Znajomość roślin nie wydawała jej się czymś ciekawym; w końcu miała zostać silnym wojownikiem, a nie medykiem. Jednak skoro mentorka uważała, że jej się to może kiedyś przydać, to nie zamierzała się z nią na ten temat kłócić. Zresztą... Jak była kocięciem, co nieco starsza kocica mówiła jej o niektórych roślinach. Wtedy jednak skupiała się na ich nazwach i tym jak wyglądały, bo wręcz pchała ją kocięca ciekawość do odkrywania świata. A teraz? Teraz dowie się do czego mogą się przydać.
Spoglądała na Szakal, która dotarła do ich dwójki nieco zaspana. Pewnie tak jej się dobrze jadło, że zmorzył ją sen. Maluch był taki uroczy. Rozumiała już co złota widziała w kształtowaniu tak młodego pokolenia. Szkoda tylko, że nie wszystkie kocięta były grzeczne.
- Poczekajcie tu na mnie - zwróciła się do ich dwójki, znikając im z oczu.
Pewnie szła do medyków, by dali jej nieco roślin, które mogła im zaprezentować. Wędrówka gdzieś w las, by znaleźć dziko rosnące rośliny, mogła być dość niebezpieczna dla takiego maleństwa, które teraz najedzone, wbijało zaciekawione w nią wzrok.
- Będziemy uczyć się o roślinkach i ich niezwykłych możliwościach - poinformowała ją, wiedząc że ciekawość pewnie nie pozwalała jej na choćby chwilę rozluźnienia.
Nie dawno też była przecież takim szkrabem. Jeszcze pamiętała jak to było.
Po jakimś czasie Irgowy Nektar wróciła ze swoją zdobyczą. Położyła przed nimi kilka roślin, które porozdzielała, a następnie zabrała głos.
- Jak wiecie, medycy leczą koty ziołami. A co jeśli nie ma ich w pobliżu? Jak się uratujecie, nie mając wiedzy, którą oni posiadają? - zadała pytanie retoryczne, kontynuując. - To jest korzeń łopianu - Wskazała na ostro pachnący kawałek medykamentu. - Leczy i łagodzi ból po szczurzych ugryzieniach. Jest bardzo ważny, bo te stworzenia mają tendencję do atakowania kotów. A taka rana może być nawet śmiertelna, jeżeli się nie znajdzie na czas lekarstwa. Rośnie on na suchych terenach. Roślina ma wysoką łodygę i ciemne liście, a zapach jest dość charakterystyczny, jak same czujecie. Wykopuje się z ziemi korzeń, oczyszcza i mieli na papkę, którą następnie nakłada się na ranę. - wyjaśniła. - Jeżeli potrzebujecie zrobić opatrunek, by się nie wykrwawić, najlepszym wyjściem będzie nałożenie na zranienie pajęczyny. Ją dość łatwo znaleźć. Tkają ją pająki. A to - Przysunęła bliżej liście. - Są liście jeżyny. Idealne, gdy jakaś osa czy też pszczoła was użądli. Łagodzą ból i obrzęk, a rosną wszędzie. Krzaki są kolczaste, a owoce na nich dość smaczne. Należy je zmielić na papkę i nanieść na skórę. - tłumaczyła.
Musiała przyznać, że to było naprawdę ciekawe. Nie sądziła, że wszystko co ją otacza, ta cała roślinność, miała jakieś inne zastosowanie niż bycie leśną dekoracją. Można było wykorzystać bogactwo przyrody, by przetrwać nieco dłużej, gdy nie miało się w pobliżu nikogo, kto ruszyłby im na pomoc.
<Szakal?>
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz