— Ale super! Myślisz, że to jest TO? — zapytała entuzjastycznie cętkowana. Zlepek przechylił główkę, nie do końca pewien, co koleżanka miała na myśli.
— "To", to znaczy co? — mruknął, patrząc na obalony obiekt — ja widzę tylko fajowe, przewrócone drzewo! — zachichotał. Sroczka aż pokręciła głową z zażenowania.
— Głupia kupko futro, czy ty w ogóle wiesz, co się dzieje w klanach? — zaśmiała się, patrząc z niedowierzeniem na trochę mniejszego od siebie, młodszego kocura. — To jest TO drzewo. Tutaj stają liderzy na zgromadzeniach, wiesz? Znaczy, tak myślę, wygląda na takie... — wytłumaczyła swoje domysły, uśmiechając się wesoło.
Oczy Zlepka otworzyły się szeroko, a sam kociak podskoczył radośnie.
— Aah, to TO! Już rozumiem! Wow, ale super! — pisnął podeskcytowany. Koteczka uśmiechnęła się, zaraz jednak na jej pyszczku pojawił się wyraz, sygnalizujący, że coś przyszło jej do głowy! W oczach wręcz zabłysła radość, kiedy z biegiem ruszyła w kierunku wielkiego, starego konaru. Chwilę to zajęło, nim się na niego wdrapała, jednak kiedy już to zrobiła wyprostowała się dumnie.
— Jestem Srocza Gwiazda! Liderka Klanu Klifu! — zawołała z dumą. Zlepek zachichotał i dołączył do kotki, usiłując wdrapać się na górę.
— Ja też! Ja też chcę być liderem! — zasygnalizował, wierzgając pazurami po pniu. W końcu, w przeciągu kilku dłuższych prób, dał radę dostać się na górę, aby zaraz potem naśladować swoją koleżankę.
— Jestem Zlepiona Gwiazda, lider Klanu Klifu! — krzyknął, jednak jego dumną pozycje zepsuł podekscytowany, pełen radości głos. Sroczka spojrzała na niego z pewnym wyrzutem.
— Hej, hej! Wolnego kolego! Lider może być tylko jeden, a ja byłam pierwsza — zauważyła, odwracając się w jego kierunku i patrząc swoimi pomarańczowymi ślepkami w jego zielone. Zlepek uśmiechnął się przepraszająco.
— Wybacz, Sroczk... To jest, Srocza G-Gwiazdo! Po prostu... też chciałbym być liderem, to takie fajne! — wytłumaczył się pospiesznie, panikując. Po pyszczku "Sroczej Gwiazdy" przebiegł tajemniczy uśmiech, sugerujący wręcz, że w jej głowie zrodził się nowy plan.
— Ach, tak? To walcz! — rzuciła, skacząc na kocurka i powalając go na twardy pień. Spanikowany syn Nowiu leżał teraz na plecach, nie mogąc się ruszyć.
— Dobrze, już dobrze! Wygrałaś, wygrałaś, przepraaaaszam! Ty będziesz liderką! — zaczął pospiesznie mówić, chcąc, aby go uwolniła. Przybrana córka Poplamionego Piórka zaśmiała się wesoło, po czym zeszła z kocura, pozwalając mu wstać.
— W takim razie ty będziesz moim zastępcą, Zlepionym... — rozejrzała się wokół, szukając jakiejś ispiracji dla imienia. Jej ogon drgnął nieznacznie, kiedy ją odnalazła. — Zlepioną Żywicą. Tak! Srocza Gwiazda i Zlepiona Żywica! — zawołała, przybierając majestatyczną pozę. Zlepek, a raczej Zlepiona Żywica stwierdził, że powinien się prezentować równie dostojnie, co ona! Dlatego też wyprostował dumnie pierś, wyciągając swe łapy przed siebie i... rykosztem uderzył w śnieżny puch, spadając ze śliskiego konaru. Srocza Gwiazda pokręciła głową, jednak z pewnym rozbawieniem. — Musimy popracować nad twoją dramatyczną pozą, Zlepiona Żywico — stwierdziła z uśmiechem. Mina jednak zrzedła jej, kiedy usłyszała znajomy głos swojego ojca.
— Och, będziecie mieć na to dużo czasu, gdy uziemimy was w kociarni! — oznajmił Słoneczny Blask, patrząc na dwójkę kotów, bawiących się na miejscu zgromadzeń. Zlepek podniósł głowę, na której znalazło się trochę śniegu i otrzepał się, aby następnie opuścić uszy. Cóż, wygląda na to, że będą mieli kłopoty.
~*~
Minęły może dwa księżyce i "Srocza Gwiazda" została Sroczą Łapą, uczennicą Cyprysowego Gąszczu. Zlepek czuł się dziwnie, kiedy zarówno jego przyjaciel Kózka, a teraz już Kozia Łapa, jak i przyjaciółka Sroczka, wybyli z kociarni. Wydawało się tam tak dziwnie pusto, nawet jeśli przybyła nowa królowa i to partnerka samego lidera! Kocurek, mimo iż uwielbiał beztroskie życie kocięcia, nie mógł się doczekać, aż w końcu zostanie pełnoprawnym uczniem Klanu Klifu. Wówczas na pewno udowodni wszystkim, jaki jest superfajny i odważny!
I pewnego wieczoru, zupełnie niespodziewanie, Lisia Gwiazda wezwał go do wystąpienia przed resztę. Podescytowany, chociaż trochę zestresowany liliowy stanął blisko lidera, którego wciąż troszkę się bał. Był taki duży i miał dziwne spojrzenie, a to wystarczyło, aby przestraszyć tego biednego kocurka. Rudy kocur odchrząknął i przemówił.
— Zlepku, ukończyłeś sześć księżyców, a tym samym jesteś gotów, aby zostać uczniem. Od dzisiaj, aż do końca swojego treningu, nazywać się będziesz Zlepioną Łapą. Twoim mentorem zostanie Księżycowy Pył.
Mina kociaka zrzedła, gdy usłyszał imię mentora. O nie, ten kocur był naprawdę przerażający! Przełknął jednak ślinę i zetknął się z noskiem, nad którym znajdowała się identyczna plamka, do tej, którą on posiadał. Złowrogie spojrzenie Księżycowego Pyłu omal nie wbiło go w ziemię, przez co musiał walczyć, aby jego oczy nie napełniły się łzami. Chwilę później został wypuszczony. Czarny podszedł do niego jeszcze na moment, by oznajmić coś w stylu "Jutro, rano, nie spóźnij się" i odejść. Zlepek pisnął cicho, jednak kiedy tylko ten się oddalił, uświadomił sobie pewien fakt. Był Zlepioną Łapą! Zlepioną Łapą! Podskoczył radośnie, aby zaraz skulić się ze strachu, kiedy usłyszał głos Sroczki nieopodal siebie.
— No proszę, sam zastępca? Nie spodziewałabym się. Chociaż chyba trochę spieniałeś, co? — zachichotała. Zlepiona Łapa spojrzał na nią, udając zdziwionego.
— J-ja? Że przestraszony! A w życiu! W ogóle, ale to wcale się nie boję, nie, j-jest super. B-będę silnym wojownikiem, który będzie w stanie obronić ciebie i klan przed wszystkim, ta... AAAK! — Krzyknął, kiedy ktoś przypadkiem musnął ogonem jego bok, przechodząc obok. Jak się okazało, był to Barania Łapa, który wręcz zachichotał, na widok reakcji kocura. — P-przepraszam! Co ja tam mówiłem? A, tak! Niczego się nie boję! — wyprostował się dumnie, o wiele ładniej, niż dwa księżyce temu, przy Wielkim Drzewie.
<Srocza Łapo? uwu >
O jerzuniu, jak słodko, aż dzień od razu stał się lepszy. Akcja z drzewem, przecudowna, skradła mi serce xd
OdpowiedzUsuńMożesz oczekiwać mojej odpowiedzi jeszcze dziś, Zlepiona Żywico