- D-dziękuję - niemalże wyszeptała do srebrnego kocura, który nadal siedział obok. Wysłuchał ją, nie wyśmiał ani nic podobnego.
Płowa wzięła głęboki wdech.
- Dziękuję - powtórzyła, już znacznie spokojniej - chyba mogę już wracać do obozu. Ty też powinieneś, w końcu jesteś zastępcą, nie powinieneś znikać na długo.
Ona chyba nigdy nie przestanie troszczyć się o innych.
Miedź w geście wdzięczności otarła się łbem o jego szyję.
- Do zobaczenia - miauknął kocur, wstając.
- Do zobaczenia! - również wstała.
Rozeszli się w swoje strony, do obozów. Wiatr zawiał mocno i szarpnął płowym futrem. Zimno.
*** teraźniejszość! ***
Teraz wszystko znowu układało się wręcz idealnie, tworząc wzór na wspaniałe życie. Wyznanie uczuć do Igły było chyba najlepszym, co spotkało ją w życiu, od bardzo dawna. Wciąż chodziła rozpromieniona, z ogonem wysoko w górze. No, chyba że akurat był splatany z tym Igiełki.
Jednak w tym momencie nudziła się. Igła wyszedł na wieczorny patrol, a Wilczy był czymś zajęty. Nie chciała siedzieć bezczynnie, a nie miała też ochoty na rozmowę z kimś innym. Wyszła więc z obozu na spacer, albo polowanie, jeśli się coś trafi. Wcale nie było ciepło, ale przynajmniej nie padało. Tak, ostatnio pogoda ciągle tak wyglądała - zimno i mokro. Jakby ktoś się pomylił i przysłał nie tą porę roku co trzeba.
Kiedy doczłapała się do granicy z Klanem Burzy, przypomniało jej się ostatnie spotkanie z tamtejszym zastępcą. Dawno go nie widziała, ciekawe, jak się ma?
- Cześć, Miedziana Iskro! - ktoś zawołał ją po imieniu.
- Cześć Mokry! - przywitała się, rozpoznawszy kocura.
<Mokry?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz