Ciernista Gwiazda pomachała ogonem, żegnając mnie. Pobiegłem szybko do kociarni, a tam siedziała Niezapominajka, która aż skakała ze szczęścia.
- Mokry! Zostałam uczniem! - Zawołała radośnie.
- Świetnie! - Ucieszyłem się, tuląc siostrę.
Zaczęła mi opowiadać o swoim mentorze, oraz o tym jaki stres miała podczas ceremonii. Że wszyscy krzyczeli jej imię, a ja zastanawiałem się, gdzie akurat byłem. Chyba znowu coś broiłem z Szuwarkiem.
- Mokry! Zostałam uczniem! - Zawołała radośnie.
- Świetnie! - Ucieszyłem się, tuląc siostrę.
Zaczęła mi opowiadać o swoim mentorze, oraz o tym jaki stres miała podczas ceremonii. Że wszyscy krzyczeli jej imię, a ja zastanawiałem się, gdzie akurat byłem. Chyba znowu coś broiłem z Szuwarkiem.
~•~
Następnego dnia Sosnowa Kora zawołała nas, mnie i brata, żebyśmy z nią wyszli. Poszedłem przodem, przepchnąłem do przodu i patrzyłem na zbierające się koty. Jak tu było wiele wojowników! Usiadłem więc i czekałem, aż nie zobaczyłem wychodzącej na wzniesienie Ciernistej Gwiazdy. Ależ ona dostojnie wyglądała! Chwilę później przybiegł mój brat, który też napawał się widokiem. Liderka poprosiła Szuwarka i dała mu na mentorkę Pliszkowy Krok. Jaka ona była śliczna!
- Mokry, podejść proszę - zrobiłem to, stając na przeciw niej - na twojego mentora wyznaczyłam... samą siebie.
Wstrzymałem oddech. Poważnie? Przecież to co mówiłem było tylko głupim pytaniem! Ja naprawdę nie odważyłbym się prosić ja o zostanie moim mentorem...A ona się nim mianowała! Raju, co ja zrobiłem? A jeśli nie będę wystarczająco dobry?
Nim się zorientowałem, tknęła mnie swoim nosem, na co nieco zesztywniałem. Wszystkie koty zaczęły wołać moje nowe imię, później o to zapytam liderkę...
Następnego dnia Sosnowa Kora zawołała nas, mnie i brata, żebyśmy z nią wyszli. Poszedłem przodem, przepchnąłem do przodu i patrzyłem na zbierające się koty. Jak tu było wiele wojowników! Usiadłem więc i czekałem, aż nie zobaczyłem wychodzącej na wzniesienie Ciernistej Gwiazdy. Ależ ona dostojnie wyglądała! Chwilę później przybiegł mój brat, który też napawał się widokiem. Liderka poprosiła Szuwarka i dała mu na mentorkę Pliszkowy Krok. Jaka ona była śliczna!
- Mokry, podejść proszę - zrobiłem to, stając na przeciw niej - na twojego mentora wyznaczyłam... samą siebie.
Wstrzymałem oddech. Poważnie? Przecież to co mówiłem było tylko głupim pytaniem! Ja naprawdę nie odważyłbym się prosić ja o zostanie moim mentorem...A ona się nim mianowała! Raju, co ja zrobiłem? A jeśli nie będę wystarczająco dobry?
Nim się zorientowałem, tknęła mnie swoim nosem, na co nieco zesztywniałem. Wszystkie koty zaczęły wołać moje nowe imię, później o to zapytam liderkę...
~•~
Następnego dnia sama liderka do nas przyszła! Do kociarni!
- Mokra Łapo, czas zacząć trening. - Powiedziała, ciągnąc mnie za ogon, żebym wstał.
Natychmiast się podniosłem i chwiejnym krokiem szedłem za burą. Kiedy się obudziłem już do końca, zacząłem zadawać nurtujące mnie pytania.
- Dlaczego po mnie przyszłaś?
- Żeby cię zabrać na trening. - Odparła. - Przy okazji, od dziś śpisz w legowisku uczniów.
Otworzyłem ze zdziwieniem pyszczek.
Otrząsnąłem się z chwilowego szoku.
- Będę musiał z nimi rozmawiać? - Zapytałem po chwili patrzenia w ziemię.
- Nie.
Ulżyło mi. Chociaż tyle. Szliśmy dalej a ja pytałem wciąż o nowe rzeczy związane z byciem uczniem. Nie odpowiadała mi na wszystkie, więc raz milkłem, a drugi wybierałem najlepsze z moich pytań. Też chce wiedzieć tyle co liderka!
- Długo jeszcze? Gdzie idziemy?
- Możliwe, że czekam aż odpadną ci łapki.
Zapytałem więc co będziemy robić, okazało się, że zwiedzamy tereny. Liderka zamierzała mnie też przepytać!
- Myślałem, że uczniowe robią lepsze rzeczy - burknąłem.
- Na dobre rzeczy trzeba poczekać. Tylko liche przychodzą od tak, zapamiętaj to sobie. - Odparła. Jej głos był pewny siebie, spokojny.
Na pewno zapamiętam!
Następnego dnia sama liderka do nas przyszła! Do kociarni!
- Mokra Łapo, czas zacząć trening. - Powiedziała, ciągnąc mnie za ogon, żebym wstał.
Natychmiast się podniosłem i chwiejnym krokiem szedłem za burą. Kiedy się obudziłem już do końca, zacząłem zadawać nurtujące mnie pytania.
- Dlaczego po mnie przyszłaś?
- Żeby cię zabrać na trening. - Odparła. - Przy okazji, od dziś śpisz w legowisku uczniów.
Otworzyłem ze zdziwieniem pyszczek.
Otrząsnąłem się z chwilowego szoku.
- Będę musiał z nimi rozmawiać? - Zapytałem po chwili patrzenia w ziemię.
- Nie.
Ulżyło mi. Chociaż tyle. Szliśmy dalej a ja pytałem wciąż o nowe rzeczy związane z byciem uczniem. Nie odpowiadała mi na wszystkie, więc raz milkłem, a drugi wybierałem najlepsze z moich pytań. Też chce wiedzieć tyle co liderka!
- Długo jeszcze? Gdzie idziemy?
- Możliwe, że czekam aż odpadną ci łapki.
Zapytałem więc co będziemy robić, okazało się, że zwiedzamy tereny. Liderka zamierzała mnie też przepytać!
- Myślałem, że uczniowe robią lepsze rzeczy - burknąłem.
- Na dobre rzeczy trzeba poczekać. Tylko liche przychodzą od tak, zapamiętaj to sobie. - Odparła. Jej głos był pewny siebie, spokojny.
Na pewno zapamiętam!
Szliśmy dalej, aż nie dotarliśmy do pewnego dużego drzewa. Ach, to tamto! Kiedy Szuwarek na nie wlazł! Może nie powinienem mówić o tym głośno?
- Co to jest? Wiesz może? - Zapytała liderka, siadając na trawie w cieniu Burzowego drzewa.
- Umm - Mruknąłem, grzebiąc łapką w ziemi.
- Sądząc po twoich wybrykach, na pewno wiesz. - Rzuciła, rozglądając się dookoła.
Zrobiło mi się wstyd, ton z jakim to powiedziała...był jakiś dziwny.
W każdym razie, powinienem odpowiedzieć.
- To jest jedno z nielicznych drzew na naszych terenach - powiedziałem licząc, że się zadowoli moją odpowiedzią. Jej wzrok jednak wyrażał tylko "a może coś więcej?". - No i to jest Burzowe Drzewo. Mamy jeszcze Cztery Siostry na granicy z Klanem Wilka.
- Skąd ty to wiesz? - Spytała. Czyżbym ją zaskoczył?
- Od Deszczowego Poranka, mojego taty!
- Faktycznie nim pachniesz - burknęła, przewracając oczami. - Mówił ci coś jeszcze?
- Umm, tak, jak zaatakowała mnie łasica na granicy z Klanem Nocy. Kazał mi uważać. - Powiedziałem, co pamiętałem. Wtedy też moją siostrzyczka bardzo się martwiła.
- Łasica?
Pokiwałem głową. Później szliśmy dalej wgłąb terenu. Liderka pokazała mi tereny łowieckie, gdzie najczęściej są zające.
- A co wiesz o hierarchii? - Zagadnęła.
- No, ty Ciernista Gwiazdo masz najwyższą! - Powiedziałem z małym zachwytem. Podziwiałem ją, to na pewno. Zawsze opanowana i spokojna, z wielką wiedzą. I do tego mimo wieku bardzo ładna.
- Ja jestem uczniem - wyszczerzyłem małe kiełki. - Moja mama to królowa, a tata wojownik!
Ciemna kotka pokiwała głową, nie odpowiadając mi.
- A właśnie, liderko. - Szykowałem się do zadania kolejnego pytania. - Dlaczego, kiedy oglosiłaś się moja mentorką, to wszyscy szeptali? Czy to coś złego? Czy oni myślą, że nie dasz rady i jesteś słaba? A może to moja wina? Czy to przeze mnie bo jestem słaby?
Naprawdę zacząłem się bać, iż z mojej winy koty zaczynają wątpić w swoją liderkę.
- Co to jest? Wiesz może? - Zapytała liderka, siadając na trawie w cieniu Burzowego drzewa.
- Umm - Mruknąłem, grzebiąc łapką w ziemi.
- Sądząc po twoich wybrykach, na pewno wiesz. - Rzuciła, rozglądając się dookoła.
Zrobiło mi się wstyd, ton z jakim to powiedziała...był jakiś dziwny.
W każdym razie, powinienem odpowiedzieć.
- To jest jedno z nielicznych drzew na naszych terenach - powiedziałem licząc, że się zadowoli moją odpowiedzią. Jej wzrok jednak wyrażał tylko "a może coś więcej?". - No i to jest Burzowe Drzewo. Mamy jeszcze Cztery Siostry na granicy z Klanem Wilka.
- Skąd ty to wiesz? - Spytała. Czyżbym ją zaskoczył?
- Od Deszczowego Poranka, mojego taty!
- Faktycznie nim pachniesz - burknęła, przewracając oczami. - Mówił ci coś jeszcze?
- Umm, tak, jak zaatakowała mnie łasica na granicy z Klanem Nocy. Kazał mi uważać. - Powiedziałem, co pamiętałem. Wtedy też moją siostrzyczka bardzo się martwiła.
- Łasica?
Pokiwałem głową. Później szliśmy dalej wgłąb terenu. Liderka pokazała mi tereny łowieckie, gdzie najczęściej są zające.
- A co wiesz o hierarchii? - Zagadnęła.
- No, ty Ciernista Gwiazdo masz najwyższą! - Powiedziałem z małym zachwytem. Podziwiałem ją, to na pewno. Zawsze opanowana i spokojna, z wielką wiedzą. I do tego mimo wieku bardzo ładna.
- Ja jestem uczniem - wyszczerzyłem małe kiełki. - Moja mama to królowa, a tata wojownik!
Ciemna kotka pokiwała głową, nie odpowiadając mi.
- A właśnie, liderko. - Szykowałem się do zadania kolejnego pytania. - Dlaczego, kiedy oglosiłaś się moja mentorką, to wszyscy szeptali? Czy to coś złego? Czy oni myślą, że nie dasz rady i jesteś słaba? A może to moja wina? Czy to przeze mnie bo jestem słaby?
Naprawdę zacząłem się bać, iż z mojej winy koty zaczynają wątpić w swoją liderkę.
<Ciernista? Ale cię załatwił>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz