Spojrzała ostro na kotkę.
– To ja tu dyktuję warunki – warknęła. – Lśniąca Ikro, Biedronkowe Pole, idziecie ze mną. Pilnujcie jej.
Ignorowała potem wszystkie próby rozmowy dziwnej kotki, zbywając je tylko zwykłym “Będziesz się tłumaczyć przed przywódczynią”.
***
Zostawiła wojowników z samotniczką niedaleko lasu, a sama udała się do obozu, żeby porozmawiać ze Spienioną Gwiazdą. Wyminęła kilka kotów i weszła do legowiska przywódczyni.
– O co chodzi, Mandarynkowe Pióro? – zapytała ją ciotka. Skłoniła głowę.
– Na patrolu znaleźliśmy ranną samotniczkę. Lśniąca Ikra pilnuje jej w okolicach lasu. Co mamy z nią zrobić?
Przywódczyni odruchowo zjeżyła się lekko, szybko jednak się uspokajając, kiedy usłyszała, że samotniczka znajduje się daleko od obozu.
– Jakie ma obrażenia?
– Wbity patyk w przednią łapę i kilka innych zadrapań. Nie jest w stanie pływać, ani biegać. Idąc daleko też nie ucieknie.
Spieniona Gwiazda długo milczała, a jej oczy wbiły się nieruchomo przestrzeń, jak gdyby oceniała, czy warto jest podjąć takie ryzyko dla dobra obcej im kotki.
– Jesteś już wystarczająco doświadczoną kocicą, Mandarynkowe Pióro, by móc ocenić, czy można jej ufać. Jeśli faktycznie jest tak jak mówisz i twoim zdaniem nie przysporzy nam problemów, możesz zaprowadzić ją na wyspę, gdzie wcześniej przebywała Zorza. Nie ucieknie z niej, a jednocześnie pozostanie w bezpiecznej odległości od obozu. – Nastąpiła chwila ciszy. – Wyznaczę koty, które będą miały za zadanie ją karmić i obserwować. Być może, jak wyzdrowieje i okaże się jednak, że ma coś wspólnego z włóczęgami, uda się nam zdobyć jakieś dodatkowe informacje. Wyślę do was Różaną Woń, by obejrzała jej rany, a ty przekaż tej samotniczce, że otrzyma naszą pomoc, jednak musi obiecać, że po wyzdrowieniu odwdzięczy się Klanowi Nocy.
Skinęła głową i wyszła.
***
Opowieść kotki, która przedstawiła się jako Nemezja, była bardzo chaotyczna, a jednocześnie mało w niej było detali. Podobno podróżowała z rodziną, wpadła do rzeki i prawie się utopiła. Nieważne, jak dziwne by to nie było, nurt rzeki, w której ją znaleźli, nie wskazywał na jej możliwe pochodzenie z wrogiej grupy samotników. Ta rzeka płynęła z daleka, podobno aż z pobliża terenów Owocowego Lasu. Tak bardzo, jak nie podobało jej się to, nie miała do czego się przyczepić. Musiała posłuchać rozkazu Spienionej Gwiazdy. Po przetransportowaniu więźniarki na wyspę, Różana Woń została poinformowana o samotniczce i zaczęła opatrywanie ran kotki. Mandarynkowe Pióro postanowiła zostać trochę dłużej na wyspie (do zdania raportu przywódczyni wysłała Lśniącą Ikrę) na wypadek, gdyby ruda próbowała jakoś zranić jej kuzynkę. Ostatnio coraz częściej ginęli członkowie rodu. Nie mogła ryzykować. Już raz popełniła błąd i pozwoliła jej synowi wyjść za mordercę. Przez to straciła go bezpowrotnie. Siedziała na tyle daleko, żeby nie przeszkadzać medyczce, ale na tyle blisko, żeby móc w razie czego szybko zainterweniować. Patrzyła na rudą groźnie.
<Nemezja?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz