Borsuczy Goniec mruknął coś pod nosem odwracając się do ,,napastnika". Był nim Srebrny Deszcz. Rozpoznał kocura jedynie po charakterystycznych paskach na ogonie. Nie przypominał siebie w żadnym stopniu. Miał zmierzwioną sierść, posklejaną w wielu miejscach, położone uszy i luźno zwisający ogon. Młodszy wojownik spojrzał na zastępce mrugając jednym okiem.
- Prze-epraszam...- odparł cicho zwieszając głowę. Serce Borsuczego Gońca ścisnął żal. Nigdy nie widział go tak podłym stanie. Rany się już zagoiły, nie mógł tego jednak powiedzieć o tej największej która znajdowała się na jego sercu czy dumie. Starszy kocur zwrócił się w stronę Srebrnego Deszczu trącając go barkiem.
- Wszystko w porządku? Wyglądasz...cóż, fatalnie. Nie chodzi o blizny, nic z tych rzeczy!- skorygował swój błąd a po chwili dodał już pewniej- jesteś chory?
- Nie, nie jestem. Po prostu widzę jak...- kocur zamknął pysk zaciskając mocniej powiekę- nieważne.
- Ważne, ważne. Mów co się dzieje, przecież możesz mi zaufać tak?- zachęcał go Borsuczy Goniec. Widział, że kocur nadal się wahał. Westchnął cicho patrząc na stos zwierzyny. Był bardzo mały. Pora Nagich Drzew nie była czasem pełnych brzuchów. Zastępca oszacował, że jedzenia ledwo starczyło na następny posiłek. Zarządził więc wyjście na polowanie. Szturchnął barkiem poszkodowanego kocura i wskazał mu nosem wyjście z obozu.
- Chodź. Idziemy zapolować.
- Słucham?! Ja...ja nie mo-ogę!- zaprotestował zapierając się łapami. Spojrzał w bok jakby bojąc się, że ktoś na niego patrzy. Borsuczy Goniec nie dał jednak za wygraną. Popchnął go w przód a kiedy poczuł dalszy opór zasyczał:
- To jest rozkaz a nie prośba! W tej chwili masz ze mną iść.
Srebrny Deszcz skulił się lekko oszołomiony. To nie był już ten milusi ton, Borsuk był zły. A każdy w klanie znał jedną zależność: jeżeli Borsuk był zły oznaczało to, że musi mu się bezwarunkowo podporządkować. Wojownik nie miał wyboru, ruszył w kierunku wyjścia wraz z zastępcą.
Obrali sobie za cel Białe Pnie. Borsuczy Goniec spodziewał się tam złapania chodź jednego ptaszka czy gryzonia. W drodze nie rozmawiali wiele, jedynie point skomentował pogodę która była w istocie ładna. Słońce świeciło z góry, może nie ogrzewało ale dawało jakąś nadzieję. Szarawe chmury snuły się po niebie bez celu strasząc i grożąc ulewą, która nie nadeszła. Srebrny Deszcz wlekł się powolnie za Borsukiem wbijając wzrok w łapy. Zastępca spojrzał na smutnego wojownika i westchnął ciężko. Jego widok cały czas przypominał mu o Makowym Polu. ,,A mogła przeżyć, byłaby w jego wieku. Kto wie, może mielibyśmy małe Maczki?" pomyślał i uśmiechnął się mimo woli. Niestety uczennica zmarła. Tak samo jak jego córka...i Bieguś. Fakt, Biegnący Strumień nie zginęła, ale dla Borsuka była jak nie żywa. Nie mógł już z nią rozmawiać, widzieć jej roześmianej twarzy, słyszeć przyjemnego głosiku. Odeszła i to wszystko z jego winy. Bardzo przejął się tą sprawą, gdyby nie zdradzenie jej miejsca pobytu przez Różyczkę Borsuk znowu wpadłby w chandrę. Jedynie co teraz czuł to pustka. Pogodził się z tym, że koty odchodzą. Znacznie łatwiej było mu znosić wszelkie złe emocje po rozmowie ze Zroszonym Nosem. Po za tym miał przy sobie ją, Popielaty Ogon...z rozmyśleń wyrwał go syk kocura. Borsuczy Goniec odwrócił się w idealnym momencie aby zauważyć jak Srebrny Deszcz potyka się o konar.
- Niech to szlak! Czemu musiałem stracić to cholerne oko!- wrzasnął zaciskając mocniej kły- gdyby nie to widziałbym wszystko, nikt nie patrzyłby się na mnie krzywo a Zroszony Nos dalej by mnie szanowała!
Zastępca był zaskoczony jego słowami. Czyli to był ten cały problem? Starszy kocur uśmiechnął się lekko po czym podszedł do towarzysza. Usiadł obok niego kątem oka dostrzegając wściekłość wymalowaną na pysku Srebrnego Deszczu.
- Srebrny Deszczu...to, że straciłeś oko nic dla nas nie znaczy.
- Nic nie znaczy?! To dlaczego każdy gapi się na mnie jak na dziwadło! Jestem ciężarem dla klanu...-lamentował dalej potrząsając łbem.
- Nic bardziej mylnego. Sam sobie to wmawiasz. Jesteś silnym, zdolnym do polowania i walki kocurem. Chowasz się jedynie za swoim wstydem i obawami. Srebrny Deszczu tak nie można żyć. Jeśli masz z czymś problem...porozmawiaj ze mną, czy z Milczącą Gwiazdą.
- Ona nie zrozumie- prychnął kocur spoglądając w niebo.
- W sumie masz rację.
Nastał moment ciszy w którym obaj napawali się muzyką lasu. Srebrny Deszcz potrzebował czasu na ochłonięcie a Borsuk na zebranie myśli. Nie przeszkadzała im ta wolna chwila w konwersacji.
- Czyli...klan nie uważa mnie za dziwaka?
- Gdyby tak było mówiliby tak o tobie już wcześniej- zaśmiał się Borsuczy Goniec próbując pocieszyć kocura- a jeśli chodzi o te oko, to nie. Każdemu się zdarza, prawda? Po za tym, obaj mamy nadszarpnięte ucho. No i ja mam jeszcze tą wstrętną szramę po ugryzieniu tej wrednej kuny. Jesteśmy wojownikami, musimy mieć pełno sznytów na sobie, przypominają nam o naszych walkach, nawet z samym sobą.
<<Srebrny Deszczu? ;v;>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz