*jakiś czas temu*
Płowa kotka wyszła z obozu, właściwie bez powodu. Może chciała uporządkować myśli, a może po prostu zapolować. Ostatnio dużo się działo, niestety nie były to przyjemne rzeczy. Co prawda to, co działo się na ostatnim zgromadzeniu, nie wstrząsnęło kotką jakoś bardzo, ale nie spodziewała się, że będą musieli opuścić te tereny. Na razie jednak starała się o tym nie myśleć.
Na jej szczęście usłyszała szelest gdzieś w pobliżu. Szybko przypadła do pozycji łowieckiej, nawet jeśli jeszcze nie widziała stworzenia, które poruszyło roślinnością. Ostrożnie zaczęła się skradać, noga za nogą, aż jej niebieskim oczom nie ukazała się jedna mała, zmizerniała myszka. Bure stworzonko przeszukiwało podłoże najprawdopodobniej w celu znalezienia czegoś do przegryzienia. Oh, biedne stworzonko. Właśnie znalazło niewielkie ziarenko. Szkoda, że nawet nie zdąży go skosztować.
Miedziana Iskra mocno odbiła się od podłoża, używając tylnych łap. Przednimi wylądowała na małej myszy, szybko zadając jej śmiertelny cios. Tak wiele razy już to robiła, a wciąż sprawiało taką samą satysfakcję. Miedź podziękowała w głowie Gwiezdnym za jej życie. Zakopała stworzonko w pobliżu, aby wrócić po nie potem. Ruszyła dalej.
Jakoś tak się stało, że skierowała swe kroki w stronę granicy z Klanem Burzy. Może jakiś zając przeszedł na terytorium Klanu Wilka? Kotka spokojnie przechadzała się wzdłuż granicy, aż nagle usłyszała głośny szelest, a potem stłumiony pisk. Postanowiła sprawdzić, co to takiego. Na początku postawiła pierwsze kroki niezbyt ostrożnie, przez co było ją słychać. Dalej zbliżała się już całkiem cicho. Przysunęła się jeszcze bliżej ziemi, kiedy zobaczyła kocura. Przyjrzała się mu dokładniej i dostrzegła, że biedak zaplątał się w ciernie. Miedziana postanowiła, że odczeka chwilę, zanim się ujawni. Może ktoś przyjdzie mu na pomoc? Może jest na patrolu z innymi wojownikami?
Siedziała i czekała. I czekała. W końcu uznała, że nie może dłużej patrzeć na szarpaninę kocura z krzewem i bezceremonialnie wyszła z ukrycia.
- No cześć - miauknęła jakoś tak bardziej entuzjastycznie niż zwykle - pomóc?
Niebieski kocur był widocznie zdziwiony jej obecnością, nie odezwał się. Miedziana uznała to za "tak". Podeszła bliżej obcego wojownika i zaczęła odplątywać go z cierni, jakby była to rzecz najprostsza na świecie. Nie minęło dużo czasu, a już był wolny. Kotka zauważyła, że ma kilka krwawiących, ale niewielkich ran.
- Miedziana Iskra jestem - miauknęła pogodnie.
Sama nie wiedziała, co się z nią dzieje, w końcu chyba nie powinna się przedstawiać pierwszemu lepszemu kocurowi napotkanemu na obcym terytorium.
<Mokra Blizno? Troszku gniot wyszedł, hehe>
Rozumiem że był skip time
OdpowiedzUsuńCo, gdzie
UsuńNie było? To ja zrobię bo ta przeprowadzka jest XD zresztą, we napisz do mnie
UsuńTo zrób, niech będą czasy teraźniejsze xD
Usuń