- Tak? - odezwała się, odwracając głowę. Od jej błękitnych oczu obijały się lśniące punkciki, a blask księżyca rozświetlał jej srebrną sierść.
- Trzymasz się jakoś? - zapytał w końcu Kozia Łapa, zajmując miejsce obok uczennicy.
- Nawet, nawet. - westchnęła koteczka. - Nudno cały czas siedzieć w obozie.
- Domyślam się. - zaśmiał się nerwowo kocurek, nie do końca wiedząc, co jej odpowiedzieć. On sam rzadko kiedy nudził się w obozie. Zawsze znalazło się coś do roboty, czasami wystarczyło poszukać, a niekiedy robota sama przychodziła mu pod łapy. W uderzeniu serca do głowy liliowego wpadła myśl.
- Nie jesteś na mnie zła? - zapytał, spoglądając na swoje łapy. Czuł się jak konfident, donosząc na terminatorów, jednak nie miał wcześniej okazji podpytać Mgiełki, czy gniewa się na niego za to.
- Niby dlaczego miałabym? - mruknęła zdziwiona.
- No wiesz, po części to przeze mnie jesteś uziemiona. - odparł szybko kocurek. Jak na razie nie zwracał uwagi na wyraz jej pyszczka, nie był jeszcze gotowy by pewnie spojrzeć w jej twarz.
- Nie, to moja wina, że puściły mi nerwy. - zaśmiała się cicho Mglista Łapa, wracając do oglądania nieba. Słowa Mgiełki nieco uspokoiły Kozę. Ukradkiem sprawdził, czy Barania Łapa przestał chrapać, a upewniwszy się, że go nie słyszy, wrócił spać do legowiska, zostawiając Mglistą Łapę na zewnątrz.
Następnego dnia Lisia Gwiazda zwołał swój klan, a Barania Łapa wywróciwszy oczami wystąpił z tłumu na znak lidera.
- Ja, Barania Łapa, oficjalnie przepraszam mojego frajerowatego brata, Kozią Łapę, za moje zachowanie. - oznajmił głośno Baran tonem, który ani trochę nie przypomniał głosu próbującego okazać skruchę. Bliżej mu było do wyznania jakiejś pogardy czy czegoś w tym stylu, jednak Kózka nigdy nie liczył na więcej z strony swojego braciszka. Jednak Lis najwyraźniej próbował dodatkowo dopiec uczniowi Niebiańskiego Lotu i z chytrym uśmieszkiem spojrzał na kremowego.
- Za JAKIE zachowanie? - zapytał chłodnym tonem, jednak dało się w nim wyczuć nutkę zadowolenia z swojej osoby. Baran westchnął głośno i obrzucił Kozę spojrzeniem mówiącym: "Ty wiesz, że kłamię, nie?"
- Przepraszam za poniżanie go, wyśmiewanie się z niego i takie tam. - powiedział w końcu, wywracając oczami na wszystkie możliwe strony. Lisia Gwiazda najwyraźniej uznał, że więcej z Baranka nie wyciśnie, więc skończył zebranie i udał się do swojego legowiska. Pomimo tego, że Kózka wiedział, że Baran tak naprawdę nie mówił szczerze, i gdyby nie lider najpewniej z jego pyszczka wypłynęły by gorsze obelgi, jednak liliowy cieszył się, że usłyszał chociaż to. Wątpił, że jeszcze raz usłyszy od Barana słowo "przepraszam", więc miał zamiar zapamiętać to rzadkie zjawisko. Gdy wszyscy się rozeszli, podeszła do niego niebieska koteczka. Mgiełka zbliżyła się nieco do niego, odsłaniając delikatnie ząbki w przyjaznym uśmiechu.
- Fajne uczucie, co? - zapytała, odprowadzając Barana wzrokiem.
- Chyba tak. - odpowiedział Kozia Łapa.
<Mglista Łapo?>
<Mglista Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz