Kocur syknął ze złością, ale kątem oka zauważył znajome granice obozu i szybko, ale z bólem, podjął decyzję o wycofaniu się z kłótni. Ale niech ta żmija nie myśli że zapomni o tym i jej to ujdzie na sucho, co to to nie.
- Idę teraz do Czereśni, i jeśli od razu cię nie wywali, to będziesz teraz pod stałą obserwacją - oznajmił w końcu spokojnie i wyminął kotkę.
Tak jak powiedział, skierował się od razu do legowiska Czereśni, którą zastał myjącą futro.
- Nów wróciła - warknął na powitanie. - Musiała przejść przez drogę grzmotu, bo śmierdziało od niej spalinami.
Liderka przez chwilę nie odpowiadała, jednak po paru uderzeniach serca w końcu spojrzała w jego stronę.
- Jesteś pewien? - spytała z pewnym sceptycyzmem w głosie. W końcu wiedziała, że wiele rzeczy które mówi Owca to kłamstwa albo przekręty.
- Tak, mówię ci, to strasznie podejrzane. Myślę, że lepiej by było jakbyś nie przyjmowała każdego lepszego włóczęgę do klanu, widzisz, mówi-
- Nie potrzebuję porad od uczniaka - westchnęła zirytowana Czereśnia machając ogonem. - Ufam jej i nie żałuję przyjęcia Nowiu do klanu. A teraz zmykaj zanim zepsujesz mi albo sobie humor i dalej się pogrążysz.
- Już mam zepsuty - nie ustępował kocur, jednak mentorka po prostu go zignorowała. - Ale obiecaj mi chociaż, że się z nią zobaczysz i porozmawiasz, co?
- Może tak zrobię, jak natychmiast stąd wyjdziesz - mruknęła liderka i odwróciła się od niego.
Owca szybko opuścił legowisko lidera i dopiero gdy był już na zewnątrz wybuchnął i zaczął obrażać pod nosem Czereśnię.
- Przecież wie, że chcę tylko dobra klanu. Jaki jest jej problem? - mruknął do siebie, przejeżdżając pazurami po ziemi. - Byłbym sto razy lepszym liderem od niej.
- Idę teraz do Czereśni, i jeśli od razu cię nie wywali, to będziesz teraz pod stałą obserwacją - oznajmił w końcu spokojnie i wyminął kotkę.
Tak jak powiedział, skierował się od razu do legowiska Czereśni, którą zastał myjącą futro.
- Nów wróciła - warknął na powitanie. - Musiała przejść przez drogę grzmotu, bo śmierdziało od niej spalinami.
Liderka przez chwilę nie odpowiadała, jednak po paru uderzeniach serca w końcu spojrzała w jego stronę.
- Jesteś pewien? - spytała z pewnym sceptycyzmem w głosie. W końcu wiedziała, że wiele rzeczy które mówi Owca to kłamstwa albo przekręty.
- Tak, mówię ci, to strasznie podejrzane. Myślę, że lepiej by było jakbyś nie przyjmowała każdego lepszego włóczęgę do klanu, widzisz, mówi-
- Nie potrzebuję porad od uczniaka - westchnęła zirytowana Czereśnia machając ogonem. - Ufam jej i nie żałuję przyjęcia Nowiu do klanu. A teraz zmykaj zanim zepsujesz mi albo sobie humor i dalej się pogrążysz.
- Już mam zepsuty - nie ustępował kocur, jednak mentorka po prostu go zignorowała. - Ale obiecaj mi chociaż, że się z nią zobaczysz i porozmawiasz, co?
- Może tak zrobię, jak natychmiast stąd wyjdziesz - mruknęła liderka i odwróciła się od niego.
Owca szybko opuścił legowisko lidera i dopiero gdy był już na zewnątrz wybuchnął i zaczął obrażać pod nosem Czereśnię.
- Przecież wie, że chcę tylko dobra klanu. Jaki jest jej problem? - mruknął do siebie, przejeżdżając pazurami po ziemi. - Byłbym sto razy lepszym liderem od niej.
***
Minęło kilka księżyców, a Owca nadal nie dawał spokoju szylkretce, śledząc ją prawie na każdym kroku i uprzykrzając jej życie jak tylko umiał. Niestety, liderka nie wyrzuciła Nowiu z klanu, co więcej, sam dostał ochrzan, więc musiał sam zabrać się za wymierzenie kary za jej jasno podejrzane zachowanie. Oczywiście nikt w klanie tego za niego nie zrobi, czarny uczeń jest tu jedynym rozsądnym kotem. Może powinien po prostu założyć własny klan? Albo dołączyć do tego tam Lisiej Gwiazdy, on wyglądał na fajnego kota.
- Przestań w końcu za mną łazić - wysyczała Nów, mierząc Owcę lodowatym wzrokiem, na co odpowiedział jej tym samym.
- Może jak ładnie popro-
Kotka rzuciła się na ucznia, mając najwyraźniej już dosyć rzucania swoich gróźb na wiatr, jednak temu udało się złagodzić lekko uderzenie, wywijając się jej spod łap. Spojrzał się krzywo na swój lekko krwawiący bok, po czym przerzucił swój wzrok na wojowniczkę. Ona jednak nie poprzestała na tym, bo w mgnieniu oka w jego kierunku znowu leciała łapa. Tym razem jednak Owca poczuł, że uderzenie będzie nieco lżejsze, więc nie zrobił nic i po prostu pozwolił, żeby jego grube, pokręcone futro zamortyzowało cios. Nów miała już ponowić swój atak, jednak ze zdziwieniem poczuła, że nie może wycofać swojej łapy. Jej pazury zaplątały się w skręcone kosmyki czarnej sierści na barku syna Muszki i nie mogły się z niej wyplątać. Oba koty stały przez uderzenie serca w niezręcznej ciszy, po czym nagle uczeń wybuchnął głośnym śmiechem.
- Bardzo zabawne - wywarczała kotka, nadal usilnie próbójąc wydostać swoje pazury.
- Przestań w końcu za mną łazić - wysyczała Nów, mierząc Owcę lodowatym wzrokiem, na co odpowiedział jej tym samym.
- Może jak ładnie popro-
Kotka rzuciła się na ucznia, mając najwyraźniej już dosyć rzucania swoich gróźb na wiatr, jednak temu udało się złagodzić lekko uderzenie, wywijając się jej spod łap. Spojrzał się krzywo na swój lekko krwawiący bok, po czym przerzucił swój wzrok na wojowniczkę. Ona jednak nie poprzestała na tym, bo w mgnieniu oka w jego kierunku znowu leciała łapa. Tym razem jednak Owca poczuł, że uderzenie będzie nieco lżejsze, więc nie zrobił nic i po prostu pozwolił, żeby jego grube, pokręcone futro zamortyzowało cios. Nów miała już ponowić swój atak, jednak ze zdziwieniem poczuła, że nie może wycofać swojej łapy. Jej pazury zaplątały się w skręcone kosmyki czarnej sierści na barku syna Muszki i nie mogły się z niej wyplątać. Oba koty stały przez uderzenie serca w niezręcznej ciszy, po czym nagle uczeń wybuchnął głośnym śmiechem.
- Bardzo zabawne - wywarczała kotka, nadal usilnie próbójąc wydostać swoje pazury.
<<Nów? uwu>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz