Pointka z przerażeniem obserwowała całą scenę walki. Wszystko wydawało jej się jakby w zwolnionym tempie odkąd jej oczom ukazały się dwa małe oczyska i charczący pysk w głębi. Skuliła się gdzieś w rogu, mając nadzieję, że Kolczasta Skóra sobie poradzi. Widząc, jak młody wojownik walczy ze zwierzęciem Fasolka jedyne, co mogła zrobić to nie utrudniać mu roboty. Krew bryzgała na około, a pointka prosiła los, żeby Kolec nie został ranny. Po wszystkim, zmęczony bitwą przyjaciel podszedł do niej i wziął przestraszoną kotkę w objęcia. Jego pręgowane futro pachniało metalicznie, jednak kotka zanurzając w nie nos czuła się bezpiecznie. Potrzebowała tego uścisku. Wtedy nawet nie wiedziała, jak bardzo. Emocje za bardzo ją przytłoczyły, by zdać sobie z tego sprawę.
— Już po wszystkim, Fa… — szepnął drżącym głosem. Kotka była pod wrażeniem Kolczastej Skóry. Nawet w takiej sytuacji nie czuła od niego aż tak wielkiego strachu i łez spływających po policzkach. Kocur zaraz po tym mruknął do niej ciche "przepraszam, Fa…", na co Fasolka jedynie pokręciła głową. Chciała mu odpowiedzieć, że nic się nie stało i że to nie jego wina, jednak z jej drżącej piersi wymknęło się jedynie ciche westchnięcie.
— Żyjesz? — zapytał cicho, delikatnie się odsuwając.
— T-tak… — odpowiedziała kotka, ocierając łzy i krew z pyska. — Wróćmy do obozu, musisz poinformować mojego tatę o tym co się stało. Patrole i te sprawy…
— Masz rację, chodźmy. — powiedział krótko kocur, jednak gdy postawił parę kroków, Fasolka zauważyła, jak zaciska zęby i próbuje ukryć utykanie. Kotka obniżyła nieco wzrok, by odszukać źródło problemu.
— Kolec, twoja łapa… — mruknęła smutno, podchodząc do przyjaciela. Kocur odwrócił jedynie głowę, po czym uśmiechnął się krzywo.
— To? To nic takiego. Jak wrócimy to ewentualnie mi to trochę opatrzysz. Nawet nie boli aż tak bardzo.
Fasolkowa Łapa westchnęła cicho, słysząc jak Kolczasta Skóra kłamie. Rana była głęboka i na pewno przynosiła mu wiele bólu, jednak ten wciąż próbował to przed nią zamaskować pod przykrywą dzielnego uśmiechu. Wtedy zdała sobie sprawę z tego, jak słaba jest. Nie mogła nawet siebie obronić przed niebezpieczeństwem, a co dopiero innych. Mogła jedynie pomóc po wszystkim, a nie zawsze przecież miało być jakieś po… A co gdyby Kolec nie przeżył tej walki? Co gdyby przeciwników było więcej i…
Pointka polizała go czule po policzku i posłała smutny uśmiech, po czym ostrożnie i powoli wyszli z drewnianej nory dwónogów.
— Hej, Kolec… — Fasolka zaczęła nieśmiało, przerywając ciszę między nimi. — Czy gdy łapa ci się zagoi, poduczyłbyś mnie też walczyć?
— Dlaczego? Ja ci nie wystarczam? — zażartował Kolczasta Skóra, na co kotka jedynie wywróciła oczami. — Ale tak to czemu nie.
Fasolka po usłyszeniu odpowiedzi odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że zawsze mogła na niego liczyć, jednak chciała też mieć możliwość obronić się samej, tak na wypadek, gdyby nikogo nie było w pobliżu. Nie mogła wiecznie polegać na innych. Musiała wziąć się porządnie za siebie i się chociaż nauczyć podstaw walki. Gdy wrócili do obozu, kotka zajęła się raną przyjaciela i razem zdali raport Igle. Na szczęście, inne szopy juz nie pojawiły sie na terenach Klanu Wilka w najblizszym czasie.
***
Fasolka przed chwilą skończyła opatrywać ostatniego rannego kota z bitwy. Chciałaby zrobić dla nich coś więcej, jednak ciągle czuła na sobie wzrok dwóch pachołków Stwórcy, pilnujących jej każdy ruch. Dostała polecenie podleczenia wilczaków tylko i wyłącznie na tyle, przeżyli i nic więcej. Swoje rany ledwo co zdążyła opatrzyć. Pryiorytetem była ta na nosie, gdyż jest to mocno ukrwiony organ i mogłaby stracić wiele krwi gdyby się tym nie zajęła. Opatrunek na łapie jeszcze się trzymał, chociaż i tak rana nie była zbyt głęboka i przynosiła jedynie dyskomfort podczas chodzenia. Fasolka więc założyła sobie prowizoryczny opatrunek z mchu i pajęczyny i upewniwszy się, że się trzyma spojrzała w stronę pilnującej jej ekipy z wyczerpaniem i ukrytym gniewem w oczach.
— Dobra, skończyłaś to teraz wszyscy wypierdalać stąd. Nie macie prawa więcej tu przebywać. — odezwał się czarny kocur nazywany Węgorzowym Grzbietem. Fasolka zadrżała. Jak to? Wyrzucali ją, medyczkę, z własnego legowiska? Nie miała jednak odwagi sprzeciwić się woli Stwórcy. Za bardzo się bała, że jego groźba okaże się prawdą.
— Gdzie teraz mam iść? — zapytała jedynie pozbawionym emocji głosem, nawet nie patrząc stojącemu przed nią kotu w oczy.
— Do kociarni. — odpowiedział lakonicznie kocur, najwidoczniej nie mając pomysłu na obelgę dla kotki. Przynajmniej tego jej oszczędził. Fasola pytała jeszcze o to, czy może wziąć ze sobą zioła i tym podobne, jednak słyszą ciągle tylko zaprzeczenia i widząc, że coraz bardziej denerwuje kocura odpuściła. Czyli teraz odcięli ich od medykamentów. Jak daleko Stwórca jest zdolny się posunąć by Klan Wilka cierpiał?
Fasolkowa Łapa powoli szła przez obóz, przymykając zeszklone oczy. Czuła się tak bezradna, bezsilna i sfrustrowana jak nigdy dotąd. Cała sytuacja w Klanie Wilka przytłaczała ją jak wielki głaz i miażdżyła ją od środka. Tak bardzo miała tego dość, że nie wiedziała dłużej, co powinna ze sobą zrobić. Chciała zawinąć się w kłębek, schować w jakiejś dziurze i zostać tam, nie czując, nie widząc i nie słysząc.
— Fa! — usłyszała znajomy głos. Odwróciła zwieszony łeb w stronę jego źródła i zobaczyła poharatanego Kolczasta Skórą, oddychającego ciężko. Podbiegł tu do niej?
— Kolec… — szepnęła jego imię drżącym głosem. Bez chwili zastanowienia się podeszła do niego i przycisnęła mordkę do jego klatki piersiowej, ignorując ból nosa. Słyszała przyspieszone bicie serca Kolczastej Skóry. Jej uszy łapczywie wyłapywały ten dźwięk, a resztka narzadu węchu, jaka jej została, próbowała wyłapać jego zapach. Uporczywie pchała się do niego, nie mając zamiaru go nigdzie teraz wypuszczać. Nie mogła go stracić. Nie mogła pozwolić, żeby i jego gdzieś zabrali, jak Iglastą Gwiazdę. Nie chciała go wypuszczać z uścisku, bojąc się, że zaraz zniknie sprzed jej ślepi. Była mu tak wdzięczna, za wszystko, co dla niej zrobić - nauczył walczyć i polować, uratował życie w walce z szopem. Jednak teraz, gdy był jej czas, żeby mu się odwdzięczyć nie potrafiła o niczym przydatnym myśleć. Musiała coś wymyślić, żeby chociaż on wydostał się z tego piekła jakim teraz był obóz… jednak jej umysł był pusty.
— Przepraszam… — zduszony głos wydał się z jej pyska.
— Fa… — wymruczał smutno kocur, słysząc jej wyczerpany ton.
— Nie wiem, co mam zrobić… Nie potrafię nam pomóc… — wyszeptała kotka, zanim szloch uniemożliwił jej mowę.
< Kolczasta Skóro? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Shipuje
OdpowiedzUsuń*patrzy na geno i widzi b1 i cs po obu stronach* n-nie ważcie się rozmnażać
OdpowiedzUsuń*macha łapką* jak będzie miot to biorę kociaka!
Usuń