lesie. Twoje imię będzie okryte hańbą i przez paręnaście księżyców na pewno będzie znajdować się na językach wojowników. Przynajmniej będziesz mógł posłużyć jako "żywy" przykład, aby pozostałe kocięta z klanu nie brały z ciebie przykładu i nie podzieliły twojego losu.
Policzki kocura pokryły się czerwienią, gdy kocica zwróciła się do niego z imienia przy wszystkich kociętach podczas swojej przemowy, a na domiar tego wszystkiego uśmiechnęła się pod koniec, jak gdyby opowiadała kociętom opowieść o kwiatach i motylkach, a nie możliwym rychłym końcu. Do uszu Smuklika dochodziły stłumione parsknięcia jego rodzeństwa płci męskiej.
– P-postaram się! – odburknął, robiąc krok naprzód. Mimo że policzki przez cały czas go piekły, starał się zaprezentować jak najlepiej. Jako odważny kocurek, nieco zawstydzony, ale ambitny i odważny. Bo w końcu taki był i mierzył wysoko. – Na pewno uda mi się spędzić noc w lesie, dotrwam do świtu i zostanę mianowany na ucznia! Skoro ktoś taki jak Garbata Łapa został uczniem, to tym bardziej ja nim zostanę! Na pewno uda mi się przetrwać noc w lesie. Zostanę uczniem, a później zostanę wojownikiem! I to takim, o których zasługach będzie się opowiadać kociętom w żłobku. Takim, z którego klan jest dumny. Obiecuję ci to, Ognikowa Słoto! Pani Ognikowa Słoto!
W spojrzeniu mistrzyni coś się zmieniło. Nie był to ten sam wzrok, którym obdarowywała małe nieporadne kocięta, które większość czasu spędzały, tuląc się do brzuchów swych matek. Przed sobą miała gromadkę kociąt, które powoli zaczynały pojmować więcej. Były jak plastelina, którą można było kształtować na swoje podobieństwo. Jak gąbka, którą wiedzę, jak wodę potrafiła chłonąć momentalnie. Wystarczyło jedynie dać im szansę i trochę czasu.
I właśnie jedne z tych kociąt złożyło jej obietnicę, że zajdzie daleko jako pełnoprawny wojownik Klanu Wilka, zapisując się tym samym na kartach historii.
🐝
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz