Błądziła po nieznanych terenach w poszukiwaniu rośliny, o której znalezienie poprosiła ją mentorka. Powiedziała jej, że ma postrzępione i miękkie liście, ale nie było tu niczego takiego. Rosły tu tylko pokrzywy. Westchnęła, machając ogonem zirytowana.
To wszystko stało się tak szybko! Nie wiadomo skąd kiedy i jak pojawiła się tu Aksamitna Łapa. Wyskoczyła zza krzaków, rzucając się radośnie w jej stronę. Była nieźle zaskoczona, ale jednocześnie radosna. Bardzo ją lubiła.
— O kurcze Gepard, co ty tu robisz? Czarujesz? — wykrztusiła, patrząc na nią z bliska z fascynacją.
— Próbowałam taką jedną roślinkę, ale mi to nie wychodzi — miauknęła.
— O, a jaką? — spytała, rozglądając się w skupieniu. — Jestem bardzo spostrzegawcza, wiesz? Powiedz mi, jak wygląda, a ją znajdę! Ja zawsze wszystko znajduję. Dla przykładu ostatnio znalazłam innego Burzaka. Pachniał jak ty, ale nie wyglądał jak ty.
— Jak wyglądał? — zapytała zaciekawiona. — A jeżeli chodzi o tą roślinkę, to szukam takiej z puchatymi i postrzępionymi liściami. Nie widziałaś czasem takiej?
— O, widziałam dużo roślinek! — Podekscytowała się. — Ale chyba nie... Za to mijałam takie różowe kwiatki, co by ci do futra pasowały, wiesz? — zamruczała. — A ten Burzak to był taki rudy i się Jelenia Łapa nazywał! Jest moim nowym przyjacielem — oświadczyła dumnie.
— Och, Jelenia Łapa. Wiem kto to — miauknęła, kiwając głową. — A pokażesz mi te kwiatki? — spytała zaciekawiona.
— Jakie kwiatki? — Spojrzała na nią zaskoczona, przekrzywiając łebek. — A, te. No to chodź! A może polecimy? Umiesz już fruwać?
— Yyy, nie — przyznała zdziwiona.
Co ona tak naciskała na te czary?
— A kiedy się nauczysz? Medycy przecież mają swoje sekrety i już chyba powinnaś znać podstawowe tajniki magicznych sztuczek... — stwierdziła.
— Nie wiem, jak to do końca działa, raczej nie czarujemy — uświadomiła ją.
< Aksamitna Łapo? >
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz