Wierzbowa Zatoczka spłonęła. Gwiezdni postanowili ich nastraszyć, zabierając im bardzo urodziwe miejsce na terenach. Cisowe Tchnienie była w złym nastroju. Ciągle coś się działo. A to nie ma zatoczki, a to Ognista Łapa uciekła z klanu. Była podminowana i chodziła z pazurami wbijającymi się w ziemię. Dużo kotów pewnie to wyczuło, bo kiedy do niej przychodzili, nawet się nie skarżyli, tylko dawali jej robić swoje. Będzie musiała sprawdzić, ile terenu naprawdę stracili i w związku z tym - ile kęp ziół już nie odzyska.
***
Siedziała w magazynku ziół, poprawiając kupki medykamentów, by nie przewalały się na siebie. Przy okazji przeorganizowała go trochę. Jeszcze kiedy pracowały tu Zaranna Zjawa i Naparstnicowa Kołysanka to one decydowały, co gdzie miało leżeć. Cis niestety uważała, że powinno być inaczej i przestawiała zioła według zastosowań. Po lewej te na choroby, po prawej te na rany a po środku medykamenty o innych zastosowaniach. Do tego te ze skutkami ubocznymi za wszystkimi innymi by bezpieczniejsze lekarstwa były na wierzchu. Jako że niebieska niedawno została medyczką, mogła też podjąć decyzję, której jej mentorki nie popierały i wrzucić więcej trucizn do składziku. Te medyczka trzymała na dole w samej głębi magazynku. Planowała eksperymentować z nimi i z jadami zwierząt. Niestety chwilowo niezbyt miała na to czas. Kiedy tak sobie przekładała liście i inne części roślin ktoś wszedł do legowiska medyka. Odłożyła trybulę na miejsce i wyszła z magazynku. W wejściu stał Syczkowa Łapa z wiewiórką w pysku. Tak, ten Syczkowa Łapa, który mieszkał tu jako kociak i nie dawał jej w nocy spać, popiskując o mleko. Uczeń odłożył rude zwierzę na ziemię.
- Przyniosłem ci zwierzynę - powiedział. Ta podziękowała skinieniem głowy i zaczęła jeść. Kiedy skończyła, uczeń zapytał:
- Mogę popatrzyć co robisz?
- Niech ci będzie - powiedziała z nutką irytacji. Tak więc złoty usiadł w rogu legowiska i przypatrywał się jej. Wtedy do legowiska weszła Puszcza, która najwyraźniej zostawiła swoje kociaki pod opieką innej karmicielki.
“Właśnie, kociaki” pomyślała sobie tortie przypominając sobie, że musi jeszcze obejrzeć te znajdki czy przypadkiem czegoś nie złapały. Wtedy znowu spojrzała na Puszczę, którą najwyraźniej bolał ząb. Jej irytacja właśnie się podniosła do takiego stopnia, że jeszcze chwila a wyrzuciłaby ich wszystkich z legowiska. Do tego wszystkiego, co się wydarzyło, jeszcze jakiś uczniak siedział bez powodu w jej legowisku, do którego właśnie weszła kotka przyprowadzona przez Topielcowy Lament. Szybko podała byłej samotniczce korę olchy i jak najuprzejmiej wyprosiła z legowiska. Potem znowu wróciła do przeglądania ziół. Przy okazji uspokoiła się. Wtedy przypomniała sobie, że Syczkowa Łapa dalej siedzi w tym samym miejscu. Popatrzyła na niego.
- Jak już masz tu siedzieć, to może na coś się przydasz? Zapytaj Mrocznej Wizji czy możesz ze mną iść na zbieranie ziół. Jakby co to z mojego rozkazu.
Wyleczeni: Puszcza
<Syczku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz