― Jesteś moim pierwszym przyjacielem ― oznajmił Barwinek. ― nie licząc oczywiście mojego rodzeństwa.
Aż przystanął i uśmiechnął się nieco. Przypomniał sobie ich wspólna eskapadę i kolejne spotkanie wiele księżyców potem. Dzielił ich wiek, klan i jeszcze kilka rzeczy, ale Sokół musiał przyznać – polubił wiecznego uczniaka. Był rezolutny, sympatyczny i przyjemnie upływał im razem czas. Zamiast jednak rozczulać się jakoś nad ich relacją, po prostu zaśmiał się i skierował dyskusję na inny tor. Starał się zignorować to, że niektóre koty z Klanu Klifu posyłają mu podejrzliwe i wrogie spojrzenia. Przecież nic złego nie robi, skoro nie mają już swoich granic, prawda?
― Powiedz lepiej, czy już jesteś wojownikiem! ― wymruczał do kumpla. Jeśli do tej pory nim nie został, to ten Lisia Gwiazda miał mech zamiast mózgu. Przecież Barwinkowa Łapa był świetnym materiałem na wojownika.
Barwinek spiął się lekko i pokręcił głową.
― Nawet bez imienia wojownika nim jestem! ― odparł nieco nonszalancko. Zaskoczony Sokół skinął łbem ― Mianowanie pewnie będę miał na nowych terenach… może przyjdziesz na nie? ― zanim się w ogóle zastanowił, z automatu skinął głową. Co on mu obiecuje? Nie należeli do jednego klanu. Skrzywił się, w duszy pogardzając sobą za taką lekkomyślność.
Barwinkowa Łapa po chwili przerwał tę krótkotrwałą ciszę.
― Ej, a pójdziemy do twojego klanu? Może w końcu poznam tego twojego Horyzonta!
Zgodził się po krótkiej chwili. Miał trochę dość przebywania w miejscu, w którym czuł się obcy. Jakiś szary cętkowany arlekin rzucał mu raz po raz wściekłe spojrzenia, tak samo jak zupełnie obca mu szylkretowa kotka. Hej, on przecież nic złego nie robi…
― W porządku ― wymamrotał ― Chciałem poznać twoich znajomych, ale nie są zbyt przyjaźnie nastawieni, więc…
***
Wędrując na tyłach grupy Klanu Lisa czuł się u siebie i na miejscu. Co prawda nie obeszło się bez niewygodnych pytań, gdy przyprowadził przyjaciela, jednak jakimś cudem się wybronił. Obiecał, że Barwinkowa Łapa nie sprawi problemów (raz po raz posyłając czarnemu proszące spojrzenia) i że w ogóle nie będzie ich słychać. Poza tym, przecież niedługo będą rozdzielać pomiędzy siebie tereny i wręcz wypadałoby mieć przyjaciół w innych klanach… Gdy to mówił, miał wrażenie, że Horyzont obedrze mu pysk.
― To jest Iskra ― powiedział, końcówką ogona wskazując na czekoladową kotkę o żółtych ślepiach ― Moja dawna uczennica. A to z kolei Nostalgia. Nie podchodź, jeśli nie musisz. Ta obok to Muszelka. Na lewo masz Szakłaka, a na prawo Szyszkę ― powiedział, nie czując nawet, kiedy jego ton głosu zmienił się na miękki niczym u kociaka. ― No, to chciałbyś poznać jeszcze kogoś?
<Barwinkowa Łapo? Wybacz, że takie… króciutkie i bez pomysłu, wena trochę uciekła>
Mam polewkę z wiecznego ucznia XD
OdpowiedzUsuń