Nazajutrz ledwo patrząc na oczy wstał mimo wszystko i rozglądając się za konkretną kupą futra, zaczął chodzić we wszystkie strony, snując się niczym duch po obozie. W końcu ją dostrzegł - piękna jak zwykle z idealnie wymytym futerkiem. Kocur poczuł jak ciarki przechodzą mu przez grzbiet, a na pysk zawitał głupkowaty uśmiech niczym u jakiegoś głupio zakochanego dzieciaka.
- Gęsie Pióro! - zawołał za kotką, która na moment przystanęła i rozejrzała się po obozie, a kiedy dostrzegła pointa, uśmiechnęła się z lekka, spokojnie czekając aż syn Leśnego Strumienia do niej podejdzie. Kocur już chciał wyrzucić z siebie to, co postanowił podczas swej bezsennej nocy, jednakże kotka najwidoczniej nie mając pojęcia, że ten szykuje coś grubego, miauknęła spokojnym głosem:
- Właśnie idę na polowanie, masz ochotę przejść się ze mną?
I poczęła iść przed siebie, wprost do wyjścia z obozu, jakby nie zastanawiając się nad odpowiedzią kocura. Ten jakby zmieszany i zakłopotany rozdziawił paszczę, chcąc coś powiedzieć, jednakże zdecydował, że rzuci tym później. Przecież nic się nie stanie, jeśli to poczeka, prawa?
~*~
Polowanie szło im dość łatwo i szybko, zważywszy, że pora nagich drzew właśnie się skończyła i nastała pora nowych liści. Liliowy uparł się, że będzie polował z wysokości, skacząc po drzewach, natomiast szylkretka stwierdziła, że ona to jednak woli zostać na ziemi i czuć grunt pod łapami. Rozdzielili się więc, zabierając do pracy. Jeśli chodzi o lynxa to musiał sporo się natrudzić, by dorwać jak najbardziej tłuste ptaki, bo te zwyczajnie siedziały na samych czubkach drzew, do których dostanie się, było nie łatwym zadaniem.
Po złapaniu tłustego gila i wróbla, kocur upatrzył kolejną ofiarę - wielkiego, spasionego gołębia, który siedział jakiś metr nad ziemią. Przygotował się więc do skoku. Przysiadł na gałęzi, poruszył barkami, skoczył i... capnął ptaszora w swoje silne zęby. Jednym ruchem szczęk zamordował ptaka, który już teraz zwisał mu martwy w pysku. Zeskoczył na ziemię, gdzie czekała już na niego córka Szepczącego Wiatru.
- No! Nareszcie! - zawołała z uśmiechem na co kocur odpowiedział coś mało zrozumiale przez zwierzynę w pysku - No, zbieraj się kochasiu, pora wracać - miauknęła spokojnie, biorąc dwie martwe wiewiórki w pyszczek i zaczynając iść w stronę obozu.
- Czekaj! - wypalił nagle Igła, dysząc ciężko, wypluwając wcześniej ptaka z pyska - Bo ja chciałem cię o coś zapytać! - dodał szybko, w dwóch susach znajdując się zaraz obok kotki - B-bo... chciałem zapytać czy... c-c-c-c-c-zy chce-cee-s-sz być r-a-aaa-azem? W se-se-sensie, że ze-e mną-ą...? - miauknął, jąkając się jak ostatni idiota.
< Gęsie Pióro? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz