w czasach kiedy dzieci Bylicy były jeszcze małymi kitkami uwuwu
Po wypowiedzi błękitnej wszyscy schowali się w pobliżu ołtarza. Siedzieli tam pewien czas, tak długo, że aż łapki zaczęły drętwieć burej, aż w końcu na dół dół zleciał jeden duży, czarny ptak. Chwilę poskakał wokół, rozglądając się i zawołał coś w górę, a już po chwili na ziemi były już aż cztery duże ptaki. Zaczęły dziobać to, co znalazły.Widząc powoli wysuwającą się Bylicę, a później Fiołka, wraz z Deszczyk wysunęła się z krzaka i cichutko podążyła za bratem i matką. Kątem oka dostrzegła mignięcie jasnego liliowego futerka Kminek. Byli coraz bliżej i bliżej, srebrna kocica napięła mięśnie tylnych łap, przygotowując się do skoku. Cętkowana i Deszcz, oraz cała reszta rodziny, zrobili to samo.
Potem dało się usłyszeć szmer, a następnie krakanie ptaków i furkot ich wielkich, ciemnych skrzydeł. Cień ptaka padł na Krokus, która przerażona skuliła się. W ułamku sekundy zorientowała się jednak, że nie miała się bać ptaków tylko na nie polować. Pędem weszła na kamienny stos, po czym wyskoczyła w górę, uczepiając się odlatującego ptaka swymi pazurkami. Opierzone stworzenie przerażone kwiknęło, opadając na ziemię. To samo stało się z burą koteczką, która uderzyła o podłoże. Ból rozniósł się po jej ciele. Odwróciła głowę w stronę próbującego się podnieść ptaka, jednak jej błękitna siostra przybiła go do ziemi i zaczęła gryźć w szyję. Obolała cętkowana wstała, po czym dołączyła do Deszczyk, przyciskając czarne skrzydlaste stworzenie do ziemi. Nagle usłyszała chrzęst łamanych kości. Spojrzała w górę, dostrzegając masywną łapę Safony, która postanowiła im pomóc w dobiciu ptaka.
Żółtooka speszyła się nieco i przełknęła ślinę. Następnie obejrzała się na swoje dwie przybrane siostry, które właśnie skręciły kark drugiemu latającemu stworzeniu. Kiedy kotka spojrzała w drugą stronę, ujrzała Bylicę z innym ptakiem w pysku, i siłującego się z ostatnim niedobitkiem Fiołka. Kocurek nie chciał sobie dać pomóc Safonie, przez co ptak nieomal uciekł, jednak Bylica szybko podeszła do uciekiniera i zakończyła jego żywot.
Upolowali więc wszystkie cztery ptaki. A że były one duże, stanowiły świetny posiłek. Koty od razu zabrały się do jedzenia. Bylica podzieliła się piszczką z Wieszczką, natomiast Fiołek zjadł razem z nią swojego ptaka. Deszcz powoli oskubywała zwierzynę upolowaną wraz z burą, a Kminek i Skowronek już dobrały się do świeżego mięsa swej ofiary.
Po chwili z czterech dorodnych okazów pozostały tylko kupki kości, na dodatek obgryzionych z każdego skrawka mięsa przez wygłodniałe koty. Cętkowana po chwili podeszła do brązowookiej siostry, a następnie otarła się o nią mrucząc. Na początku ten pomysł ją przerażał, ale pełny brzuszek sprawił, że pomysł siostrzyczki zyskał w jej oczach. Kminek była naprawdę mądra. - To był super pomysł, siostrzyczko – wyszeptała, liżąc liliową za uchem.
<Kminek?>
[przyznano 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz