Cała gromadka - Baran, Kózka i Zlepek, aktualnie spała w najlepsze. Wczoraj cały dzień zbierali najbardziej kolorowe liście i przynosili masowymi ilościami pod żłobek, a także do jego wnętrza, powoli tworząc wielką ich kupkę. Po skończonej pracy z dumą podziwiali swoje dzieło, tarzając się w liściach i rozsypując je naokoło. Cudowna zabawa! Na dodatek wieczorem ciocia Wschodząca Fala wróciła na stanowisko wojowniczko, co nie było najzabawniejszym doświadczeniem dla Kózki, jednak jej miejsce szybko zastąpiła miła koteczka o czekoladowo-białej szacie i oczach w kolorze nieba. Ze sobą przyprowadziła kolejne trzy nowe kociaki - dwie koteczki i kocurka. Jeszcze nie zdążyli się lepiej poznać, ponieważ Zlepek, Baran i Koza już niemalże spali wtedy. Rano nowych przybyszów nie było w środku kociarni, a kocięcy krok przed wyjściem siedziała Poplamione Piórko, najpewniej ich obserwując.
Kózka uchylił złote oczy, obudzony zimnym podmuchem wiatru, który wpadł do żłobka. Nagle kocurek zobaczył niedaleko siebie jasne, niebieskie oczy, a zaraz potem do jego noska dotarł ukochany zapach.
- Mama! - zawołał, budząc niedaleko leżącego Baranka. Koza zerwał się szybko z wygodnego posłania i podbiegł do nóżek młodej szylkrety. Jego brat zaraz pojawił się obok niego, jednak z niezbyt zadowoloną miną. Kózka postanowił delikatne szturchnąć Barana, by nieco go rozbudzić, jednak zrobił to nieumyślnie trochę mocniej. Baran cicho pisnął z zaskoczenia, przez co Poplamione Piórko się obróciła i zaśmiała pod nosem. Kremowo-biały zmierzył brata zimnym spojrzeniem, przez co liliowego przeszedł dreszcz. "Nie chciałem..." powiedział bezgłośnie, opuszczając głowę. Po paru uderzeniach serca okazywania skruchy, Koza podniósł wzrok na pyszczek Głuszcowej Łapy. Nic jeszcze nie powiedziała, jedynie schyliła łeb i polizała swoich synów, po czym wyszła równie szybko jak się pojawiła. Kózka nie rozumiał tego. Czy to mu się śni? Myślał, że zostanie tu troszkę dłużej... Chwila minęła, zanim Kózka przestał o tym myśleć. Zobaczył, jak Baran wybiera się poza kociarnię. Większy z rodzeństwa pokazał głową, że Koza ma iść za nim, przez co złotooki przeżył drugi szok. Jego brat chciał się z nim bawić? Ciekawość wzięła górę nad niepewnością i kocurek potuptał za braciszkiem. Razem poszli za górkę usypaną wczoraj z liści, gdzie najpewniej czekoladowo-biała kotka nie mogła ich zobaczyć.
- Co chcia...- zaczął Kózka, jednak nie dane mu było dokończyć. Baran mocno zdzielił go łapą po głowie. Pomimo wcześniejszych złych przeczuć, nie pomyślał nawet, że brat go uderzy tak mocno! Liliowemu bicolorowi aż zapiszczało w uszach.
- To za to, że mnie popchnąłeś, pokrako! - syknął napuszony Baran, po czym zaczął napierać na Kózkę, aż ten się nie przewrócił. W oczach mniejszego błyszczał strach. Nie miał gdzie uciekać, gdyż większy przygniótł go swoim ciężarem. Nie miał co liczyć na pomoc, bo nikt go stąd nie widzi!
Nagle przygniotła go dodatkowa masa, jednak nie tak ciężka, co Baranek. Po chwili był wolny, gdyż okazało się, że owa masa była tym nowym kocurkiem, co go uratowało! Żurawinek, bo tak się nazywał pomarańczowooki, rozmawiał chwilę z Baranem, jednak Koza nie słuchał, gdyż musiał dość do siebie. W końcu padło pytanie skierowane prosto do niego.
- Jestem Kózka. - odpowiedział w końcu, przedtem chwilowo gapiąc się na liliowego, najpewniej sprawiając, że kociak czuł się niepewnie.
- Świetne macie imiona! - zawołał radośnie Żurawinek, próbując rozładować atmosferę. - Pójdźmy na wołającą nas przygodę! Ale najpierw musimy znaleźć moje siostry, które gdzieś tu się kręcą!
- Mysi bobku, nie będę się z tobą bawił. Nie potrzebuje w swoim towarzystwie takich cieniasów jak ty. - fuknął niezadowolony Baran i opuścił miejsce spotkania. Koza jakby spuścił z siebie trzymane z spięcia powietrze, wydychając je nosem ze świstem. Teraz mógł bez obawy wyśmiania przez brata przedstawić się nowemu, w swoim upstrzonym, wspaniałym kożuszku stworzonym przez małe kłamstewka wymyślone przez Kózkę.
- Ja się z chęcią pobawię! Jestem wspaniały i odważny Koza! Pokonałem wielkie wróbla, który chciał mnie porwać! Niczego się nie boję!
Żurawinek wydał bliżej niezidentyfikowany okrzyk zachwycenia, po czym niespodziewanie z liści wyłoniły się dwie niebieskie główki. Kózka drgnął, wystraszony odgłosem wydanym przez liście, jednak zaraz znowu przybrał dumną postawę.
- O! To moje siostry! Zimorodek i Sroczka! One też są naprawdę fajne! - uśmiechnął się, wyręczając koteczki w przedstawianiu się.
- Hej, miło was poznać! - zawołał radośnie Kózka, pusząc się nieco, by ukryć swoją szczupłość. - Więc, skąd cie przygoda wołała, towarzyszu? - zapytał, posyłając Żurawinkowi zaciekawione spojrzenie. Szykowała się świetna zabawa!
<Żurawinku? :) >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz