W końcu kotka zakończyła rozmowę z szylkretką, odwracając się w stronę mentora.
— Świetnie… sobie poradziłaś… Astrowa Łapo… — Kocur powiedział z uśmiechem.
— Naprawdę tak pan sądzi? — dopytała z iskierką ekscytacji w błękitnych oczętach.
Bury przytaknął głową z ciepłym uśmiechem.
— Nie jesteś… zmęczona? Lepiej… połóż się… za niedługo…, słońce wkrótce… zniknie za horyzontem… — powiedział, Aster nie powinna się przemęczać. Na twarzy kotki pojawił się lekki grymas rozczarowania, na co po jego zauważeniu protektor dodał.
— Jutro wrócimy… do pracy… jak tylko słońce zacznie… ogrzewać obóz… — powiedział z niepewnym uśmiechem, mając nadzieję, że to trochę przekona uczennice.
— Dobrze! — miaukneła, wciąż nie będąc do końca chętną na sen.
Wróbelek uśmiechnął się, po tym wszystkim może byłoby lepiej gdyby Astrowa Łapa miała więcej odpoczynku — zastanawiał się pręgus.
Koty rozeszły się na swoje strony, Astrowa Łapa do legowiska uczniów, a Pomocny Wróbelek do swojego posłania w legowisku wojowników.
Następnego poranka gdy pierwsze promienie przedzierały się przez chmury aż do jaskini klifiakow burego protektora obudził lekki dotyk łapek na jego barku.
— Po…ny Wr…be…u… — Cichy głos powoli rozwiewał jego sny. — Panie Pomocny Wróbelku.
W końcu kocur obudził się na tyle, by zobaczyć, kto taki potrzebował pomocy. Jego oczom ukazała się bura szylkretka — jego uczennica.
— Astrowa Łapo?… Coś się stało?… — zapytał jeszcze pół we śnie, ziewając tuż po.
— Hm? Nic się nie stało, chciałam się tylko zapytać, czy już moglibyśmy zacząć coś robić!
Pomocny Wróbelek lekko zszokowany uśmiechnął się, rozbawiony entuzjazmem uczennicy.
— A co byś chciała zrobić?… — zapytał, powoli się podnosząc.
<Astrowa Łapo?>
[270 słów, trening medyczny Astrowej Łapy]
[przyznano 3%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz