Wyruszył z mentorką na trening. Tak jak polowanie mu wychodziło bez zarzutów, tak problemem był jego styl walki. Wiedział, że był okropny, lecz w świecie, w którym żył, liczyła się siła, zaskoczenie oraz oczywiście walka w grupie. Nigdy nikt ze współbraci nie był sam, gdy szarżowali na wroga, czy też będąc na patrolu, czy podczas zleceń wydawanych przez szefa. Byli niczym jeden organizm.
Kotka uczyła go uników oraz panowania nad masą. Był duży oraz okropnie zarośnięty, a to swoje ważyło, przez co wynik walk, zawsze chylił się na korzyść rudej.
— Zapamiętaj. Strategia to podstawa. Bez niej, nawet szarżując, jesteś skazany na porażkę. — wyjaśniła, pozostawiając go przed wejściem do jaskini.
Na dzisiaj to był koniec. Powinien pomóc w budowie obozu. Przynieść mech, rozejrzeć się po terenie, czy przypadkiem ponownie nie kręciły tu się zdziczałe psy lub przydać się jakoś inaczej.
Gdy tak rozmyślał, co mógłby zrobić, podszedł do niego nieznany, młody kot.
— Kim jesteś? —zapytał twardo, podnosząc głowę by na niego spojrzeć.
Zmierzył go chłodnym wzrokiem. Jego tonacja nie brzmiała miło, co było pierwszym sygnałem, że kocurek nie był zadowolony z jego obecności w tym miejscu, a więc należało zachować ostrożność. Spodziewał się zainteresowania swoją osobą. Kwestią czasu było, kiedy zaczną go wypytywać o szczegóły. Był w końcu dla nich kimś obcym.
— Zwę się Niedźwiedź, a raczej Niedźwiedzia Siła, tak jak nadał mi to miano wasz lider — wytłumaczył pointowi.
— Nie o takie coś mi chodziło! — powiedział twardo, lekko drżąc pod wpływem jego spojrzenia. — Dlaczego tu przyszedłeś, szukasz guza?
Jego słowa go zdziwiły. Jeszcze nie zetknął się z taką agresją z pyska nikogo w tym miejscu. Może to ze względu na Złotą Pręgę, która swoim pozytywnym nastawieniem do życia, uważał ich wszystkich za osoby mało konfliktowe.
— Skądże. Nie szukam. — odparł ze spokojem. — Naszliście moje tereny, a nie chciałem się z nimi żegnać, więc postanowiłem żyć z wami w symbiozie, jako jeden z was.
— Twoje tereny? Twoje? To dobrze, że się zgodziłeś do nas dołączyć. Nasi wojownicy by cię pokonali dość szybko. — przechwalał się uczeń.
Nie wątpił w jego słowa. Rzeczywiście to było prawdopodobne. Gdy pierwszy raz natknął się na ich grupę, zdawał sobie sprawę ze swojej porażki. Nie zamierzał więc kryć się z tym przed swoim rozmówcą, potwierdzając jego słowa.
— Owszem. Tak by zapewne było — mruknął. — A jak brzmi twe imię?
Point zmarszczył nos.
— Urdzikowa Łapa. A co ci do tego?
— Lubię wiedzieć z kim mam zaszczyt rozmawiać — wyjaśnił kocurkowi.
<Urdzik?>
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz