Verona ziewnęła rozglądając się po pokoju. Nie było w nim nikogo po za nią, jej bratem i ich mamusią. Mała kotka wstała przeciągając się. Pisnęła cichutko wyskakując z posłania które dzieliła z bratem. Podreptała w stronę miski po czym powąchała znajdującą się tam breję.
- Fu!- skrzywiła się wystawiając różowiutki język- co to jest!? Brzydko pachnie!
Verona, jak na tak młody wiek, bardzo dobrze mówiła. Nie przekręcała literek, potrafiła wymawiać ,,r" i nie miała problemu z układaniem słów w zdania. Tunia była z niej bardzo dumna, sądziła, że będzie to przeciętny kociak, jednak mała ją zaskoczyła. Matka podeszła do swojej córki i trąciła ją nosem.
- To to samo co wczoraj.
- Ale wczoraj było inne! Było tego mniej- protestowała tupiąc małymi łapkami.
- Było mniej bo Virus zjadł połowę- zaśmiała się Tunia odwracając pysk w stronę legowiska- Virus, pobudka! Śniadanie czeka.
Na sam dźwięk słowa ,,śniadanie" uszy kocurka wyprostowały się a jego oczy otworzyły. Nie zdążył wstać a już chciał wyskakiwać z legowiska. Poskutkowało to tym, że malec zarył pyszczkiem o ziemię. Verona zaśmiała się głośno, jej braciszek był taki niezdarny! Już nie pierwszy raz zapominał o tym, że należy najpierw wstać, potem wyjść. Niekiedy to ona wypychała go czy spychała z różnych rzeczy ku swojej uciesze. Tym razem nie musiała się jednak w to angażować. Czarny kocurek przyszedł do miseczki i zaczął jeść. Verona usiadła obok matki i obserwowała go spokojnie. Tunia spojrzała na córeczkę z zaskoczeniem malującym się na jej pyszczku.
- A ty...nie chcesz jeść?
- Chcę, ale nie lubię jak ona jest taka gorąca i wielka! Niech Virus się naje- skomentowała to machając swoim grubiutkim ogonkiem. Po pewnym czasie zauważyła, że kocurek ani śni o odchodzeniu od miski. Pisnęła wściekle i rzuciła się do obrony tego co pozostało. Wepchnęła swój pyszczek i zaczęła pałaszować. Braciszek odskoczył do tyłu zdezorientowany, jednak po chwili zrozumiał, że się zapomniał. Oblizał pyszczek czekając aż jego siostra skończy posiłek. Verona uniosła główkę wysuwając język. Próbowała nim zlizać resztkę pokarmu która utknęła jej na nosie. Do pokoju weszła ich pani która zaśmiała się głośno widząc jak malutka kotka uporczywie stara się wyciągnąć jak najdalej język. W końcu Tunia podeszła do niej i zlizała kaszkę z nosa. Verona zamruczała z wdzięcznością ocierając się o jej łapki. Pani kucnęła gładząc czarne futerko Virusa. Kociak miauknął pacając jej dłoń łapką. I tak rozpoczęła się jego ukochana zabawa w której atakował palce swojej pani skacząc i strosząc ogonek. Verona przyglądała się temu uważnie a kiedy wszystko dobiegło końca a jej brat leżał na brzuszku, zbliżyła się i otarła o nogi dwunożnej. Ta wzięła ją na ręce i przytuliła do swojego polika. Verona miauknęła cicho wiercąc się w jej uścisku. Lubiła przytulasy, ale wysokość na jaką uniosła ją kobieta przeraża małą kotkę. W końcu kociak był wolny. Pieszczoszka pobiegła od razu na swoje posłanie na które skoczyła powodując jego odkształcenie. Dołączył do niej braciszek skory do zabawy. Dwunożna uśmiechnęła się i pogładziła Tunię po łebku. Powiedziała coś do niej i zabrała małą miseczkę. Wychodząc zostawiła uchylone drzwi, zapewne dla starszej kotki. Jednak mała Verona, widząc możliwość ucieczki, odskoczyła od brata i rzuciła się pędem w stronę wyjścia. Drogę zagrodziła jej mama. Na jej pyszczku malował się grymas przerażenia, ustąpił on jednak bardzo szybko.
- Verusiu, gdzie biegniesz? Nie wolno ci wychodzić.
- Ale ja chcę! Chcę iść za panią, proszę, proszę!- błagała świecąc swoimi oczkami. Szylkretowa kotka wahała się chwilę po czym odpuściła.
- No dobrze...ale idziemy razem!- uśmiechnęła się i już miała wyjść wraz z córką kiedy zreflektowała się, że ma także syna- oh, Virus, chcesz z nami iść?
- Nie!- krzyknął do niej mały kotek goniąc za różową myszką- mam tutaj lepsze zabawy.
Starsza kotka kiwnęła głową po czym obie wyszły z pokoju. Verona jeszcze nigdy nie zwiedzała domu, była zamknięta w pokoju od kiedy pamiętała. Nie żeby to jej przeszkadzało, ale każdemu może się jedno pomieszczenie po jakimś czasie znudzić. Zaszła wraz z Tunią do miejsca zwanego ,,kuchnią". Roznosiło się tu mnóstwo bardzo przyjemnych zapachów. Verona uniosła pyszczek do góry i poniuchała. Mleczny zapaszek dalej unosił się w powietrzu. Mała kotka znalazła się tuż przy nogach swojej pani. Tunia jednym susem znalazła się na blacie. Miauknęła zwracając uwagę dwunożnej która podrapała ją za uchem. Szybko kobieta zauważyła małą, szarawą kulkę plączącą się jej pod nogami. Pogłaskała także i Veronę która zamruczała wesoło. Kociak wyskoczył na korytarz gdzie ujrzał duże drzwi. Były inne niż wszystkie, posiadały coś co było zwane szybą. Za tą przeźroczystą rzeczą malował się piękny obraz. Biały puch okrywał całe podwórze i spadał płatami na ziemię. Za płotem znajdowało się coś więcej ale Verona nie mogła tego dostrzec. Tunia w chwilę potem pojawiła się obok córki.
- Mamo...co jest o tam?- zapytała wskazując noskiem na zewnątrz.
- Tam jest dwór kochanie, pewnie kiedyś wyjdziecie jak będziecie starsi i śnieg przestanie padać- odpowiedziała jej kotka. Szylkretowa zamarła widząc dziwny błysk w oczach swojej podopiecznej. Był to błysk ciekawości, chęci poznania tego co po za domem.
- A co jest za płotem? Tam też będę mogła iść?
<<Tunia? Wybacz za tyle czekania yyh ;v;>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz