— Powiedz mi, co dałabyś Rumiankowemu Wschodowi na zwichnięcie ogona — miauknęła do swojej uczennicy zaraz po tym, jak rozłożyła przed nią różne rodzaje medykamentów.
— Korzeń łopianu? — Gepard przysunęła łapką wybrane zioło, jednak medyczka pokręciła głową.
— Pomyśl. Na zwichnięcie ogona — przypomniała, wpatrując się intensywnie w szynszylową. Ta jednak wciąż milczała, dlatego Wiśnia postanowiła dać jej podpowiedź. — Oprócz leczenia zwichnięć można go użyć na swędzenie lub infekcje stawów.
Gepardzią Łapę olśniło. Uniosła wyżej łeb, wpatrując się w mentorkę.
— Korzeń żywokostu?
Wiśniowa Iskra pokiwała głową. Zimno-spokojne oczy skierowały znów wzrok na pacjenta, a potem znów na uczennicę.
— To teraz powiedz mi, jak zastosować to zioło.
— Wyłożyć nim legowisko — Gepard teraz mówiła bez krzty zawahania. Medyczka skinęła głową.
— Dobrze ci idzie — miauknęła spokojnie. — Zatem zrób to.
Kotka była już mniej chętna do wykonania zadania, ale nie protestowała. W tym czasie szylkretka spojrzała na Rumianka.
— Na około siedem świtów musisz pozostać w legowisku medyka. Możesz wychodzić, ale staraj się nie nadwyrężać i przede wszystkim uważać na swój ogon. — poleciła. Jedno skinięcie głowy kocura dało jej znak, że może wracać do leczenia następnych kotów.
Do legowiska przyszła także Tygrysia Smuga. Nowa zastępczyni. Szczerze mówiąc, nie spodziewała się, że Kamień wybierze akurat ją. Była znana ze swojego uprzedzenia do rudych, a jednak - podjęła tak... dziwną decyzją.
Nie sprzeczała się jednak ze zdaniem liderki. Ważne było jedynie dobro klanu. Dlatego też medyczka przywitała rudą. Rumianek nie był w tak złym stanie, jednak ją dopadło już zwyrodnienie. Gepard miała za zadania umieścić korzeń żywokostu w kolejnym legowisku.
* * *
Dopiero po rutynowym przeglądzie stanu zdrowia starszyzny i kociąt zorientowała się, że nie wszyscy chorzy raczyli odwiedzić jej legowisko. W szczególności Wilcza Zamieć. Szylkretce pozostawało patrzeć się z politowaniem na zrozpaczoną kotkę. Była tak chaotyczna. Śmierć Zajęczej Gwiazdy musiała się na niej odbić.
Wiśnia podeszła do kotki, by ją zbadać, a na zlękniony wzrok szeptała jedynie uspokajające słowa. Każdy kot miał inny charakter i inne przeżycia. Jedni byli uparci, drugim godność nie pozwalała przyjąć pomocy, kolejni przychodzili do niej aż za często, a tacy jak ona, w ogóle. Odwiedził ją także syn Szczypiorkowej Łapy.
wyleczeni: Rumiankowy Wschód, Tygrysia Smuga, Wilcza Zamieć, Leśny Pożar
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz