- Lód pęka - zauważyła dość trzeźwo Błękit, wyciągając ogon spod łapy liderki.
- Zauważyłam - buraska oblizała nerwowo wargi. - To na pewno przez ciebie grubasku - dodała po chwili, z ironią w głosie.
Błękit prychnęła i zerknęła na swój brzuch. Spróbowała wstać, ale lód zatrzeszczał głośniej. Cienka pokrywa ugięła się lekko pod ciężarem dwóch dorosłych kocic, a Ciernik powstrzymała siostrę ruchem ogona. Wojowniczka położyła się, usiłując wykonywać jak najmniej ruchów. Przechyliła nieco głowę i zaczęła bawić się niewielkimi odłamkami lodu, turlając je pomiędzy łapami.
- Musimy stąd zejść, woda jest zimna - Ciernista Gwiazda rozejrzała się niespokojnie, mrużąc zielone oczy.
- No tak, tylko jak?
Niebieska poderwała się, gotowa do akcji i dzikich skoków, a pokrywa śnieżna pękła w jednym miejscu, wypuszczając na wierzch nieco zimnej wody. Błękitna Cętka fuknęła w proteście, gdy zimna ciecz dosięgnęła jej łap. Cofnęła się, ale w porę zatrzymała ją pręgowana kocica, kręcąc wolno głową. Cała sytuacja wyglądała zabawnie dopóki było sucho, teraz dawna uczennica Złotej Melodii odkryła jak bardzo woda jest zimna i chciała jak najszybciej opuścić rzekę.
- Na początek mogłabyś przestać się wiercić.
Młodsza córka Białej Sadzawki przystanęła i spróbowała nawet nie oddychać. Ciernik w tym czasie kontynuowała wcześniejszą wypowiedź.
- Musimy podejść jak najbliżej brzegu i skoczyć.
- Pójdziesz pierwsza - rzuciła szybko Błękit, zerkając na sylwetkę liderki. Sama skóra i kości.
Buraska stała przez moment w bezruchu, po czym z powątpiewaniem skinęła głową i chyba nie zamierzała się spierać.
- Tak będzie lepiej - stwierdziła niebiesko-biała, kiwając głową, przekonując przy tym samą siebie. - Stanowisz mniejsze obciążenie.
Zielonooka przesunęła się po kruchym lodzie, ostrożnie stawiając łapy. Błękitna Cętka ruszyła za nią, utrzymując odległość zajęczego skoku. Lód trzeszczał tak straszliwie, że aż bolały zęby. Ciernista Gwiazda zatrzymała się tuż przed ostatnim lodowym blokiem, który dzielił je od brzegu. Buraska położyła jedną łapę, potem drugą. Krucha powierzchnia trzasnęła, a nurt niemal natychmiast rozszerzył pękniecie, tworząc teraz wcale sporą wyrwę.
- Będziemy musiały skoczyć - stwierdziła przywódczyni. Niebieska poczuła na skórze dreszcz ekscytacji i strachu. Bura cofnęła się, rozciągając mięśnie na tyle, ile można było, stojąc na zamarzniętej powierzchni. Błękit, której nieco rozjeżdżały się łapy, wbiła pazury w śliską taflę. Ciernista Gwiazda ruszyła kilka kroków, po czym spięła mięśnie i skoczyła ponad nurtem. Wojowniczka obserwowała w milczeniu, jak jej siostra wykonuje skok i ląduje na drugiej stronie. Łapy lekko ślizgały jej się na brzegu, ale wbiła pazury w śnieg i w końcu stanęła stabilnie, podciągając się wyżej. Obróciła się, z niepokojem obserwując niebieskooką, ale ów niepokój okazał się kompletnie niepotrzebny.
- Uwaga lecę! - krzyknęła Błękitna Cętka i, by ukryć strach zaśmiała się cicho. Ruszyła i przeskoczyła nad kanałem. Wylądowała tak jak wcześniej jej przyrodnia siostra, ślizgając się na mokrym brzegu, lecz nie zdążyła wbić pazurów w glebę i siłą rzeczy niemal zsunęła się do wody. Liderka ruszyła jej na pomoc, ale sama była dużo lżejsza od niebieskiej wojowniczki. Obie wbiły pazury w ziemię, gdy tylne łapy Błękit rozbiły powierzchnię zimnej toni, opryskując je deszczem zimnej wody. Cętkowana spięła mięśnie i ślizgając się, opadły na śnieg.
- Wracajmy do obozu - mruknęła cicho Cierń po dłuższej chwili dyszenia. Błękit wywaliła język i pokręciła głową.
- Nie, jeszcze nie. Zostańmy tu przez chwilę. - Brzmiała jak niesforny kociak. - Mogę ci zadać jeszcze jedno pytanie? To będzie ostatnie na dzisiaj, obiecuję!
- Proszę bardzo - mruknęła buraska, przekrzywiając głowę - Ale potem wracamy.
Niebieska z oporami skinęła łebkiem. To pytanie miała przygotowane od uczniaka. Były tu same. Tylko ona i Ciernik. Dlaczego, więc nie zadać go teraz?
- Wiesz, jak byłam kociakiem - zaczęła dość topornie córka Boćka. - Dużo razy słyszałam, że... Nasz miot jest podobny do wcześniejszego, w sensie, do was!
Ciernista Gwiazda zmrużyła podejrzliwie ślepia, ale kiwnęła głową.
- Bo to prawda - powiedziała ostrożnie, po czym zaczęła oblizywać łapy z drobnych odłamków lodu.
- No właśnie! - zamruczała niebieska, dotykając lekko boku przywódczyni. - Czapla, jest trochę podobny do ciebie, Lasek jest... był podobny do Ćmiego Trzepotu. Wiesz ona też była liliowa... - zacisnęła wargi, czując się lekko zakłopotana, wspominając martwą siostrę. - A ja? Do kogo jestem podoba?
Uniosła niebieskie oczy na pyszczek Ciernia i dostrzegła, że jej pyszczek ułożył się w podejrzany grymas, a ona sama spochmurniała.
<Cierniu? Geez, zbyt dramatyczna ta przeprawa przez ten strumyk XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz