Ucieszył się ze zgody kocura na spędzenie razem czasu. Chociaż to co powiedział brzmiało dość pesząco, to tak. Chciał z nim iść w krzaki, nie ukrywając przed sobą faktu, że bliskość tonkija bardzo poprawiała mu nastrój, który przez ojca i karę jaką na niego nałożył, był ostatnio dość parszywy. Może i nielegalnym było robienie takich rzeczy z uczniem, ale jego partner był przecież dorosły. To, że potrzebował więcej czasu, by doszlifować umiejętności nie oznaczało, że był małym kocięciem! A zresztą... Walić ten głupi kodeks wojownika. Skoro lider nawet go nie przestrzegał, a ich związek był pobłogosławiony, to co stało na przeszkodzie? No właśnie nic. Posłał mu sugestywny uśmieszek, liżąc go w policzek i podnosząc się z ziemi.
— To zapraszam — Otarł się o niego, zachęcając za podążeniem za nim w las.
Gęsia Łapa od razu ruszył za nim, zrównując z nim krok. Kiedy tymczasowy obóz zniknął im z oczu, a w zasięgu wzroku dojrzał całkiem przytulne miejsce na spędzenie czasu we dwoje, zatrzymał się przy krzaku, wciągając zaraz do niego pointa.
To co działo się później, było ich prywatną sprawą.
***
Zaśmiał się głupkowato, ocierając o partnera. Już dawno zostawili za sobą zwłoki Spasionej Świni, którą gdzieś zakopano w polu. Nie przejmował się faktem, że szły za nimi klany i być może coś rzuci im się w oczy. Z tego co wiedział, Trójoka Wrona dopilnował, by Bezzębny Robal i Wścibski Nochal, posprzątały scenę zbrodni. Teraz odpoczywali we dwoje na kolejnym postoju. Ciekawiło go, kiedy ta wędrówka się skończy i czy obiecany dom, będzie odpowiedni dla ich klanu. Czuł, że będzie tam ostra walka o tereny. Musieli zdobyć te lepsze i obfitujące bardziej w zwierzynę. Po to właśnie ich klan tak ciężko pracował, by już nigdy nie być ofiarą.
— Z czego się śmiejesz? — zapytał Gąsior, rzucając mu pytające spojrzenie.
Na te słowa uśmiechnął się szerzej, przytulając się bardziej do jego boku z pomrukiem.
— A musi być jakiś powód? — rzucił lakonicznie. — Na swoje usprawiedliwienie powiem, że nic nie ćpałem — dodał, widząc jak na niego patrzył.
— Ta jasne. Widać, że coś wciągałeś. I się ze mną nie podzieliłeś?
— Oj tam... Jak tak bardzo chcesz wiedzieć, to twoja zasługa. Lubię cię wąchać. Jesteś jak kocimiętka — mruknął, biorąc głęboki wdech, pyskiem przejeżdżając mu po futrze. — Mmm... — Uniósł głowę, następnie szeroko się szczerząc.
<Gąsior?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz