Srocza Łapa spojrzała na zniecierpliwioną siostrę. Przecież mówiła jej, że może sobie iść. A ta nadal siedziała obok niebieskiej i tylko marudziła. Chyba nigdy nie będzie jej dane zrozumieć kotek.
– Sroka, skończysz już, co? Mam pustkę w brzuchu – zaczęła znów Zimorodkowa Łapa, spoglądając na kupkę ze zwierzyną, która niebezpiecznie szybko się kurczyła.
Cętkowana zdenerwowała się na siostrę. Nikt jej nie każe tu siedzieć, a jak będzie ją tak poganiać, to przecież nigdy nie skończy. Głupia kupa futra.
– Zrzędzi dupa! – burknęła. – Zachowujesz się jakbyś miała robaki w tyłku, nie jadłaś dziś, czy co?
– Porwałaś mnie zaraz po skończeniu treningu, więc jakoś nie miałam okazji – westchnęła Pointka, po czym spojrzała zaskoczona na kotkę. – a ty już jadłaś?
– Eee... – zaczęła, lecz burczenie brzucha ją zdradziło. Zimorodek rzuciła jej zdziwione spojrzenie. Sroczka poczuła się lekko przyparta do muru. Miała nadzieję, że siostra się nie domyśl, co wykombinowała. – Chyba... Zapomniałam?
– Czasem naprawdę mnie zadziwiasz – odparła uczennica Poplamionego Piórka i pobiegła szybko do stosu z jedzeniem.
Chwyciła pulchną mysz i rozejrzała się za Sroką. Ta powolnym krokiem podeszła i wybrała, z niewielu już pozostałych, najchudszą zdobycz. Widząc spojrzenie siostry uśmiechnęła się i energicznie przebiegła do Pointki. Kotki usiadły obok siebie i zaczęły jeść w ciszy.
– Co powiesz na wspólny trening jutro? – zaczęła niby niewinnie temat niebieska i zrobiła maślane oczka.
Na rodziców zawsze to działało.
– A co? Znów nie dogadujesz się z Cyprysowym Gąszczem?
– To nie moja wina! To ona zaczęła! – widząc pytający wzrok towarzyszki, kontynuowała. – Ciągle mówi mi co i jak mam robić. Ogona nie można podnieść bez jej zgody! Nie pozwala mi się oddalić nawet na lisi ogon od siebie! A turlanie się w śniegu, bluźnienie, czy nawet bekniecie "nie wypada kotce" – zaczęła mówić cichym, słodkim głosem, przedrzeźniając szylkretową.
Zimorodkowa Łapa westchnęła ciężko. Już powoli miała dość słuchania marudzenia siostry na starszą kotkę.
– A myślisz, że Poplamione Piórko wiele się od niej różni? Cały klan opiera się na zakazach i nakazach. Oczywiste jest to, że Cyprysowa cię krytykuje, nie opanujesz idealnej pozycji za pierwszym razem. Powinnaś w końcu szukać na siłę problemu... – przerwała, gdy cętkowana gwałtownie wstała i zaczęła biec w stronę wyjścia z obozu. – Gdzie idziesz? Ej, Sroka!
Lecz ta się nie zatrzymała. Pędziła przed siebie. Była naprawdę zawiedziona reakcją siostry. Liczyła, że chociaż ona ją zrozumie. Od kociaka czuła się nieco inna niż pozostałe koty z klanu. Nie wierzyła w Klan Gwiazd, ale nikomu się przyznawała. W głębi duszy wierzyła i miała nadzieję, że jej rodzeństwo ma podobne odczucia. Ale najwidoczniej tylko jej nie podobała się wiara w coś czego dowodu istnienia raczej nigdy nie zobaczy. Podobnie jak to, że życie całe klanu zależało tylko i wyłącznie od przywódcy i jego zachcianek.
Z rozmyślenia wyrwał ją znajomy widok. Powalone drzewo wyglądało praktycznie tak samo jak dwa księżyce temu. Kotka uśmiechnęła się i usiadła obok niego. Chciałaby beztroskie czasy bycia kociakiem wróciły. Dni spędzone tylko na zabawie oraz nieokreślone godziny pobudki. Dopiero teraz zaczęła to doceniać, wstawianie codziennie wcześnie rano było dla cętkowanej szczególnie męczące. Czasem nawet zdarzało się jej zaspać, na co Cyprysowa nawet poskarżyła jej matce.
Sroka zatrzęsła się z zimna i spojrzała na swoje przemoczone futro. Zaczęło się ściemniać, robiło się coraz zimno. A ona tu siedziała i nic z tym nie robiła. Wpatrywała się w pustą przestrzeń, zastanawiając się czy powinna wrócić do obozu.
– Sroczko? Srocza Łapo? – usłyszała znajomy głos.
Po chwili za drzewa wyłoniła się drobna postać niemal niewidoczna na tle śniegu. Co ona tutaj robiła? Ktoś ją posłał by ją odnalazła? Ktoś w ogóle zauważył jej zniknięcie prócz siostry?Zimorodkowa Łapa podbiegła prędko do uczennicy Cyprysowego Gąszczu, widząc jak bardzo mokre jest jej futerko.
- Na Klan Gwiazd, Sroczko jak się nie rozchorujesz to chyba będzie cud –stwierdziła Pointka, siadając blisko niebieskiej, by chociaż trochę ją ogrzać.
– Co tu robisz? – mruknęła ta w odpowiedzi i odwróciła głowę, by uniknąć zdenerwowanego spojrzenia mniejszej kotki.
– Szukałam cię, Zlepiona Łapa powiedział, że możesz tu być – odparła szybko. – Sroczko, zrozum, że nie zawsze cię będę rozumieć, ale jesteś moją siostrą. Możesz na mnie liczyć. Nie za każdym razem połapię się o co ci chodzi, ale zawsze cię wysłucham i spróbuję pojąć. Wracajmy, nie chcę, abyś zamarzła tu na śmierć – powiedziała zatroskanym głosem.
Cętkowana spojrzała się w jej niebieskie ślipia. Faktycznie wyglądała na zmartwioną. Kotce zrobiło się trochę głupio, że siostra, zamiast się wyspać, musiała się szwendać po ciemku, by przyprowadzić jej durny tyłek bezpiecznie do obozu.
– Ja zamarznąć na śmierć? Przecież nie jest ze mnie taka mysia strawa – burknęła, udając złą.
Zimorodek już chciała coś powiedzieć, lecz widząc radosny uśmiech cętkowanej powstrzymała się od uwag. Nawet nie domyślała się, jak wiele znaczyło dla niebieskiej znaczyła ta sytuacja.
– Idziesz, czy trzeba królewnie zaproszenie wysłać? – zawołała Sroczka i nie oglądając się za siostrą, ruszyła pędem przed siebie. – Kto ostatni w obozie jest mysim bobkiem!
– Eh, mogłam po ciebie nie wychodzić – westchnęła Zimorodek i zaczęła biec za nią.
<Zimorodku? szacun dla pointki, że jeszcze z nią wytrzymuje xd>
*W końcu przestać szukać problemu na siłę
OdpowiedzUsuńNie wiem jak mi to umknęło