Te dwunogi były bardziej agresywne niż te w starym mieście! On chciał ją zabić! Ją i Srokę!
Pędzili jak oszaleli, nie zatrzymując się. Biegli tak i biegli, póki zdyszani nie skapnęli się, iż opuścili już miasto. Koty zmęczone padły na glebę. Byli wycieńczeni, bo od dawna nie jedli.
- Musimy coś upolować... bo długo tak nie pociągniemy... jeśli...jeśli będziemy uciekać z miejsca na miejsce...- wysapała stara samotniczka, wypluwając ślinę z pyska po długim biegu.
Krokus od razu podniosła się i mimo zmęczenia, natychmiast pognała gdzieś dalej.
- Dobra... to...my sobie... tu odpocznijmy - miauknęła zmęczona Skowronek, rozkładając się już całkowicie na miękkiej trawie.
***
- Matko! Mamo ta ziemia jest pełna zwierzyny, która aż wpada pod łapy! - usłyszała rozradowane miauknięcie Krokus, która rzuciła jej pod łapy tłustego gawrona. - dzisiaj się najemy! - miauknęła bura, a jej ślipia zalśniły.Bylica wpatrywała się w ptaka, a ślinka jej poleciała.
Pełno...zwierzyny?
Piszczki?
Jedzenie?
Nie będą już głodni?
Jej pysk rozświetlił promienny uśmiech. Uniosła wysoko głowę.
- Wszyscy, chodźmy na polowanie, a dziś wieczorem urządzimy wielką ucztę! - miauknęła donośnie Bylica.
***
Skowronek rzuciła na ich stos kolejne dwie piszczki. Wygłodniałe koty patrzyły z utęsknieniem na jedzenie, składowane na stercie. Bylicy również udało się dorwać parę piszczek – dużą wronę, drozda i mysz.
- Dzisiaj jest wielki dzień! Mimo tragedii jaka się wydarzyła… - zaczęła staruszka, przypominając sobie co stało się ze Szczekuszką i Skazą, oraz o tym, jak Wypłosz i Blanka ich zdradzili, a Sójka gdzieś uciekła. – to okazało się, iż te nowe tereny owocują w jedzenie, którego nie było na starych! – miauknęła, a widząc ponaglające spojrzenia, na jednym wdechu dokończyła – więc nim zaczniemy szukać naszych zaginionych przyjaciół i badać nowe tereny…CZAS SIĘ NAJEŚĆ, ZAKLEPUJĘ GAWRONA! – wrzasnęła, rzucając się na stos wraz z całą resztą rodziny. Tego dnia, zjedzą tyle, ile pomieszczą w żołądkach!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz