Koza odpoczywał właśnie w legowisku uczniów po treningu z Lisią Gwiazdą. Miał zamknięte oczy i próbował oczyścić umysł z jakichkolwiek negatywnych myśli.
- Kozia Łapo. - liliowy kocur usłyszał nad sobą pozbawiony emocji głos swojego mentora. Dopiero wrócili z treningu, więc to raczej niemożliwe, żeby znowu go na niego wciągał, prawda? Niemalże nie mógł ustać na łapach po ćwiczeniach, jakie Lisia Gwiazda mu zafundował.
- Słuchaj, nie mam za dużo czasu, więc nie udawaj, że śpisz. - fuknął chłodno Lis, unosząc ogon. Kózka niechętnie odwrócił głowę w jego stronę, po czym posłał mu pytające spojrzenie. Rudzielec zdawał się w ogóle nie zauważyć miny Kozy, a jedyne, co zrobił, to kontynuował. - Dzisiaj cię mianuję, więc masz czas, żeby się ogarnąć czy coś. - mruknął Lisia Gwiazda po czym wyszedł z legowiska terminatorów, zostawiając zszokowanego syna Głusi za sobą.
Co.
Co własnie lider powiedział?
Czy to był sen?
"Już, Kozia Łapo, ogarnij się. Zostaniesz mianowany, powinieneś się cieszyć" powiedział sobie Koza w myślach, wciąż przetrawić, co Lisia Gwiazda właśnie mu oznajmił. Gdy tylko ta informacja doszła do niego, kocurek zaczął cieszyć się jak kocię. Dosłownie. Nie mógł w to uwierzyć, że w końcu, po tak długim czasie, po tym wszystkim co przeszedł, on - Kozia Łapa zostanie wojownikiem! I to jeszcze przed Baranem! Co za wspaniałe uczucie! Tak bardzo nie mógł się doczekać tego momentu wywołania przed miejsce przemówień. Nawet nudnego nocnego czuwania! Kocur, by przygotować się do mianowania pożegnał się z swoim starym posłaniem i ścianami, otaczającymi go przez tyle księżyców i usiadł przed legowiskiem, przypominając sobie dawne czasy. Teraz zostawi wszystko za sobą i w końcu przeniesie się do legowiska wojowników!
Na szczęście, kocurek nie musiał czekać długo. W trakcie szczytowania słońca Lisia Gwiazda zwołał cały klan na zebranie.
- Niech wszystkie koty zdolne samodzielnie polować zbiorą się! - gdy donośny głos lidera dotarł do uszu Kozy, kocurka przeszły dreszcze. To już! Już za momencik! Ostatni raz w swoim uczniowskim życiu zajrzał do legowiska terminatorów, by po chwili wejść między członków Klanu Klifu.
- Kozia Łapo, Śnieżna Łapo i Żurawinowa Łapo, wystąpcie. - powiedział lider, po kolei spoglądając na trójkę uczniów. Najpierw zwrócił się do Koziej Łapy, a machnięciem płomiennego ogona przywołał go bliżej do siebie. Uczeń przywódcy postawił parę kroków w przód, po czym uniósł dumnie głowę i wypiął jasną pierś.
- Ja, Lisia Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tych uczniów. Trenowali pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ich wam jako kolejnych wojowników. - zaczął Lis, kierując swoje słowa do trójki terminatorów. W końcu zaczął mówić tylko do Kózki. - Kozia Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam. - powiedział Kózka, nie wahając się ani przez chwilę. Tyle na to czekał! I teraz stał przed liderem, dumnie zaglądając w jego orzechowe oczy, bez cienia wątpliwości. Wiedział, że zasłużył na rangę wojownika.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Kozia Łapo, od tej pory będziesz znany jako Kozia Nóżka. Klan Gwiazdy cieni twoją cierpliwość i oddanie, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu.
Liliowy bicolor niemalże parsknął pod nosem ze śmiechu. Czyli oprócz blizny na łapie dostał również pamiątkę z tego zdarzenia zawartą w imieniu? Nie szkodzi. Brzmiało wspaniale i było wspaniale. Został wojownikiem.
- Śnieżna Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
- Przysięgam. - miauknęła Śnieżna Łapa, strosząc futerko. Ukochana Kozy w końcu otrzyma z powrotem swoje dawne imię i rangę.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Śnieżna Łapo, od tej pory będziesz znana spowrotem jako Śnieżny Sopel.
Śnieżka skinęła głową, po czym uśmiechnęła się ciepło do Koziej Nóżki. Młody wojownik (oh, jak pięknie to brzmiało) odwzajemnił jej uśmiech.
- Żurawinowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? - Lisia Gwiazda już po raz trzeci powtórzył tą formułkę.
- Przysięgam. - powiedział radośnie Żurawinek. Koza nie dziwił mu się. W końcu byli w tym samym wieku. On też zasługiwał w końcu na mianowanie.
- Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Żurawinowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Żurawinowe Bagno. Klan Gwiazdy cieni twoją wytrwałość i odwagę, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu. - zakończył Lis, po czym prędko zeskoczył z miejsca przemówień.
- Kozia Nóżka! Śnieżny Sopel! Żurawinowe Bagno! - cały Klan Klifu zaczął skandować nowe imiona trójki wojowników, świętując ich mianowanie.
- Świetne uczucie, co? - zagaiła Śnieżka, liżąc Kózkę po policzku.
- Tak, wspaniałe. - uśmiechnął się Kozia Nóżka.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz