Rozdzieliłem się z białym uczniem, by w ciszy zapolować. Wieczór ogarnął nas szybciej, niż się spodziewałem. Poczułem ogromne zmęczenie, ciemne niebo, zapełnione chmurami, oraz lekki, kołyszący wiatr...Nie! Nie pora na spanie...
Kątem oka widziałem białą plamę w oddali, jak zrywa się z miejsca za zdobyczą. Ah ten Narcyz...nieźle go wychował. Moja poprzedniczka na pewno by się ucieszyła, widząc swojego syna szkolącego Orlika.
Przeszedłem parę kroków, by następnie zerknąć w niebo. Ciemne chmury odsłoniły na moment Srebrną Skórkę, a ja poczułem, jakby gwiazdy się do mnie uśmiechnęły, a w nich postacie moich zmarłych przyjaciół. W tym Błękitnej Cętki.
- Ciekawe, czy dobrze wykonuję swoje zadania? Czy Błękitna byłaby zadowolona? - Szeptałem do siebie.
Ostatnimi czasy stałem się sentymentalny, chociaż zawsze taki byłem. Od pierwszych treningów z Ciernistą Gwiazdą...chyba coś po niej zostało we mnie, głęboko zakorzenione, niczym ciernie.
Potrząsnąłem głową, po chwili czując, jak obraz wiruje mi przed oczami. Opuściłem pysk w dół, wyczuwając gryzonie.
Nakłoniłem swoje łapy do ruchu, sprawnie odnalazłem nornicę, a wykorzystując swoje doświadczenie złapałem ją po paru chwilach. Zwisała mi z pyska, gdy opierałem się, by ją zjeść. Mój żołądek niemalże trawił sam siebie, ale nie mogłem tak po prostu skonsumować piszczki... może...podzielę się z Orlikiem? Wtedy nie będę korzystał tylko ja, ale też członek klanu.
Ciesząc się z własnego wyboru zacząłem iść w kierunku ucznia, który zniknął mi z oczu. Wiatr przestał wiać, a jego zapach jakby rozpłynął się w przestrzeni.
- Czy ja zawsze muszę gubić uczniów? Jak nie Rzeka to Cętka, a teraz nawet czyjś uczeń? - Mruknąłem do siebie.
Zakopałem nornicę pod dużą kępą trawy. Najpierw powinienem znaleźć Orlika...
Ciemność opanowały tereny naszego klanu na dobre, chmury zasłoniły sierpowaty księżyc, po kilku uderzeniach serca zsyłając deszcz.
Ah, cudna pora nowych liści.
Idąc wśród bijących w moje futro kropel szukałem ucznia Narcyzowego Pyłu. Jeśli wrócę bez niego, chyba mnie zabije!
Na tę myśl poczułem nieprzyjemny dreszcz.
Obok mnie powstała kałuża, z której napiłem się wody. Wydała mi się najsmaczniejszym, co ostatnio miałem w pysku.
Wracając myślami do świata, ruszyłem szukać uczniaka. Słyszałem dudniące o drzewa krople, oraz uciekające w popłochu zające. Po chwili, do moich uszu dotarł też głos.
- Tylko deszczu brakowało... - Niewyraźny, ale pewny głos Orlikowej Łapy odbił się od moich małżowin.
Odetchnąłem z ulgą. Chciałem postawić krok, jednak nie mogłem. Moje łapy wydawały się ciężkie jak jeszcze nigdy. Spróbowałem znowu, ale ciało odmawiało współpracy z mózgiem, który swoją drogą też prosił o sen. Nie mogłem...Nie, gdy wyszedłem z uczniem na polowanie...
Przewróciłem się, nie czując już łap. Deszcz dudnił w moje futro, a mokra sierść pozwoliła na ukazanie wychudzonego ciała. Oddychałem ciężko, woda lała się do moich uszu, oraz nozdrzy, utrudniając tę z pozoru prostą czynność.
Czy teraz będzie źle, jeśli zasnę? Moje powieki same się zamykają... Mózg jest w stanie nawet stłamsić odczucie głodu na rzecz snu.
Nim zamknąłem oczy, dalej radę usłyszeć miauczenie ucznia. Nie wiedziałem jednak, czy to było do mnie, czy też nie.
W tej chwili wydało mi się to nie istotne.
<Orlikowa Łapo? >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz