Czas leciał bardzo szybko. Orzełek nie tak dawno otworzył ślepka, nauczył się mówić i chodzić. Poznał cały żłobek, miał pełno zabawek, był kochany i tulony. To była przyjemna rutyna, powtarzająca się każdego dnia: wstać, zjeść, bawić się, tulić, zjeść, spać. Niczego nie brakowało malcowi. W kociarni panowało przyjemne ciepło, przez co pewnie jako nieliczny lisiak, nie narzekał na chłód Pory Nagich Drzew. Coś musiało się jednak zmienić, wraz z nadejściem pierwszego księżyca jego życia.
- Oselek, fstafaj!
Kocurek otworzył ślepka, czując trącanie w bok i słysząc głosik Bielik. Uniósł wzrok na siostrzyczkę, nachylającą się nad nim. Zdziwiony przekrzywił łebek. Chciała się bawić?
- Mama posfolila nam fyjsc na sefnats!
Orzełek wskoczył na równe łapki, nawet się nie zastanawiając. Pozwoliła? Mogli zobaczyć co kryło się za świetlistym tunelem, z którego wchodziło i wychodziło wiele kotów? Mogli odkryć, gdzie krył się tatuś, zanim ich odwiedził? Zerknął zdziwiony na mamę, która czyściła futro jednej z jego siostrzyczek. Czując na sobie wzrok syna, Szyszka odwróciła w jego stronę uśmiechnięty pysk.
- Jesteście na tyle duzi, że możecie wyjść na trochę zobaczyć śnieg. Potem was zawołam. - poruszyła wąsami z radością. Pierwszy tak ważny krok jej pociech!
- Idsies? - rzuciła Bielik przez ramię, nierównym krokiem biegnąć w stronę wyjścia.
Orzełek rzucił się za siostrzyczką. Prawie się potknął, zanim dobiegł do wyjścia ze żłobka. Nieśmiało wychylił łebek przez tunel i od razu otworzył zaskoczony pyszczek. Obóz był ogromny! Otaczały ich drzewa, o których mówiła mama. Widział wielu pobratymców, przechodzących z jednej strony na drugą. Najbardziej jednak uwagę malca zwróciło coś białego, pokrywającego ziemię. Dotknął tego łapką i od razu z piskiem odskoczył. Było takie zimne!
- To śnieg, skarbie. - Szyszka domyśliła się zapewne, co tak spłoszyło jej synka.
Orzełek powoli pokiwał łebkiem. Śnieg. Dziwna nazwa. Dotknął tego ponownie, wychodząc bardziej ze żłobka. Oblał go chłód, przez który młodziak skulił się. Uhh, wolał zdecydowanie przebywanie w kociarni! Jego rodzeństwo zdawało sobie nic z tego nie robić, poznając nowy, wcześniej niedostępny dla nich teren. Orzełek uniósł łebek, spoglądając na pełne chmur niebo. Było w tym widoku coś pięknego.
- O, tata!
Zastrzygł uszkami na głos jednej z siostrzyczek. Odwrócił pyszczek, a jego ślepkom ukazał się idący w ich stronę niebieski kocur. Orzełek od razu wysoko uniósł ogonek. Rzucił się biegiem w jego stronę.
- Taaataaa!
Sokół dojrzał go. Na pysku wojownika pojawił się uśmiech. Szybko jednak zniknął z jego pyska, gdy jego syn potknął się, lądując pyskiem w śniegu, jak ostatnia niezdara. Słysząc śmiech jakiś uczniów, dymny skulił się, kładąc uszka na łebku. Rozglądał się w panice po obozie, czując na sobie spojrzenia wielu kotów. Czuł jak w jego ślepkach gromadzą się łzy. Nie wytrzymał i pozwolił im spaść na ziemię, zalewając się płaczem.
- Tatoooo!
Poczuł jak ktoś chwyta go za luźną skórę na karku i podnosi. Nawet nie próbował wierzgać, będąc w zbyt dużym szoku, żeby wykonać ten mały ruch. Z góry widział o wiele więcej, zanim znowu znalazł się w bezpiecznym, znajomym i pełnym ciepła żłobku. Został odłożony na mech obok Szyszki. Od razu z płaczem wtulił się w czarne futro mamy. Już nigdy więcej nie wyjdzie z kociarni! To było przerażające przeżycie!
- Wywalił się na śnieg. - mruknął Sokół.
Wyczuł niezadowolenie w głosie ojca. Skulił się jeszcze bardziej, wchodząc głębiej w futro mamusi. Poczuł jak liże go czule za uszkami, uspokajając zbyt szybkie bicie serca kocurka. Zamruczał wdzięcznie. Szyszka okryła go ogonem, przyciągając bliżej siebie.
- Nie jego wina. - miauknęła.
- Pójdę pilnować pozostałych. - mruknął Sokół, opuszczając kociarnię.
Orzełek odprowadził ojca wzrokiem. Czuł się okropnie z myślą, że mógł go zawieść. Na szczęście miał obok mamę, która tuliła go do siebie, ogrzewając.
- Mamo, tata mnie nie lubi?
- Skąd ci przyszło takie pytanie do głowy, Orzełku? Oczywiście, że cię lubi. - miauknęła z troską, liżąc go po nosku. - Jesteś naszym synem. Zawsze będziemy cię kochać. Tak jak twoje rodzeństwo.
- Jestesmy w piotke?
Szyszka pokręciła głową.
- Nie do końca, skarbie. Masz jeszcze ciotki i wujków. Ciocię Gąskę już poznałeś. Leszczyna może nie jest twoją prawdziwą ciocią, ale należy do rodziny. Była partnerką wujka Myszołowa, którego niestety już z nami nie ma.
- Dlacego?
- Gdy będziesz starszy, to ci wytłumaczę, dobrze? - spytała. Maluch kiwnął głową na zgodę. - Miałeś jeszcze wujka Koguta i wujka Brzózkę. Ten drugi był moim bratem. Bardzo go kochałam i pewnie gdyby był z nami, by was wykochał. - miauknęła.
Orzełek zauważył tęsknotę w oczach mamy. Nie dopytywał więc, nie chcąc sprawiać jej przykrości. Bardziej wtulił się w czarne futro, słuchając dalej.
- Masz też kuzynostwo. Cichą, Śliwkę, Brzoskwinkę i Jabłko. Pewnie ich polubisz, gdy tylko was odwiedzą.
- A kiedy to bedie?
- Wkrótce, Orzełku. Spróbuj teraz zasnąć.
Kocurek zamknął ślepka posłusznie. Słuchał melodii mruczanej przez mamę, wyobrażając sobie pierwsze spotkanie z kuzynostwem. Tym razem nie chciał wyjść na małego głupka. W końcu powinien nieść dobry przykład.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Owocowym Lesie!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy i Owocowym Lesie!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz