Szedł niczemu winien w otoczeniu Mglistej Ścieżki i Orzechowej Łupiny. Właściwie truchtał u ich boku, bo Łabędzi Plusk gdzieś przepadł, a on poza nim nie miał kumpli w klanie.
Wracając, szedł niczemu winien, aż tu nagle, z zarośli wysokości Barwinka wyskoczył napastnik! Nie no, Barwinkowa Łapa wyczuł zapach klanu lisa już wcześniej, ale nie sądził, że taki przykładny wojownik zapuści się tak daleko do obcych kotów!
Jakież było jego zdziwienie, kiedy poczul na swojej pięknej, umytej i gęstej sierści czyjeś łapy. W dodatku pełne ziemi między pazurami!
- ŁAAA! - Syknął ostro, ale nie ze strachu, bo to to nie! Czarny się nie boi byle kocura. - MOJE FUTRO!
Wojownicy idący obok niego natychmiast się oddalili gadając jakieś głupoty o wiecznym uczniu. Barwinek prychnął na nich, a sekundę później kładąc uszy po sobie, wytrzeszczając swoje niebieskie ślepia skierował łeb ku pewnemu srebrnemu kocurowi.
- Sssokół - zaczął niskim głosem. - Zniszczyłeś cały mój wysiłek, wiesz ile zajęło mi dojście z mokrym futrem do ładu?
Srebrny kocur uśmiechnął się głupio, ignorując słowa młodszego. Sokół oddalił się od grupy klifiaków, oglądając się na młodego ucznia. Barwinek zrozumiał przekaz, więc udał się za nim i idąc równo z tempem jego klanu, rozmawiał z kumplem.
- Daleko jest twój klan? - Zapytał czarny. - Po co tu przylazłeś?
Sokół przekrzywił głowę, śmiejąc się cicho.
- Cześć tak w ogóle - przywitał się wyższy.
- A, no tak. Fajnie cię znowu widzieć - posłał Sokołowi wesoły, ciepły uśmiech, jakim dawno nikogo nie darzył.
Szli chwilę cicho, Barwinek widział jak Sokół odwraca się na boki, jakby szukając swojego klanu, by aby nie zgubił ich tropu.
Czarny uczeń szturchnął wojownika tyłkiem w bok.
- Pomogę ci ich potem znaleźć, jeśli tak ci zależy. - Podsunął pomysł, naprawdę nie miał nic do roboty, ani z kim gadać, więc czemu nie? - Poza tym, dlaczego taki przykładny wojownik jak ty przyszedł do wrogiego klanu?
Barwinek starał się imitować przejęty ton głosu, co wyszło mu nawet dobrze! Sokół jednak na jego pytanie zaśmiał się dźwięcznie, przeskakując stertę liści na drodze.
- Chciałem się z tobą zobaczyć. - Odpowiedział w końcu, a Barwinka wręcz zamurowało.
Nigdy nikt nie chciał się z nim spotkać z czystej chęci. Zawsze albo mieli sprawę, albo chcieli zwalić na kogoś wine i padało na biednego syna Koziej Nóżki.
Zatrzymał się wpół kroku. Po chwili, kiedy Sokół ogarnął, iż brakuje mu towarzysza u boku, odwrócił się. Barwinkowa Łapa widząc pytające spojrzenie pomarańczowych ślepi uśmiechnął się szeroko i szczerze. Zerwał się z miejsca, skacząc w stertę liści przed kocurem, przez co wszystkie poleciały na niego.
- Naprawdę? - Dopytał niedowierzając. - Sokół ty naprawdę oddaliłeś się od własnego klanu, żeby mnie zobaczyć i zapytać co u mnie?
Gdy tamten kiwnął głową, w międzyczasie otrząsając się z liści, Barwinek obszedł go dookoła. Smyrnął kocura ogonem.
- Dziękuję - powiedział, ci było do niego wręcz niepodobne.
Nigdy nikomu nie dziękował, nie zawierał głębszych przyjaźni, bo nikt zwyczajnie nie chciał mieć w nim kumpla. Nie sądził, że to niefortunne zdarzenie, jakim było wpadniecie na lód, a później szaleńcza ucieczka, jak się okazało na tereny Klanu Lisa sprawi, iż zdobędzie przyjaciela.
- Jesteś moim pierwszym przyjacielem - oznajmił po chwili - nie licząc oczywiście mojego rodzeństwa.
Na wspomnienie jego głuchego brata i bojaźliwej siostrzyczki, uśmiechnął się lekko. Barwinek czuł, że dorasta dzięki tym wszystkim doświadczeniom.
- Powiedz lepiej, czy jesteś już wojownikiem. - Sokół poruszył bardzo wrażliwy temat.
Barwinkowa Łapa słysząc to jedno, dręczące go pytanie, nie mógł oprzeć się pokusie, by popchnąć przyjaciela na jakąś górkę obok nich.
- Nawet bez imienia wojownika nim jestem! - Odparł nonszalancko. - Mianowanie pewnie będę miał na nowych terenach...może przyjdziesz na nie?
Czarny łapką ruszył swoje oklapnięte ucho, które opadło mu na pyszczek.
- Ej, a pójdziemy do twojego klanu? - Zapytał, zanim otrzymał odpowiedź na poprzednie pytanie. - Może w końcu poznam tego twojego Horyzonta!
<Sokół? Kumplu (´∩。• ᵕ •。∩`) >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Czemu mam złe przeczucie, że Barwinek się zakocha? Mmm... *wyciąga patelnie*
OdpowiedzUsuń