Jeszcze w trakcie wędrówki
Wracało z polowania. Teraz wychodziło im to lepiej, niż wcześniej. Samo nie było głodne, więc zdecydowało, że swoją zdobycz odda jednej z karmicielek. Ruszyło w ich stronę, a szary kociak poderwał się do biegu w stronę Jaskrowej Łapy. Z uśmiechem podszedł do nich i przeciągnął się.
— Cześć! Kto ty? Ja jestem Nastroszony —przedstawił się.
— J-Ja-Jaskrowa Łapa — pisnęło przestraszone, prawie upuszczając mysz trzymaną w pysku.
— Czego tak się boisz? Jestem tylko małym kociakiem. Przypominasz moją przyjaciółkę. Ona też taka strachliwa.
— P-po prostu przestraszyłom s-się c-ciebie, t-tak nagle do m-mnie wyskoczyłeś... — jęknęło, kładąc po sobie uszy.
Zielonooki zaniemówił. Przekrzywił głowę, mrugając zaskoczony. Powiedziałocoś nie tak?
— Coś ci się stało w język? Gadasz tak... dziwnie.
— W-wiem, j-jąkam s-się, t-tak już mam — odpowiedziało, zawiedzione samym sobą.
— Nie. Nie chodzi o jąkanie. To, to wiem. Paskuda też się jąka. Mówisz przestraszyłom? A nie przestraszyłam? — zapytał.
Położyło mysz na trawie, bo dziwnie mówiło im się z nią w zębach.
— T-tak, p-przestraszyłom — odpowiedziało.
— A co to "szyłom" znaczy?
— N-no, m-mówię tak, b-bo nie jestem k-kotką, ani k-kocurem — próbowało wyjaśnić. — T-tak jest mi lepiej
— Hę? Co? Ale... Nie rozumiem. To kim ty jesteś? — zamrugał zdziwiony jeszcze raz.
— Nie wiem, nie u-utożsamiam się z a-ani tym pierwszym, a-ani tym drugim.
— To tak się da? Ale śmierdzisz jak kotka — skrzywił nos. — To ja ci pomogę wybrać, skoro masz ze sobą problem. Będziesz nią, pasuje?
— Nie, nie nie! — zapiszczało. — Ja sobie tego nie wybieram. N-nie wiem, m-mam prawo nie być ani tym, ani tym.
Ten kociak trochę ich przerażał. Wypytywał o wszystko, tak dużo. I do tego jeszcze wypominał im smród kotki. Chciało zakończyć te rozmowę.
< Nastroszony? >
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz