Tą drogą wyjątku, srebrno-niebieska kotka siedziała poza legowiskiem starszyzny, myjąc puchate i grube futerko przy stosie zwierzyny. Była to oczywista i dobrze znana jej lokalizacja. Niektóre koty przechodzące obok niej, cicho się śmiały, bowiem wyglądać musiała naprawdę komicznie. Jednak kicia nie przejmowała się tym ani trochę, ba! Nawet do niektórych się uśmiechała, czy witała przyjaźnie, jakby była głucha na ich docinki i czystą kpinę. Po co miałaby się tym przejmować? Aj tam zwykłe słowa, po co brać je sobie do serca?
— Patrz, nawet siedzi tylko przy stosie! — warknął do ucha swojej towarzyszki, siedzący pod krzakiem niedaleko, jakiś kocur, wyraźnie niezadowolony widokiem Jemioły. Ta jednak zdawała się nawet go nie widzieć, a w spokoju pogrążyła się w czyszczeniu futerka, aż tu nagle jak grom z jasnego nieba, pod stos zwierzyny zawędrowała jakaś koteczka.
— Ach, a więc to zapewne ty nazywasz się Jemioła! – miauknęła wesoło, a srebrno-pręgowana kicia skinęła jej przyjaźnie okrągłym łebkiem. Czyżby tak szybko rozeszły się wieści o jej przybyciu? Chociaż przyuważyła, że owa kicia o dwukolorowych ślepi, wystrzeliła z legowiska starszyzny. Może Rybi Ogon jej o niej powiedziała? Nie byłoby to głupie, przecież już się znały, a że starsza kocica uwielbiała opowiadać, niczym dziwnym byłoby i zdradzenie istnienia nowo przybyłej. Chwile zajęło pręgowanej pulchniutkiej kici to, by połączyć nieco fakty. Zamrugała pośpiesznie, kiedy to doszło do niej, że koteczka świergocząca przed nią, to ta o której wspominała jej Rybi Ogon, ta wyszczerzyła się szerzej
— Tak słodziutka, to ja! Maniu… To znaczy Jemioła! – Znowu ta sama wpadka, pręgowana obawiała się, co pomyślą sobie inni. Musi się bardziej pilnować. - Jestem tutaj od kilku dni, ale najbliżej jutro mam mianowanie, więc przebywam już w waszej miejscówce. Tak bardzo chciałam z Tobą porozmawiać, jednak chyba byłaś za bardzo zajęta, prawie w ogóle nie bywałaś w legowisku… — Fakt, raz czy dwa nieświadomie i nakierowana przez Bursztynową Bryzę poszła do legowiska terminatorów, zapewniona, że spotka tam kotkę, która również pochodziła od dwunożnych i mogłyby się dogadać. Pech jednak chciał, że Jemioła ani razu nie spotkała wspomnianej koteczki z którą to miała złapać dobry kontakt praktycznie od razu! A teraz proszę, owa kicia podchodzi jej pod łapy! Czy to można nazwać szczęściem?
— Więc to tak! — Wycedziła przez zęby prawie że znajoma uczennica i...zaczęła się fala pytań w kierunku córki pieszczoszki. Taka fala, której to się nawet nie spodziewała i zrobiła nieco zaskoczoną a może i nawet zakłopotaną minę, jednak po uderzeniu serca uśmiechnęła się i zachichotała. Tyle wątków do poprowadzenia na raz? Oj, czy tak w ogóle się da? Poruszyła z rozbawieniem wibrysami i milczała, dając Lukrecji się wygadać. Skąd wiedziała jak ma na imię? Przedstawiła się w tym całym potoku słów. Słodka Łapa brzmiała znajomo, na pewno ktoś użył kiedyś tego imienia przy Jemiole, tego to była pewna na tyle, że dałaby sobie oderwać ogon! Kiedy to już na pewno Słodka zamilkła, pręgowana uśmiechnęła się i polizała pośpiesznie po puchatej piersi
— Haha, bo wiesz kochaniutka, trochę tego dużo — uprzedziła roślinka, patrząc w dwukolorowe ślepia swojej rozmówczyni, jednak tej widocznie to nie poruszyło i zniechęciło. To bardzo dobrze! Bowiem o tym, co też jej się przytrafiło...mogła biadolić godzinami.
— To nie szkodzi! Może chciałabyś wyrwać się po kryjomu na spacer? Opowiedziałabyś mi na spokojnie o wszystkim ze szczegółami, jestem bardzo ciekawa. Ponadto ja również mogę opowiedzieć ci co nieco o sobie, no bo wiesz, prawdopodobnie mamy dużo wspólnego. To jak? Będzie miło, zobaczysz, uwielbiam spacery przy zachodzie słońca! — wypaliła ostatecznie koteczka na co...Jemioła pokiwała twierdząco łebkiem. Taki wypad na pewno jej się przyda. Nieco się rozrusza, pozna lepiej okolice i będzie miała o czym powiedzieć swojemu przyszłemu mentorowi, bo z tego co się dowiedziała, Żwirowa Gwiazda miała mianować ją na jakąś uczennice właśnie jutro! Wypad u boku kota, który już się w to wszystko wplątał i ŻYJE, był więc spełnieniem marzeń młodej kici. Na tym jednak wylew słów się nie skończył. Srebrna nawet nie zdążyła sobie ułożyć tego, co chciałaby powiedzieć na ostatnie zdanie, a tu już kolejne słowa i kolejne pytania w jej stronę! Pokręciła łebkiem, układając sobie myśli i delikatnie uśmiechnięta polizała kotkę obok w ucho
— Tak, Pstrągowy Pysk mnie tu przyprowadziła, razem z Wronią Łapą. Naprawdę kochana kotka. Uratowała mi życie! Coś czuje, że się polubimy No a teraz słoneczko, chodź! Pójdziemy na ten space, ale tylko blisko obozu dobrze? Możemy iść nad rzekę, znam te tereny dość dobrze — zażartowała, sięgając pamięcią do sądnego wpadnięcia do rzeki i prawie że utracenia życia w drodze po...nowe! Słodka Łapa pokiwała z aprobatą głową i już chciała coś powiedzieć, jednak Jemioła zatkała pyszczek koteczki ogonem i poruszyła rozbawiona wibrysami
— Spokojnie kochaniutka, zaraz ci na wszystko odpowiem dobrze?
— Mhhhmmf! — odpowiedziała z nadal zasłoniętym pyszczkiem, a kiedy została już oswobodzona, zaśmiała się i drepcząc wytyczyła trasę w kierunku wyjścia z obozu, gdzie dopiero tam, Jemioła zebrała myśli na tyle, by zacząć swoją opowieść.
— A więc to było tak...— zaczęła, unosząc wysoko ogon i biorąc głęboki wdech, człapiąc spokojnie u boku dziwnookiej — Przyszłam tu z dość daleka słoneczko, mieszkałam kiedyś z dwunożnymi, moimi ludźmi, że tak to ładniej powiem. Do mojego ogrodu przychodziło mnóstwo kotów i innych zwierząt po rady i pomoc, którą im udzielałam. Pewnego dnia jednak, spotkałam kocura pokrytego na całym ciele bliznami! On, powiedział mi o dzikich kotach i wyprowadził na spotkanie z nimi, jednak potem mnie zostawił przy Siedlisku Owiec i...spotkałam tam przyjazną, starszą i burą kocice imieniem Puszka a potem Bratka i oni zaprowadzili mnie tu, kierując wzdłuż Drogi Grzmotu aż po tereny dzikich kotów! Potem, znalazła mnie Pstrągowy Pysk i Wronia Łapa, przyprowadzając do obozu. A ty? Jak tu trafiłaś Słodka Łapo? Opowiedz coś o sobie skarbeńku, ja posłucham! — zapewniła przyjaźnie i...szła dalej w kierunku owej rzeki, gdzie o mały włos by nie została już na wieczność.
<Słodka Łapa?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Aw, w końcu osoba, która nazwała nieoficjalnie Słodką Łapę Lukrecją!!!! <3
OdpowiedzUsuń