*niedługo po zgromadzeniu*
Na polanie roi się od kotów. Błądzą nieprzytomnie, słaniają, potykają się i przepychają; jedyną oznaką jako takiej świadomości tłumu są spory, podczas których niejednokrotnie dochodzi do walk, wszczynanych wśród nieznajomych i przyjaciół w przypadkowych momentach i bez żadnej widocznej przyczyny. W uszach bębni od kpiarskiego śmiechu, pogróżek, warkotu i syków; rozbrzmiewają jednocześnie blisko i odlegle, głośne i przytłumione zarazem, wywołują mdłości. Suche nocne powietrze trzaska elektrycznością przy najmniejszym poruszeniu. Z trudem wciągając je do płuc, może tylko bez zrozumienia obserwować wijące zbiegowisko poniżej, patrzeć bezradnie i z coraz wyższym niepokojem, jak nienawistne napięcie gromadzi się i gęstnieje, jak wypełnia każde miejsce i każdy kąt na polance, który pozostał jeszcze do wypełnienia, jak osiąga poziom szczytowy, żeby ostatecznie skondensować się w…
Ogłuszający huk. Ciemne chmury skręcają się w żmiję, która kąsa ziemię krwiożerczym strumieniem ognia. Krzyki i groźby zmieniają się we wrzask, chór bólu i dzikiego przerażenia. Ci, którzy jeszcze przed chwilą oddawali się bełkotliwym sprzeczkom, teraz tratują się nawzajem w panicznej ucieczce przed płonącymi jęzorami. Słychać wycie rannych, konających i palących się żywcem.
Wszystko stało się w ułamku sekundy.
Nie może się ruszyć, chociaż drży na całym ciele. Spięte mięśnie łap nie pozwalają jej zrobić kroku; jedyne, co jest w stanie zrobić, to szeroko otworzyć oczy, by wpatrywać się w nadciągającą zagładę, i wsłuchać się w kakofonię rozszalałej pożogi.
Uciekający omijają ją, pchani dziwną siłą przelewają się piętrowo tuż obok – jak strumień wody rozdzielający się na dwoje, gdy napotyka przeszkodę. Czuje na sobie dotyk ich szorstkiej od żaru sierści, nozdrza wypełnia jej swąd palonych ciał. I dym. Nadciąga tuż za nimi, ciężki od tragedii, wdziera się jej do płuc i zaczyna dusić.
Blokada puszcza i odzyskuje władzę w ciele. Wyrywa do przodu i biegnie w stronę przeciwną do tłumu, w stronę płomieni, krztusząc się w gęstych, trujących kłębach. Cały jej świat sprowadza się do czerni dymu i czerwieniejącej ognistej poświaty; tylko Srebrna Skórka, dobrze widoczna na niebie, skrzy się swoim chłodnym blaskiem jak każdej innej nocy.
Dociera na miejsce; miota wokoło spłoszonym spojrzeniem, rozpaczliwie poszukując wzrokiem Wielkiego Drzewa, przewalonych sosnowych pni, niewielkich krzewów na skraju łąki – czegokolwiek, czegokolwiek znajomego. Natrafia jedynie na ścianę ognia. Huk i gorąco niemal zbijają ją z nóg; sierść syczy, gdy dosięgają jej płomienie. Rozgląda się jednak dalej, wciąż desperacko wypatruje, bo wie, że gdzieś tu są.
Zawsze są.
Słyszy ich. Głosy wszystkich braci i sióstr, matki i ojca. Nawet Błękit. Wszyscy krzyczą na pomoc wprost z ognistej paszczy, ze wszystkich stron, z miejsc, do których już od dawna nie da się dotrzeć. Błagają głosem, który przebija jej serce.
– To boli… Światełko, pomóż! Na pomoc!...
Dwa kroki naprzód szaleje pożar, nie pozostawiając bezpiecznych ścieżek. Nie może nic zrobić. Zaciska szczękę do bólu, czując staczające się po policzkach łzy, które parują z cichym syczeniem po kilku uderzeniach serca. Bezradna, bezsilna, przerażona. Nikogo nie uratuje.
Cofa się bezwiednie, widząc, jak płomienie niemal liżą jej przednie łapy, i znienacka czuje okrutny ból w ogonie. Odwraca się tylko po to, by zobaczyć, jak czernieje w ogniu, który bezlitośnie wspina się już po jej karku. Nie ma gdzie odskoczyć. Nie ma gdzie uciekać. Świat tonie czerwieni i żółci, w bestialskim gorącu, w duszących chmurach dymu. Teraz nie słychać już nic poza trzaskiem i sykiem płomieni, nie czuć nic prócz bólu.
Jest sama.
Umiera…
Zerwała się z posłania, dysząc ciężko. Poduszeczki jej łap były wilgotne od potu. Rozejrzała się powoli, dygocząc – światło księżyca przebijało się łagodnie przez gałęzie ostrokrzewu, oblewając sylwetki śpiących spokojnie wojowników srebrzystym blaskiem. Nie było widać śladu ognia, a zamiast dymu powietrze wypełniał zapach odpoczywających kotów i kurzu.
Z wolna dotarło do niej, że pożar był tylko snem. Położyła czoło na wyschniętym mchu. Chociaż wracała do rzeczywistości, nie mogła się uspokoić; jej oddech wciąż był nierówny i z lekka świszczący. Wspomnienia z koszmaru, niczym kadry z horroru, wciąż do niej wracały, a w uszach rozbrzmiewały jej krzyki obcych i najbliższych. O mało co znowu nie wpadła w panikę; musiała stale się kontrolować, by nie zacząć się rzucać ze strachu i nie obudzić pozostałych, a i tak drgały jej powieki, a końcówka ogona przewracała niespokojnie z boku na bok.
Nos pomarszczył jej się z wysiłku, a sierść stanęła na końcach. Co się z nią działo?
Zagubiona, uniosła wzrok na niebo i od razu zebrało jej się na wymioty. Jedna rzecz się nie zmieniła – z czarnego jak smoła nieboskłonu patrzył na nią Klan Gwiazd milionami srebrnych, zmrużonych oczu, dokładnie tak samo, jak we śnie. Jej ciałem wstrząsnął spazm na wspomnienie wycierpianych krzywd. Z trudem zmusiła się, by nie krzyknąć. Na swój sposób rzeczywistość wydała jej się straszniejsza od koszmaru.
Musiała coś zrobić. Potrzebowała spokoju, a wiedziała jak nikt inny, gdzie go znaleźć.
Tylko że medyk był w legowisku.
Podniosła się z miejsca. Tak czy owak, jedno było pewne – nie wytrzyma tutaj dłużej. Najciszej, jak potrafiła, prześlizgnęła się do wyjścia, przeskakując nad pogrążonymi we śnie wojownikami, a potem dalej, przez jasną, księżycową noc.
– Burzowe Serce... – niepewnie szepnęła w ciemność, stając w wejściu do legowiska. Czuła się mocno niekomfortowo. – Mogłabym dostać zioła na uspokojenie?
Kocur poruszył się i sennie mruknął coś pod nosem, po czym zamrugał i zmierzył ją spojrzeniem spod zmrużonych powiek.
– Jasne – odparł, pocierając pysk łapą, po czym z pewnym wysiłkiem podniósł się i wolno poczłapał w głąb jamy. – Koszmar?
Potwierdziła mruknięciem, niecierpliwie machając ogonem. Wrócił po krótkiej chwili, niosąc w pysku pęczek ziół. Widząc ich ilość, skrzywiła się mimowolnie.
– Ostatnio zapasy jakby same się kurczą… – wymamrotał w zadumie. Zamrugała. Wiedziała dokładnie, dlaczego ich brakuje. Burzowe Serce podniósł na nią wzrok i przyjrzał jej się; przez chwilę miała wrażenie, że odczytał jej myśli, i ledwie powstrzymała się przed zrobieniem kroku w tył.
– Trzęsiesz się – zauważył tylko z konsternacją. To też wiedziała. Drżała już wtedy, kiedy tu przyszła, i to wcale nie z zimna. – Powinnaś bardziej o siebie dbać.
– Będę. – Zabrała zioła i odwróciła wzrok. – Dziękuję. I przepraszam, że cię obudziłam, Burzowe Serce. Dobranoc.
– Dobranoc.
Poczekała, aż rzuci jej ostatnie zmartwione spojrzenie i wróci do legowiska, cicho, by nie obudzić Zajączka, po czym wolno odeszła. Nie zamierzała jednak wracać do zatłoczonego zagłębienia pod ostrokrzewem; nie wytrzymałaby tam już tej nocy. Z łodyżkami w pysku podreptała cicho do wyjścia i tamtędy wymknęła się na zewnątrz.
Bez ochrony, jaką dawały ściany obozu, czuła się krucha i bezbronna. Kątem oka dostrzegając Srebrną Skórę, teraz rozpostartą nad jej głową w pełnej okazałości, wzdrygnęła się po raz kolejny. Oddech znów przyspieszył, mogła z łatwością usłyszeć bicie swojego serca. Opuściła łeb niemal do samej ziemi, utrzymując powieki otwarte tylko na tyle, ile było jej potrzebne do nawigacji. Zdradziecki, zbrodniczy Klan Gwiazdy. Nie chciała na niego patrzeć.
Zapach króliczej nory, którą zawłaszczyła sobie dla własnych potrzeb, nawet połączony z mocnym aromatem ziół, nie przynosił wiele ukojenia Z trudem znosiła strach, jakiego przysparzało jej brodzenie pod nocnym niebem, więc kiedy wejście do niej pojawiło się w zasięgu wzroku, niemal rozpaczliwie popędziła w jej stronę, nie zważając na kryjące się w mroku potencjalne niebezpieczeństwo.
Zwolniła, dopiero gdy poczuła na sobie chłód korytarza. Wcisnęła się najgłębiej, jak mogła. Nieważne, że w ciasnej przestrzeni ledwo mogła się ruszać – chciała... nie, musiała się znaleźć tak daleko od wszechwidzącego wzroku Klanu Gwiazdy, jak to było możliwe. Ułożywszy się w opuszczonym tunelu, szybko przełknęła zioła – od pewnego czasu ta czynność nie sprawiała jej już trudności – i od razu nakryła pysk łapą. Wciąż delikatnie dygotała.
Och, żeby udało jej się odpłynąć jak najszybciej. Żeby tylko był ranek. Żeby ktoś odsunął to idiotyczne przerażenie…
Sen nie nadchodził.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Znajdki w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz