Położył uszy, słysząc słowa kotki. Różniła się od dotychczas spotkanych przez niego samotników.
— A nie leży przypadkiem na terenie należącym do Klanu Klifu? — mruknął do wrogo nastawionej kotki.
Ta odpowiedź najwyraźniej nie spodobała się jej. Grymas na jej pysku powiększył się.
— Co mnie to. — warknęła. — Zjeżdżaj. I to już.
— Ale...
— Nie ma ale. To moja nora.
Kocur coraz bardziej speszony agresją kotki, otulił się ogonem. Według kodeksu wojownika powinien pogonić samotniczkę z ich terenów. To był jego wojowniczy obowiązek. Niechętnie wysunął pazury.
— Naprawdę chcesz walczyć w tej ciasnej norze? — miauknął. — Nie możemy przeczekać śnieżycy i wtedy rozwiązać tą sprawę?
Samotniczka wysunęła pazury i obrzuciła go ostrym spojrzeniem.
— Po śnieżycy ta nora nie będzie mi potrzebna. Mam ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś lisi bobek. — rzuciła kotka.
Mysi Krok skulił się bardziej. W norze było niewiele miejsca, a ostatnie czego chciał to dotknąć jakkolwiek szylkretki. Jeszcze wydrapałaby mu za to ślipia. Lepszy towarzysz do przesiedzenia śnieżycy nie mógł mu się trafić. Żałował, że nie wpadł na sympatycznego Słonecznika. Mógłby chociaż pochwalić się mu zdobytą wiedzą o kwiatkach. Ogon kotki uderzył o ziemię. Najwidoczniej nie zamierzała mu pozwolić, by zapomniał o jej obecności. Westchnął cicho.
— Jak ci tak źle możesz wyjść. — burknęła.
Mysi Krok zignorował wypowiedź kotki. Zaczął szurać w piaszczystym podłożu. Zerknął na kotkę. Była chuda. I miała dziwne uszy. Zupełnie jakby Klan Gwiazd za coś pokarał.
— Trudno być samotnikiem? — zapytał cicho.
Kotka zmierzyła go spojrzeniem.
— Nie twój interes.
Kremowy wywrócił ślipiami. Z szylkretki był trudny towarzysz do rozmów. Nic dziwnego, że była samotniczką.
— A co robisz na terenie mojego klanu?
— Czego nie rozumiesz w słowach "nie twój interes". — prychnęła. — Wszystkie Klifiaki są takie wścibskie?
Mysi Krok uśmiechnął się słabo.
— Raczej słynęliśmy z brutalności. — mruknął, wspominając "wujka" Lisią Gwiazdę.
Od jego śmierci minęło już tyle księżyców, a opowieści o nim nadal żyły wśród klanów.
— Ta. Właśnie widzę. — warknęła, lustrując go wzrokiem.
Wojownik położył uszy niezadowolony.
— Może pozory mylą?
— Śmiem wątpić. — stwierdziła kotka, siadając i otulając się ogonem. — Zamknij w końcu pysk.
Mysi Krok skrzywił się. Poczuł jak łzy w ślipiach się mu zbierają. Nie rozumiał czemu samotniczka musiała być taka wredna. Pociągnął nosem. Nic nie jej nie odpowiedział. Nie miał co. Wysłuchał się polecenia samotniczki, wlepiając spojrzenie w śnieżną burzę. Cicho pomodlił się do Gwiezdnych o jak najszybsze jej zakończenie. Miał już serdecznie dość towarzystwa kotki. Gdyby nie zbyt atrakcyjna wizja zamarznięcia po drodze na pewno opuściłby tą norę. Nie jego wina, że się rozpadało. Poza tym był w niej pierwszy. A ta się tak rządziła. Przemądrzała samotniczka warta mysiego żołądka. Trzepnął ogonem. Nim się obejrzał zamieć osłabła. Spojrzał na kotkę, która nadal mierzyła go nieprzychylnym spojrzeniem. Gniew i smutek spotęgowały się w nim.
— Obyś odmroziła sobie tyłek. — miauknął na do widzenia zły.
Samotniczka uśmiechnęła się wrednie.
— Leć już wypłakać się mamusi.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
03 marca 2021
Od Mysiego Kroku CD. Ryjówki
* * *
*nadal zima*
Szedł lasem. Miał patrol łowiecki, więc wałęsał się bez celu, mając nadzieję, że nie wpadnie na żadnego ze swoich współklanowiczów. Zamyślony nawet nie poczuł obcego zapachu. Stawiając powoli łapy, spoglądał w szare niebo. Chmury były prawie nie do odróżnienia od szarości malujących się na Srebrnej Skórce. Westchnął cicho. Wszystko ostatnio było takie dziwne. Kopnął wystającą spod śniegu szyszkę. Ta poturlała się przed siebie aż zniknęła. Zaciekawiony kocur podążył jej trasą. Dotarł do dziury. Nie była głęboka, ale przez oblodzoną ziemię i śnieg wydostanie się z niej mogło być trudne. Wgłębienie w ziemi posiadało także tymczasowego lokatora prócz wrzuconej przez niego szyszki. Zła samotniczka wlepiała w niego niezadowolone spojrzenie. Mysi Krok na jej widok otworzył szeroko pysk. Znowu ona. Pośpiesznie odwrócił się na łapie, by jak najszybciej oddalić się od kotki.
<Ryjówka?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
<3
OdpowiedzUsuń