Bengalka prychnęła na ostatnie słowa przyjaciółki, tuląc uszy. W sumie mało ją obchodziło, gdzie jest to czarne lisie łajno. Nie potrzebowała go do życia, ale jednak chciałaby wyjść…
— Nie jest mi do szczęścia potrze- — kotka momentalnie otworzyła szeroko oczy, gdy zauważyła Sztormowe Niebo, który
aktualnie pojawił się w obozie. Rozmawiający w jego pobliżu Czapli
Potok i Błękitna Cętka skrzywili się momentalnie, przyciskając łapy do
nosów. Spojrzeli po sobie w porozumieniu i ewakuowali od razu w drugim
kierunku.
Pliszka wpatrywała się oniemiała w uciekających od wojownika klanowiczów, gdy Fiołkowa Bryza trąciła ją lekko. Rozbudziło ją to na tyle, żeby zauważyć, jak ta kieruje się na granicę obozu. W sumie dobry ruch lepiej być gdzieś na boku, niż na widoku.
Pliszka szybko poszła za nią, nie rozumiejąc, co się właściwie stało.
—
Fiołek czekaj, co ty zrobiłaś, że wszyscy tak od niego uciekają? —
zapytała cętkowana, patrząc się na nią pytająco. W końcu widziała, jak
jej przyjaciółka wychodziła ze swoim wujkiem z rana na polowanie.
Patrzyła wtedy za wychodzącym mentorem jednocześnie z pogardą, jak i
nieco z tęsknotą. Chciała wyjść, niech on się odobrazi w końcu. Kątem oka zauważyła, jak rozgniewany Sztorm wparował do legowiska liderki.
Szylkretka
usiadła po tym pytaniu, odwracając się do niej z psotnym uśmiechem i
szelmowskim błyskiem w oku. Pliszka zrozumiała przekaz od razu, po czym
uśmiechnęła się z łobuzersko.
— Ja? Ja mu nic nie zrobiłam, no weź. O
co ty mnie osądzasz. Powiedziałam tylko, że w dziurze siedzi sporej
wielkości królik i nie dam rady sama go wytargać — odpowiedziała córka
liderki rezolutnie, przybierając niewinny wyraz pyska — Skąd miałam
wiedzieć, że jest tam skunks. To było naprawdę niespodziewane…
Pliszkowa Łapa, słuchając wypowiedzi, przez chwilę nie zareagowała. Sekundę później parsknęła głośno śmiechem, gdy to do niej dotarło. Padła
na bok, próbując chociaż trochę ściszyć swój głos, ale i tak kilka
kotów zwróciło na nią uwagę. Fiołkowa Bryza za to uśmiechnęła się
jeszcze szerzej, widząc, że poprawiła przyjaciółce humor. Chociaż na
trochę.
— Kocham cię Fiołku, to najlepsza rzecz, jaką usłyszałam w swoim życiu — powiedziała rozweselona bengalka, leżąc na plecach i patrząc na kotkę z innej perspektywy — Dobrze mu tak. Żałuję tylko, że sama nie mogę tak zrobić. Jeszcze.
Ostatnie słowo zaakcentowała mocno, dając do zrozumienia, że na pewno nie da żyć temu kocurowi. Będzie cierpiał katusze.
— Oj, jeszcze chwila Pliszko, ja już o to zadbam — mruknęła pewnie szylkretka, zerkając na wywalanego z legowiska lidera Sztorma. Ciernista Gwiazda była wyraźnie zniesmaczona zapachem swojego szwagra, czego ten chyba nie przyjął za dobrze.
Przez
następny tydzień Fiołkowa Bryza nie dawała Sztormowemu Niebu ani chwili
spokoju, towarzysząc mu wszędzie i przy wszystkim. W końcu kocur poddał
się i odwołał zakaz wychodzenia Pliszkowej Łapy poza obóz.
Wszystko wróciło względnie do normy.
Potem
jej siostra zginęła, zostawiając ją samą. Jej ojciec dosłownie oszalał,
będąc niczym bodyguard i sekretarka w jednym. Ciernista Gwiazda
nareszcie postanowiła ją mianować, więc Sztorm z mentora, awansował od
razu na ofiarę.
Kaczeniec któregoś dnia osiągnął kolejny poziom umysłowej ułomności, gdy chciał zaciupać
niczemu winną Niezapominajkę. Został wygnany, co Pliszkę ani ziębiło,
ani parzyło. Ot co, tak się płaci za swoje błędy. Jednak następstwa,
jakim była natychmiastowa śmierć Żmijowej Łuski przez zawał, kompletnie
wybiła ją z rytmu.
Fiołek została w połowie sfajczona, Ciernista
Gwiazda została zabita, przyszła wojna z Klanem Wilka. No i Sztorm też
wziął i wykitował, więc nie miała już kogo przedrzeźniać. Wszystkie te
nagłe i niespodziewane sytuacje sprawiły, że Pliszkowy
Krok przeobraziła się w wiecznie na wszystko narzekającą Zosię Samosie,
której nijak można było przemówić do rozumu. Tylko polowała, sobie
trenowała i żyła, nie robiąc nic większego.
Czyli wyrosła na typ kota, którego sama nie znosiła w młodości. To się nazywa chyba starość, co nie?
Wszyscy
sobie jakoś życie potrafili ułożyć, a ona siedziała sama jak palec, bo
nie potrafiła utrzymać z nikim większego kontaktu.
Pewnego dnia po
prostu stanęła przy wejściu do legowiska wojowników, przejeżdżając
wzrokiem po odpoczywających w obozie. Jej spojrzenie zatrzymało się na
Fiołkowej Bryzie, która odpoczywała bez partnera. Znaczy, zaraz. BEZ
PARTNERA? Pok-Zakręconego nie ma?? Ah, jak dobrze, to jakaś szansa, żeby sobie porozmawiać na spokojnie.
To nie tak, że Pliszkowy Krok nie lubiła tego kocura, nie, wręcz odwrotnie. Tylko nie potrafiła się skupić na rozmowie na żaden temat, gdy kocur podśmiechiwał się od czasu do czasu z ich słów. Po prostu, no nie potrafiła.
Zresztą, ugh, gdyby co chwilę miała słyszeć „Oh, Fiołeczku, kochanie moje”, „Słoneczko najjaśniejsze”, „Kwiatuszku!”, chyba by prędzej uciekła, gdzie pieprz rośnie. To chyba nie dla niej…
Rozejrzała się jeszcze dookoła, od razu startując w kierunku szylkretki. Uśmiechnęła się lekko, gdy była już całkiem blisko.
— Cześć Fiołek — przywitała się, siadając obok i drapiąc za uchem — Siedzisz bez kochasia? Gdzie ci uciekł?
<Fiołku??>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz