Nadeszła Pora Nowych Liści. Wydarzyła się tak niespodziewanie, że Orzełek nawet nie dostrzegł nadchodzącej zmiany. Zamiast bawić się w zaspach, rzucać w siebie śnieżkami, a także zawody w skakaniu po białym puchu, kocurek dostrzegł trawę, obrastającą ich obóz oraz pąki na gałęziach drzew. Zrobiło się też znacznie cieplej, przez co mama pozwalała im częściej i na dłużej zapuszczać się poza żłobek. Chociaż Orzełek osobiście uważał, że mogło się do tego przyczynić jeszcze to, że liczyli już dwa księżyce. Czuł się taki duży, chociaż dalej chętnie zasypiał wtulony w futro Szyszki i zawdzięczał jej pełny brzuszek.
Sokół obiecał zabrać ich na spacer. Szyszka starannie umyła futra swojemu potomstwu, by dobrze prezentowali się przed klanem. Orzełek puszył dumnie sierść, chcąc faktycznie wypaść jak idealny kociak. Czekał na pojawienie się ojca, ze lśniącymi z podekscytowania ślepkami. Gdy tylko Sokół z dumnym uśmiechem zaprosił ich poza kociarnię, Orzełek popędził za rodzeństwem. Dzięki swojej posturze dał radę biec na czele, chociaż żeby braciszkowi nie zrobiło się przykro, że jest ostatni, specjalnie zwolnił, docierając ostatecznie na końcu.
Znajdując się na zewnątrz, owiał go przyjemny wiatr. Orzełek zamruczał zadowolony, rozglądając się wokół. Zieleń sprawiła, że Owocowy Las wyglądał na bardziej ciepłe miejsce, co niezwykle podobało się maluchowi. Obserwował rodzącą się do życia naturę oraz ruch panujący w obozie, podczas gdy rodzeństwo radośnie się bawiło, pod czujnym spojrzeniem ojca.
- Mosemy posfiedac? - Orzełek trącił łapką bok Sokoła.
Ten spojrzał na syna dosłownie na uderzenie serca, zanim pewnie kiwnął łbem. Dymny machnął radośnie ogonkiem. Udało się! Zobaczą obóz! Potruchtał za Sokołem, prowadzącym kocią armię. Po drodze obrywał po uszach od rozweselonej Bielik, jednak mu to nie przeszkadzało.
Musiał spojrzeć w górę, żeby dojrzeć ogromną jabłoń. Sokół wyjaśnił, że na jej gałęziach mieszczą się legowiska wojowników, liderki i uczniów. Byli jednak za mali, żeby się wspinać. Orzełek westchnął. Pewnego dnia będzie najlepszym wspinaczem w całym Owocowym Lesie!
Sokół zaprowadził ich do legowiska medyków. We wnętrzu unosił się aromat wielu ziół, mieszających się ze sobą i sprawiających wrażenie ostrości. Wschód był jednak bardzo uprzejmy i z uśmiechem odpowiadał na każde pytanie zadane przez kociaki. Orzełek od razu go polubił.
- Mosemy pana jesce odfiedic? - spytał kocurek, przekrzywiając łebek.
Wschód poruszył wąsami.
- Oczywiście. Kiedy tylko chcecie.
Poczuł ogon ojca, łagodnie popychający go do wyjścia. Pożegnał się grzecznie z medykiem, jak uczyła mamusia, zanim znowu znaleźli się na zewnątrz. Spojrzał na daleki horyzont. Ten widok zwrócił jego uwagę od razu.
- A tam co jest? - spytał, wskazując ogonkiem.
Sokół zmarszczył nos.
- Wyjście z obozu. Gdy zostaniecie uczniami, poznacie wszystkie tajemnice Owocowego Lasu.
- Ale ja ce telas! - Płomykówka tupnęła łapką.
Oho. Orzełek skulił się lekko. Gdy siostrzyczka najbardziej podobna do mamy czegoś chciała, logiczne, że tak łatwo nie odpuści. Sokół był jednak nieugięty, w przeciwieństwie do Szyszki. Chwycił malutką za luźną skórę na karku, mimo jej wyrywania i skierowali się do dalej. Orzełek był naprawdę ciekawy, gdzie tym razem poprowadzą ich łapy.
Przecisnęli się między jeżynami. Kolejne przyziemne legowisko. Ciekawe kto je zamieszkiwał? Szybko w myślach powtórzył wszystkie rangi obowiązujące w Owocowym Lesie oraz zasady klanu, o które uważnie wypytał mamę. Szyszka zdradziła mu również imiona przywódców, rządzących przed nią. Mama tyle wiedziała! Kocurek miał na tyle dobrą pamięć, że najmniejsze słowo chłonął jak gąbka.
- Pędraku, przyprowadziłem ci najczadowsze kociaki!
Orzełek uśmiechnął się lekko. Rozejrzał się po legowisku, chcąc dowiedzieć się, do kogo zwrócił się tata. Dojrzał zwiniętego na posłaniu grubszego kocura. Wyglądał na bardzo nieszczęśliwego.
- Spadać. - fuknął, zwijając się w ciaśniejszy kłębek.
Jego zachowanie zasmuciło Orzełka. Kocurek wybiegł na chwilę z legowiska, wracając do niego po kilku uderzeniach serca z kasztanem w pyszczku. Powoli poszedł do starszego kocura, kładąc mu prezent obok łap.
- Plose, to dla pana. - miauknął cichutko.
Sokół pogonił ich całą piątkę, żeby jeszcze skorzystali z czasu na zabawę na zewnątrz. Orzełek potruchtał za braciszkiem i siostrzyczkami. Uwielbiam zdobywać wiedzę, a jeszcze bardziej uszczęśliwiać.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
13 października 2020
Od Orzełka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz