*jeszcze przed śmiercią Brzoskwiniowej Gwiazdy*
Życie ucznia było dokładnie takie, jak sobie je wyobrażał Jeżowa Łapa. Beznadziejne. Coraz bardziej tęsknił za żłobkiem, ciepłym futrem Brzozowego Szeptu i częstymi zabawami z rodzeństwem. Teraz rzadko miał okazję, porozmawiać dłużej z matką, ojcem, oraz ukochanymi siostrami. Treningi były częste, oraz wykańczające. Kocurek czuł, że Pliszkowy Krok specjalnie się na niego uwzięła. Zamiast spać do pory górowania słońca, musiał się budzić się skoro świt i bez narzekań opuszczać obóz. Mentorka nie była złą kotką, sporo się dzięki niej nauczył. Pokazała mu całe zniszczone terytorium, łącznie z granicami. Zdążył przyzwyczaić się do jej ciągłego gadulstwa. Starał się nie irytować kotki, dotrzymywać jej tempa, oraz uważnie słuchać. Zdawało mu się, że wojowniczka wie wszystko.
Pierwsze próby polowania, bardzo ciekawiły młodzika. Nieśmiało obserwował Pliszkowy Krok, gdy pokazywała mu poprawną pozycję łowiecką. Jej gesty były zwinne, precyzyjne, doświadczone. Jeżowa Łapa chciał, by udało mu się za pierwszym razem, żeby mogła być z niego dumna.
-Twoja kolej, Jeżyku.-miauknęła pieszczotliwie, wpatrując się z czujnością w ucznia.
Jeżowa Łapa poruszył wąsami z rozbawieniem, zanim przypadł do ziemi. Miał być cierpliwy, skupiony, cichy. Powoli sunął przed siebie, chcąc zademonstrować pozycję. Nasłuchiwał odgłosów lasu, a smakowity zapach zwierzyny dotarł do niego intensywnie.
-Zrobiłem to poprawnie?
-Jasne.-miauknęła kotka, poruszając ogonem.-Poćwiczymy jeszcze kilka razy, zanim pozwolę ci coś upolować.
-Do każdego zwierzęcia podchodzi się inaczej, prawda?-miauknął z zainteresowaniem, przypominając sobie usłyszane kiedyś słowa Brzozowego Szeptu. Mentorka krótko skinęła głową, więc kontynuował.-Koty Klanu Burzy wyróżnia szybkość. Gdy nadejdzie Pora Zielonych Liści, będę najlepszym łowcą królików, zobaczysz!
-Jeśli wykażesz dostatecznie dużo pracy, a nie tylko puste słowa, to możesz być chociaż trochę dobry, ale czy najlepszy?-mruknęła.
Jeżowa Łapa wzruszył ramionami.
-Kontynuujemy?
***
Przez kolejne dni, z uwagą naśladował ruchy swojej mentorki. Przybranie poprawnej pozycji, nie sprawiało mu większej trudności. Potrafił wychwycić zapachy zwierzyny, rozpoznając poszczególny, zdecydowanie zrobił większe postępy.
-Doskonale!
Jeżowa Łapa odwrócił się w stronę Pliszkowego Kroku, trzymając w pysku królika. Chude, dość małe stworzenie, zwisało bezwładnie z jego pyszczka. Żeby go upolować, syn Kucykowego Ogona, musiał działać bardzo sprawnie. Ułożył zwierzynę na ziemi.
-Zaniosę go dzisiaj Pląsającej Łapie, w końcu spodziewa się kociąt, a klan głoduję.-mruknął Jeżowa Łapa, przypominając sobie o królowej. Trącił łapą królika.-Możemy upolować coś jeszcze?
-Na dzisiaj wystarczy.-miauknęła Pliszkowy Krok, zanim odwróciła się, by ruszyć w stronę obozu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz