— Takiego? Toć to knypek — zachichotała, patrząc na zająca, którego z podziwem oglądał Mokry — uwierz mi, odpowiedni trening i z ogonem w tyłku będziesz łapał o wiele większe.
Kocur przechylił główkę, zdziwiony jej komentarzem.
— Z ogonem w tyłku? To chyba niewygodne — jęknął, trochę zdziwiony, a następnie obrócił się, aby spojrzeć na swój ogon. Nie wyglądał jak coś, co chciałby mieć w tyłku podczas polowania. Autorka tej jakże dostojnej zagwozdki musiała położyć łapę na pysku, aby nie zachichotać. Ach, ci dojrzali, pełni gracji liderzy.
— Nie dosłownie, głuptasie — naprostowała go, przerzucając kolejną piszczkę na odpowiednie miejsce. — Chodziło mi o to, że to będzie dla ciebie łatwizna.
Kocurek odetchnął z ulgą, po czym uśmiechnął się szeroko, powracając do swojego poprzedniego zajęcia. Podłapał jednak to, co powiedziała mu mądra pani lider i zaraz ponownie się odezwał, o wiele entuzjastyczniej.
— A kto byłby takim dobrym mentorem? No kto, Ciernista Gwiazdo? — zapytał z zainteresowaniem. Cierń zamyśliła się. W istocie rozważała oddanie malca pod skrzydła Tulipanowego Pąku, acz gdy go poznała, zauważyła, że traci brawurę przy kotach, których nie zna. Właściwie nie do końca wiedziała, co powinna z nim zrobić.
— Cóż, w Klanie Burzy jest dużo wspaniałych kandydatów na mentorów. Mamy na przykład Pliszkowy Krok, czy Migoczące Niebo. Zakręcone Ucho pewnie też nieźle by się sprawdził, gdyby go troszkę pogonić. Brzozowy Szept to też całkiem niezła kandydatka. I oczywiście, Błękitna Cętka, bez wątpienia psuje na to miejsce... — zaczęła wymieniać, podając co raz to nowe i nowe propozycję, jak to miała w zwyczaju. W końcu, mentor to poważna sprawa w wypadku każdego kociaka i należy się dobrze zastanowić, aby nie popełnić gafy! Zły dobór może opóźnić trening, lub zmniejszyć morale parki, jaką się stworzyło. Bura nigdy nie wybaczy sobie oddania Pliszkowego Kroku pod skrzydła Sztormowego Nieba, mimo iż nic nie wskazywało na to, że będzie ją traktował w ten sposób.
— A ty? — zapytał kocurek. Cierń spojrzała nań, troszkę zdziwiona, po czym zaśmiała się perliście.
— Ja? Ja jestem stara i słaba. Jedyne, co mogę, to poklepać jęzorem — stwierdziła z pewnym rozbawieniem. Syn Deszczowego Poranka pokręcił głową.
— Jak dla mnie, to nie jesteś wcale taka stara i słaba! Na pewno byłabyś świetną mentorką, gdybyś chciała. W końcu sama mówiłaś, że jak się bardzo chce, można zrobić wszystko — przypomniał jej myśl, którą rzuciła dwa, może trzy wschody słońca temu, kiedy to jeszcze Klan Brzy wciąż pokryty był cienką warstwą śniegu. Kocica uśmiechnęła się lekko, wzruszając ogonem.
— Ta, może. Zobaczymy — stwierdziła spokojnie, kończąc porządki.
~*~
Sama się sobie dziwiła, że naprawdę to zrobiła. A jednak, wczoraj, podczas mianowania, ogłosiła Mokrą Łapę swoim uczniem, a żywy dowód tego zjawiska szedł teraz obok niej, zasypując ją mnóstwem pytań. Na niektóre opowiadała, inne olewała. Nie denerwowało jej to, rozumiała jego ekscytację. Sama w jego wieku bardzo cieszyła się na treningi ze Rdzawym Ogonem. Ach, Rdzawy Ogon! Ile by dała, aby jeszcze raz wspólnie zapolować? Najpewniej nie była w stanie ująć tego w słowach.
— Daleko jeszcze? — dotarł do niej radosny głos kociaka.
— Możliwe, że czekam, aż odpadną ci łapki — zasugerowała spokojnie. Mokry zaśmiał się, uznając to za kolejny z jej ironicznych żartów, które przecież ciągle prawiła.
— Co będziemy robić? Walczyć? Polować? Na takie duuuuże zające, jak mówiłaś? — pytał raz za razem, przepełniony energią. Cierń pokręciła głową.
— Rozczaruję cię, ale nasz plan na dzisiaj jest nudny. Mamy wycieczkę krajoznawczą, podczas której pokażę ci nasze tereny, oraz sprawdzę twoją wiedzę, jeśli chodzi o hierarchię, wierzenia i inne klany. To będzie sukces, jeśli nie uśniesz w trakcie — streściła, patrząc na dymnego poważnie.
— Huh? Myślałem, że uczniowie robią lepsze rzeczy — burknął zawiedziony.
— Na dobre rzeczy trzeba poczekać. Tylko liche przychodzą od tak. Lepiej to sobie zapamiętaj — pouczyła go mentorka, kierując się w stronę Burzowego Drzewa, pierwszego punktu ich dzisiejszej podróży.
< Mokry? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz