Postój, wędrówka. Postój, wędrówka. Ciągle to samo. W kółko. Miał już tego dość. Dokąd oni w ogóle szli? Bo jakieś pchlarze z klanów im tak powiedzieli? Decyzję tego całego Komara były idiotyczne. Mysi bobek. Jakim cudem był on u władzy? Usiadł i oplótł ogon wokół łap. Dostrzegł, że jakiś czekoladowy kocur się na niego patrzy. To ten nowy zastępca Agrest? Wyglądał bardzo marnie.
— Jakiś problem? — zapytał, zdenerwowany, że ten ciągle się na niego gapił.
Drgnął, gdy kremowy na niego warknął.
— Uch, nie — rzucił, sprawiając wrażenie zirytowanego — Zamyśliłem się po prostu.
— Myślisz o mnie, bo ciągle się tak na mnie gapisz? — warknął Lukrecja. — Patrz się na coś innego, bo mnie to drażni.
Kocur trzepnął końcówką ogona.
— To posuń się, a nie stoisz centralnie naprzeciwko.
Wywrócił oczami i odsunął się do lekko tyłu. Jeszcze będzie mu rozkazywać, idiota.
— Zadowolony, królewiczu Agreście? — syknął.
— W miarę — odpowiedział czekoladowy.
— Ależ ty masz kaprysy, wielki panie zastępco... — westchnął, kiwając głową na boki.
— To ty miałeś do mnie problem, nie ja do ciebie — zawarczał bicolor.
Machnął ogonem i wyprostował się. Zaraz ta wronia strawa pożałuje skakania do niego.
— Jak powodzi ci się jako zastępca? Tak nerwowy kot chyba nie powinien być pomocnikiem lidera, racja? To samo tyczy się Fretki — sapnął, szczerząc się złośliwie.
Kocur zwiesił uszy.
— Nie powinien, ale na razie jestem potrzebny. A Fretka… — mruknął niepewnie. — Ma przynajmniej sporo doświadczenia.
— W czym? — zakpił. — Ty chyba nawet nie wiesz, o czym mówisz. Komar ma dziwne upodobania. Takie nerwowe coś, co nawet nie umie porozmawiać z drugim kotem i wredota, której nic się nie podoba...
— To dziwne, że jej nie lubisz, skoro w tych kwestiach jesteś prawie taki sam, tylko, że gorszy — wymamrotał, krzywiąc się.
— Gorszy od niej? To dopiero zabawne! — zaśmiał się głośno i sztucznie. — Nie porównuj mnie do niej — zawarczał przez zęby.
Agrest przewrócił oczami zirytowany.
— Kogo chciałbyś na zastępce więc?
— Napewno nie ciebie, ani jej — odpowiedział mu. — Kogoś silnego i mądrego. Jak uważasz się za takiego inteligentnego, pomyśl, kto tutaj taki jest — rzucił, czekając na jego odpowiedź.
< Agreście? >
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz